Wykres przedstawia sprzedaż ilościową pojemników śniadaniowych (lunch boxów) na przestrzeni roku. 

Ostatnio towarzyszyliśmy autorce książki „Śmierć grubej Berty, czyli jak na zawsze zabić w sobie grubasa” Agnieszce Czerwińskiej podczas szkolnych zajęć dla dzieci ze szkół podstawowych w Krakowie. Agnieszka sama była dzieckiem i nastolatką borykającą się ze znaczną otyłością. Teraz to już przeszłość, schudła 60 kilogramów, ale doskonale rozumie, dlaczego była kiedyś gruba.

Powodem było złe, chaotyczne i zbyt obfite jedzenie. Dziś prowadzi kursy dla dzieci i dorosłych i uczy ich, jak zachować zdrową sylwetkę. Agnieszka popiera nową ustawę, choć zauważa, że to tylko mały element nauki o tym, jak jeść, by nie tyć. Ogromną rolę w tym procesie odgrywają rodzice i dom w ogóle, bo jeszcze często trzeba przekonać dziadków, że bezustanne podsuwanie kluseczek, ciasteczek i czekoladek nie służy małemu człowiekowi.

Ustawa o sklepikach szkolnych ucieszyła dietetyków i lekarzy. Właścicielom szkolnych sklepików wcale do śmiechu nie jest. Wielu nie potrafiło odnaleźć się nowej rzeczywistości i zwinęło interes, bowiem kary za nieprzestrzeganie zasad są surowe. A rodzice na nowo muszą zastanowić się, co robić z drugim śniadaniem.

Poradników dotyczących zdrowego żywienia nie brakuje, więc problemu nie ma. Wystarczy tylko dobrze przemyśleć, co dziecko lubi i na czas przygotować. Osobną sprawą jest pakowanie jedzenia, tak by wszystko, co znajduje się w tornistrze, nie zostało nim pobrudzone. Na Allegro znajdziecie kilkaset ofert solidnych i skutecznie zabezpieczających żywność opakowań, tzw. lunch boxów. Dla najmłodszych warto wybierać pojemniki silikonowe, ponieważ prawie nic nie ważą, są kolorowe i ładne, a po skończonym śniadaniu łatwo złożyć je w mały pakunek.



Kupując pojemnik, warto także zwrócić uwagę na to, czy posiada zawór próżniowy, który pomaga po zamknięciu pudełka zachować świeżość jedzenia. Dobrze jest także sprawdzić, czy nadaje się do mycia w zmywarce albo bardzo ciepłej wodzie, bo daje to gwarancję zachowania pełnej higieny.


Według Agnieszki Czerwińskiej 
dzieci do szkoły powinny zabierać kanapkę i owoc. Taki posiłek w zupełności wystarcza. Jeśli jest jeszcze dobrze podany, w atrakcyjnym opakowaniu, to drugie śniadania lub lunch najzwyczajniej zostanie zjedzony z przyjemnością.



Do szkoły można też zabrać danie, które ma zachować odpowiednią temperaturę. Podczas długiej przerwy obiadowej między lekcjami dziecko zje prawdziwe drugie danie w odpowiedniej temperaturze. Niektóre dzieci zostają w świetlicy dłużej niż trwają zajęcia lekcyjne, a po południu szkoła nie wydaje już posiłków. Takie pudełko z czymś ciepłym dla młodego człowieka, który potrzebuje zdrowych kalorii do nauki, jest bardzo cenne.

Dla mniejszych chłopców i dziewczynek warto wybrać pojemniki zabawnie ozdobione. Są dodatkową zachętą do spożywania przygotowanego w domu jedzenia.



Przy okazji lekcji w szkole zadaliśmy Agnieszce pytanie, które zadaje sobie większość rodziców: czy dzieci nie będą „wyskakiwać” do sklepu pod szkołą, by kupić ulubione acz niezdrowe przysmaki. Według autorki bestsellerowej książki „takie ryzyko oczywiście istnieje, ale dotyczy dzieci starszych. Maluchów nikt ze szkoły nie wypuszcza i są w pewnym sensie skazane na to, co mają. Podstawą sukcesu jest jednak przygotowanie dziecku tego, co lubi, a nie restrykcyjna dieta. W uczeniu się właściwych wzorców dietetycznych jest przede wszystkim ważny nawyk regularnego i przemyślanego jedzenia. Kanapka z warzywami i mięsem albo jajkiem z ciemnego chleba jest bardzo dobra. Biała bułka z serem topionym - mniej” – przypomina Agnieszka.

To, w czym dziecko zanosi swój posiłek do szkoły, ma wpływ na całą edukację dietetyczną. Zwłaszcza kiedy zaczynamy w klasach pierwszych. To element zabawy budzący zainteresowanie kolegów. Częstowanie się kanapkami albo owocami uczy nowych smaków, a to bardzo ważne. Warto do lunch boxa albo specjalne torebki wrzucić kilka wilgotnych serwetek do otarcia rąk przed jedzeniem.



Agnieszka Czerwińska radzi także, by śniadaniu towarzyszył mały deser. Ciasteczko owsiane, gorzka czekolada albo jogurt - najlepiej naturalny, bez domieszki owoców czy innych "dosładzaczy". Dzieci powinny lubić swoje szkolne śniadanie. „Pewne nawyki zostają z człowiekiem na zawsze, choć nie łudźmy się, że to załatwi szkoła, odcinając dzieci od cukierków i coca-coli. To sprawa większej całości i wielu lat edukacji.” Ale warto spróbować.
Fot. Flickr.com

Barbara Mietkowska

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły