co nowego
08 października 2015, 07:00

Grey cały czas zachwyca

Kobiety na całym świecie dosłownie oszalały na punkcie sagi „50 odcieni” E. L. James. Nazywana jest disneyowskim love story dla dorosłych lub współczesną baśnią z elementami BDSM. Burzliwy i mocno nietypowy romans niewinnej studentki Anastasii Steele z przystojnym, bogatym i bardzo tajemniczym biznesmenem Christianem Greyem zachwyca i szokuje. Niedawno ukazała się kolejna pozycja z tego cyklu - „Grey. Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana”. 

Książki zostały przetłumaczone na kilkanaście języków i opublikowane w wielu krajach na całym świecie. Pierwsza część sagi, którą w Polsce wydaje wydawnictwo Sonia Draga, to „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Polska premiera odbyła się we wrześniu 2012 roku. Na fali sukcesu nagrano audiobook, który również cieszy się ogromną popularnością. W Polsce w niezwykle zmysłowy sposób powieść czyta znana aktorka Joanna Koroniewska. Na DVD można również oglądać film z 2015 roku. Główne role zagrali Dakota Johnson i Jamie Dornan. Obraz stał się hitem, choć opinie recenzentów i widzów na jego temat wciąż pozostają podzielone.

– Związek dwójki głównych bohaterów bardzo mocno opiera się na BDSM. Ana to osoba decydująca się na eksperymentowanie w sferze seksualnej. BDSM staje się dla niej sposobem na uzyskanie seksualnej autonomii oraz seksualne wyemancypowanie. Paradoksalnie jednak, wskutek bycia seksualną niewolnicą, zdobywa również silniejszą pozycję w związku jako takim. O ile Grey dominuje pod względem fizycznym (pan w relacji pan–sługa), Steele dominuje emocjonalnie. Christian – na początku niepoprawny i „nigdy się nie zakochujący” kobieciarz – pod wpływem dziewczyny zmienia się o 180 stopni. To właśnie w jego postaci urzeczywistnia się marzenie każdej kobiety – męski, agresywny, dominujący seksualnie samiec jest jednocześnie romantycznym i oddanym partnerem. Fundamentem relacji Any i Christiana jest zatem połączenie emancypacji i podejścia tradycyjnego – wyjaśnia Piotr Siuda, adiunkt w Katedrze Socjologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego.

Greyomania

Pierwsza odsłona relacji Anastasii Steele i Christiana Greya okazała się takim sukcesem, że autorka, wraz z całym sztabem wydawców, poszła za ciosem. Druga część to „Ciemniejsza strona Greya”. Jej polska premiera odbyła się zaledwie dwa miesiące po ukazaniu się na naszym rynku pierwszej części. Pozycja dostępna jest również jako audiobook z Joanną Koroniewską. Trwają prace nad drugą częścią filmu. Premiera planowana jest na początek 2017 roku. Z kolei trzecia część sagi to „Nowe oblicze Greya”. Na polskim rynku pojawiła się w styczniu 2013 roku. Czwarta część to „Grey. Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana”.

Na całym świecie zapanowała greyomania. Jak czytamy na stronie wydawnictwa Sonia Draga, powieść sprzedaje się w tempie egzemplarza na minutę! W pierwszych trzech miesiącach w Stanach Zjednoczonych sprzedano piętnaście milionów egzemplarzy. Dla porównania osiągnięcie takiego sukcesu zajęło trylogii Stiega Larssona trzy lata. Sprzedaż w Wielkiej Brytanii sięgnęła z kolei stu tysięcy egzemplarzy zaledwie w siedem dni od premiery. W Polsce książki również sprzedają się w rekordowych ilościach, a kolejne części szybko stały się bestsellerami. Prawa do zagranicznych wydań sprzedano w kilka dni do kilkudziesięciu krajów, natomiast prawa filmowe nabył Universal Pictures na drodze aukcji za niebagatelną kwotę pięciu milionów dolarów.

