trendy
30 sierpnia 2015, 07:00

Rozmiar nie jest już problemem

Polacy po latach wahań ruszyli do kupowania ubrań przez Internet. W podejmowaniu takiej decyzji pomaga nowe prawo, ale głównie to efekt polityki firm.


Ubrania latami były kategorią bardzo ostrożnie zdobywającą klientów, jeśli chodzi o kanał internetowy. Lektura blogów czy internetowych komentarzy pozwala podać listę powodów – głównie chodziło o problem z dobraniem właściwego rozmiaru. – Nawet kupując systematycznie ubrania jednej marki, zdarza się, że ten sam rozmiar niekoniecznie musi pasować. Z butami jest tak samo – mówi Ewa, częsta klientka e-sklepów.

Zwrot oznaczał już dodatkowe obowiązki i koszty związane z wysłaniem przesyłki do sklepu. Co więcej, ogromna grupa internautów długo nie było świadoma, iż towar kupiony w e-sklepie mogą zwrócić nienaruszony, ale bez podawania przyczyn.

Organizacja Ecommerce Europe podaje, że w 2013 r. 51 proc. internautów kupiło online oprogramowanie, 44 proc. wycieczkę lub nocleg w hotelu. 37 proc. wskazało książki, a jedynie 15 proc. ubrania – kategoria ta zajęła dopiero dziewiątą pozycję. Z kolei jeśli weźmiemy pod uwagę udział danej kategorii w ogólnych wydatkach internetowych, to dla ubrań wynosi on skromne 5,2 proc., daleko za czołówką – książki mają 12,8 proc. rynku, płyty CD i DVD 5,9 proc., a oprogramowanie aż 17,6 proc.

Od tego czasu dokonał się jednak ogromny postęp i ubrania awansowały już na drugą pozycję za szeroko rozumianym sprzętem elektronicznym. Zmiany nie dokonały się z niczego – to efekt choćby wejścia w życie 26 grudnia 2014 r. nowej ustawy o prawach konsumenta. Objęła wiele nowych udogodnień, ale już na kilka miesięcy przed jej wejściem w życie mówiono głównie o nowych uprawnieniach konsumenta w sieci. Najczęściej przywoływane było wydłużenie do 14 dni od momentu odebrania przesyłki czasu, w którym klient może podjąć decyzję o odstąpieniu od umowy. Już według badania IAB Polska o wpływie Internetu na polską gospodarkę z 2014 r. ankietowani wskazali, iż już ok. 33 proc. ich wydatków na ubrania przypada na segment internetowy.

- Duże sklepy były z tego zadowolone, ponieważ normą w ich przypadku jest wydłużanie tego terminu nawet do 30 dni. Dla małych firm taka akcja informacyjna była większym wyzwaniem, ale generalnie branża na tym zyskała – mówi prezes jednej z sieci odzieżowych.

Z raportu organizacji Ecommerce Europe wynika, że Polak kupujący w sieci średnio rocznie wydaje w ten sposób 539 euro. Z sieci korzysta w naszym kraju 25 mln osób, z czego 9,7 mln to aktywni e-kupujący. Metodę na osiągniecie sukcesu w tym kanale wprost określa Grzegorz Wójcik, członek zarządu e-Commerce Polska. – Preferencje klientów nie zmieniły się od lat – to niskie ceny, szeroki wybór oraz unikalna oferta. Dodatkowo dla klienta liczy się wygoda w zakresie dokonywania płatności, metod dostawy oraz całego procesu zakupowego – wyjaśnia w raporcie.

Statystyczna osoba dorosła w Polsce na kategorie odzież i obuwie w 2015 r. ma wydać niemal 320 euro. Kwota znacznie niższa niż w państwach bogatych, ale na tle regionu prezentuje się już znacznie lepiej. Więcej od Polaków na tę kategorię wydają choćby Litwini, ale mniej Czesi czy Węgrzy.
- To kolejny dowód na to, że marki zwłaszcza międzynarodowe traktują Polskę trochę po macoszemu i oferują tu wyższe ceny – mówi osoba z kierownictwa dużej sieci odzieżowej. – Polacy wydają coraz więcej, bo mają też duży wybór – nasz rynek jest atrakcyjny dla firm z zagranicy, ale powstaje też bardzo dużo lokalnych – dodaje.

