Wprawdzie używanie komórki podczas spotkania towarzyskiego uchodzi za nietaktowne, ale i tak prawie 90 proc. osób ulega pokusie. Tak w każdym razie wynika z sondażu przeprowadzonego przez Pew Research Center. Pod tym względem dorosłych Amerykanów cechuje daleko idąca poprawność. Jedynie 5 proc. uważa, że można korzystać ze smartfona w restauracji lub na spotkaniu ze znajomymi. Jednak teoria rozmija się z praktyką. Aż 90 proc. ankietowanych stara się być on-line. Co trzecia osoba ma włączony telefon przez całą dobę, 45 proc. deklaruje, że wyłącza go rzadko. Aż 89 respondentów, będąc w towarzystwie, mniej lub bardziej dyskretnie sięga po smartfon. Z sondażu wynika zarazem, że na ogół ma to związek z odbywanym spotkaniem, np. 45 proc. robi smartfonem zdjęcia, podobny odsetek wysyła maile lub SMS do wspólnych znajomych, którzy na spotkanie nie mogli dotrzeć. Odsetek tych, którzy używają smatrfona, by się od towarzystwa celowo wyalienować, wynosi 16 proc. 

Facebook pobił kolejny rekord. W ubiegłym tygodniu po raz pierwszy jednego dnia było zalogowanych miliard osób. Pierwszym miliardem użytkowników portal społecznościowy Marka Zuckerberga szczyci się od 2012 r., gdy taka liczba osób skorzystała z tego serwisu w ciągu miesiąca. W zeszły poniedziałek padł kolejny rekord, bo miliard użytkowników Facebooka było zalogowanych w ciągu jednego tylko dnia. Najpopularniejszy portal społecznościowy na świecie ma 1,49 miliarda aktywnych użytkowników miesięcznie (13 proc. więcej niż w roku ubiegłym), z czego 1,31 miliarda korzysta z usługi na urządzeniach mobilnych. Obecnie na Ziemi żyje około 7,3 miliarda ludzi, co oznacza, że średnio 1 na 7 mieszkańców naszej planety skorzystał w miniony poniedziałek z Facebooka.
W jednym z komentarzy pojawiła się ciekawa konstatacja. Otóż od czasu, gdy fabrykę opuścił pierwszy ford A, do momentu, gdy na drodze pojawił się miliardowe auto, upłynęło 107 lat. Tymczasem Facebook pracował na swój rekord tylko 11 lat. Te nie do końca adekwatne porównanie dobitnie pokazuje, w jak ogromnym tempie rozwija się technologia. Rekord Facebooka jest pretekstem do ciekawych spekulacji co do biznesowych możliwości Facebooka.

Z pewnością znaczące perspektywy zarobienia dużych pieniędzy roztacza Asystent M., czyli nowa usługa, która ma być udostępniona przez Facebook Massengera. Na razie wiadomo, że jest testowana przez kilkusetosobową grupę użytkowników z okolic San Francisco. Asystent ma ułatwić im życie, odpowiadając nie tylko na rozmaite praktyczne pytania, ale również wykonywać konkretne polecenia, jak np. rezerwacja stolika w restauracji lub zamówienie kuriera. Rozwiązanie zaproponowane przez Facebook ma się jednak pod pewnymi względami różnić od innych działających już na rynku (Siri, Google Now, Cortana). O ile konkurencja działa wyłącznie w oparciu o sztuczną inteligencję, w Asystent M. ma być wspierany i uzupełniany przez ludzi. Nie brakuje krytycznych i sceptycznych opinii, że jest to kolejny gadżet, bez którego konsument łatwo się będzie mógł obejść i trudno będzie twórcom Facebooka na tym polu się z np. Google ścigać. Optymiści twierdzą jednak, że Facebook dzięki ogromnej wiedzy na temat swoich użytkowników jest w stanie znacznie lepiej dostosować usługę do ich realnych potrzeb. Z biznesowego punktu widzenia kluczowe znaczenie ma kwesta, na ile uda się skutecznie powiązać Asystenta M z systemem płatności Facebook Messengera. Nieprzypadkowo jego szefem został David Marcus, były prezes PayPal.

Jak zmieniała się popularność przeglądarek internetowych na świecie? Można podejrzeć na mapach udostępnionych przez Business Insider. Mapy te pokazują zmiany w popularności popularnych przeglądarek internetowych (Chrome, Firefox, Internet Explorer, Opera, Safari) od 2008 do dzisiaj. Czas, kiedy Microsoft Internet Explorer rządził światem, to już prehistoria. Obecny lider, czyli Chrome, rozpoczął ekspansję w 2011 roku i wystarczyły dwa lata, by zdobył przewagę (ciekawostką jest fakt, że Polska w latach 2012-2013 była europejskim „bastionem” Firefox). BI zwraca uwagę na Grenladię, która w 2014 była jednym krajem na świecie, gdzie hegemonem było Safari (rządzi tam teraz Exlorer).

Taksówkarze z Nowego Jorku dostaną skuteczne narzędzie, by powstrzymać dalszą ekspansję Ubera. Jak donoszą amerykańskie media, ową cudowną bronią ma być aplikacja o nazwie Arro, która już za kilka tygodni ma trafić do 20 tys. nowojorskich taksówkarzy i ich klientów. Choć co do zasady funkcjonowania Arro ma przypominać Uber, to dzięki kilku dodatkowym rozwiązaniom ma nad nim uzyskać przewagę. Przede wszystkim Arro ma być zintegrowane z terminalami, które już zainstalowane są w taksówkach, podczas gdy kierowcy Ubera muszą polegać na swoich smarfonach. Najważniejszą kwestią jest wysokość opłat za przejazd. Wygląda jednak na to, że tymi taksówkarze nie zamierzają konkurować. Ich atutem ma być przejrzystość taryfy. Podczas gdy w Uberze jest ona uzależniona od podaży i popytu, w Arro ma być stała (za kilometr). 
Fot. Flick.com

Paweł Wrabec

magazyn@allegro.pl