Kim jest matka tego sukcesu?

E. L. James, a właściwie Erika Lena Mitchell, jeszcze dziesięć lat temu była zwyczajną kobietą – matką dwójki nastoletnich synów, pracującą dla londyńskiego BBC. Dziś popularnością dorównuje największym współczesnym pisarzom. W roku 2012 umieszczona została na liście stu najbardziej wpływowych ludzi magazynu „Time”. Poruszyła rzesze kobiet, zaintrygowała miliony mężczyzn i wstrząsnęła krytykami literackimi, zapuszczając się w rejony, w które od dawna żaden pisarz nie zaglądał. Ta powieść miała być dla autorki sposobem na kryzys wieku średniego. Nie przypuszczała, że stanie się światowym bestsellerem.

- Na rynku książki każdego roku zdarzają się dwa, trzy hity, które sprzedają się tak znakomicie, że wypracowany przez nie obrót stanowi 1-2% wartości całego rynku książki. Takim hitem było, w kręgach literaturoznawców ironicznie nazywane „porno dla mamusiek”, „50 twarzy Greya”. Dynamika sprzedaży tego tytułu utrzymuje się od jego ukazania się na bardzo wysokim poziomie. „Grey. Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana” E. L. James nie sprzedaje się tak dobrze, ale od momentu premiery nie minął nawet miesiąc - podsumowuje Jacek Weichert, product manager działu kultura i rozrywka w Allegro.

Pisząc sagę „50 odcieni”, inspirowała się „Zmierzchem” autorstwa S. Meyer. Jakiś recenzent użył nawet określenia „zmierzch bez wampirów”. Niewątpliwie z uwagi na dość pikantny język i opisy wspólnych „zabaw” czytelniczki tej pierwszej są starsze niż fani Belli i Edwarda. Niemniej jednak schemat jest dość podobny – młoda, niedoświadczona kobieta zauroczona starszym, tajemniczym i niebezpiecznym mężczyzną. Jest też fascynacja, która zamienia się w prawdziwą miłość. A główni bohaterowie obu książek tylko z pozoru są idealni – jeden bowiem okazuje się wampirem odżywiającym się krwią, a drugi wykazuje sadystyczne skłonności.

Fan ficiton zamienia się w bestseller

Warto wspomnieć, że początkowo James pisała swoją sagę na stronach fanowskich pod pseudonimem Snowqueens Icedragon (lodowy smok królowej śniegu) jako fan fiction – pod tytułem Master of the Universe – tzn. wykorzystując treść „Zmierzchu” jako podstawę do własnej książki.

– Umieszczała kolejne fragmenty na stronach fanowskich, a kobiety komentowały, co im się podoba, a co nie i co należałoby zmienić. Tak więc na samym początku nad książką „Pięćdziesiąt twarzy Greya" pracowała rzesza amatorów, miłośników kobiecych romansów. Nie do końca jest jasne, w jakim zakresie James opierała się na uwagach fanek oraz które partie fabuły zmieniła pod wpływem ich uwag. Oczywiste jest jednak, że utwór może być uznany za zbiorowe dzieło wielu przedstawicielek płci pięknej. Właśnie dlatego Grey w tak doskonały sposób odzwierciedlił trapiące je sprzeczności kulturowe i stał się niezwykle atrakcyjną lekturą – podkreśla Piotr Siuda.

Powieść okazała się zbyt mocno erotyczna i zareagowali administratorzy, którzy po prostu ją usunęli. James poprawiła ją i początkowo wydała własnym sumptem jako e-book. Później znalazło się małe australijskie wydawnictwo, które zechciało ją wydać, ale... bez korekty, żeby ciąć koszty. Nikt nie spodziewał się bowiem, że saga odniesie taki sukces.

Sama autorka w jednym z wywiadów zdradziła, że pracuje nad nową książką, która nie będzie miała nic wspólnego z „Pięćdziesięcioma twarzami Greya”. 

fot. Flickr/François Philipp/CC BY 2.0
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%