Z danych Euromonitor International wynika, że w 2015 r. prognozowany jest wzrost kwoty wydawanej per capita na tę kategorię o 3,2 proc. – szybciej rośnie tylko na Litwie i Łotwie, ale zarówno w Czechach i na Węgrzech, jak także we Włoszech spodziewany jest spadek wartości rynku. - Liderem wydatków na ubrania i buty w Europie są z kolei Brytyjczycy z poziomem ponad 1,2 tys. euro na osobę – podają analitycy Euromonitora.

Z badania firmy Gemius dla Commerce Polska wynika, że jeśli chodzi o internetowych sprzedawców odzieży, to liderem jest Allegro ze znajomością spontaniczną na poziomie 40 proc. 16 proc. ankietowanych wskazało Zalando, 9 proc. Bonprix, 7 proc. Tablica.pl, a 4 proc. C-and-A.com.
Jednak za spopularyzowanie kategorii odzież w dużym stopniu odpowiadają małe, ale jednocześnie mocno obecne w mediach marki krajowe, które właśnie dzięki internetowy zdobywają najwięcej klientów. Otwierają butiki, ale przy takich produktach nigdy nie będą w stanie być tak dostępne jak marki popularne w rodzaju Reserved czy H&M. – Nawet w mniejszych miastach są klienci bardziej wymagający i poszukujący mniej standardowej oferty. Nie wszędzie możemy się pojawić nawet w salonie multibrandowym – przyznają założyciele marki Bohoboco.

Podobne marki można wymieniać długo – Risk Made in Warsaw, Wearso, Fanfaronada i wiele innych. Internet zwiększa także dostęp do towarów marek luksusowych, które także prowadzą sklepy, ale siłą rzeczy skupione są głównie w Warszawie. Sklep Moliera2 oferujący towary m.in. Valentino czy Kenzo wprowadził nawet możliwość zakupów ratalnych, co spotkało się z ogromnym odzewem ze strony klientów - wartość takich transakcji rośnie dwucyfrowo.

Wciąż rośnie oferta ze strony sieci zagranicznych, które chętnie wchodzą na nasz rynek. Jak podaje firma doradcza CBRE w 2013 r. do polski weszło kilkanaście nowych marek odzieżowych, w ubiegłym osiem, a ten zapowiada się także obiecująco.

Polacy na odzież i obuwie wydają w sumie ponad 20 mld zł, co jest kwotą wartą zauważenia również przez globalnych potentatów. Stąd można oceniać, że w miarę rozszerzania się oferty od marek luksusowych przez półkę średnią po te najbardziej dostępne cenowo.

– Konsument się zmienił. Ma świadomość, że na cenę ostateczną zakupów składa się nie tylko cena produktu, ale również koszt wysyłki. Niejednokrotnie sumaryczna kwota nie jest tak bardzo atrakcyjna jak wydawało się na początku i klient decyduje się na zakup w tradycyjnym sklepie – mówi Patrycja Sass-Staniszewska, członek zarządu Izby Gospodarki Elektronicznej. – Ponad 69 proc. respondentów traktuje niższe koszty dostawy jako czynnik, który skłoniłby ich do częstszych zakupów internetowych. Jest to dowód na to, że konsument ma coraz większą wiedzę i świadomość mechanizmów rządzących sprzedażą internetową. A to stawia kolejne wyzwanie wirtualnym sprzedawcom – dodaje.

W branży trwa zatem wojna nie tyle na ceny samych produktów, ale właśnie wszelkie dodatkowe świadczenia. Coraz więcej sklepów, aby zachęcić do zakupów, zupełnie rezygnuje z obciążania klientów opłatami za dostawę czy zwrot, umożliwiają też ich odbiór w sieciach partnerskich placówek, np. kiosków. Kolejne transakcje przejmowania polskich sklepów internetowych jak Answear czy Showroom przez inwestorów finansowych pokazują, że rynek zdecydowanie ma potencjał, dlatego wszyscy spodziewają się dopiero nadejścia prawdziwego boomu.
Fot. Flickr.com

Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%