Urlop Polaka – grypa i prysznic w Ustce 

Wciąż słyszymy o tzw. globalnym ociepleniu, tymczasem na co dzień go nie odczuwamy. Weźmy taki urlop, na który oszczędzamy cały rok. Telewizje codziennie obiecują nam, że Polska wkracza w nurt klimatu śródziemnomorskiego. Że nie trzeba już jechać do Grecji, Turcji, Włoch czy Egiptu. - Zostańcie nad polskim morzem! - wykrzykuje urodziwa pogodynka. Celebryci tacy jak Olivier Janiak prowadzą kampanie zachęcające do urlopu w Polsce. No to jedziemy na dwa tygodnie do Ustki, za ostatnie zaskórniaki. Co dostajemy w zamian? Często deszcz, zimno i gotowe przeziębienie przed powrotem do pracy. A miało być tak pięknie: słońce, oliwkowa skóra i drinki z palemką. Zamiast tego wściekłość i kolejny dowód, że nasze narodowe malkontenctwo ma swoje uzasadnienie w kapryśnym klimacie. Bo takie jest lato w polskim wydaniu. Zbyt często przypomina listopad.

Koniec świata już za 40 lat?

Mało tego, ostatnio szalona teoria końca świata z powodu tzw. globalnego ocieplenia została podważona przez rosyjskich naukowców. To znaczy... koniec świata i tak może nastąpić, ale z powodu zgoła przeciwnego zjawiska atmosferycznego: przeraźliwych mrozów. Według badaczy z Rosji Ziemia stygnie już od 1990 roku. Szczyt ekstremalnego zimna (małej epoki lodowcowej, piątej w ciągu ostatnich dziewięciu wieków) ma nastąpić w 2055 roku. Taką teorię głosi szef departamentu badań kosmicznych rosyjskiego Obserwatorium Pulkovo, doktor nauk fizycznych i matematycznych, Habibullo Addusamatov.

Tymczasem zwolennicy tzw. globalnego ocieplenia twierdzą coś zgoła przeciwnego: że to właśnie w 2055 roku ugotujemy się na Ziemi jak w garnku, jeśli nie usuniemy spod niego ognia. To katastroficzne tony. W każdym razie teza o globalnym ochłodzeniu jest podważana przez większość ziemskich naukowców. Twierdzenie, że Ziemia ma się ochładzać w najbliższych dziesięcioleciach, nie ma żadnych podstaw naukowych, będzie się raczej ocieplać. Mało tego, pierwsza dekada XXI wieku była najcieplejsza od początku pomiarów temperatury ponad dwa wieki temu, a przeciętna temperatura globalna ma podnieść się w XXI wieku o 1,1-6,4 stopnia Celsjusza. Przeczy to wywodom rosyjskich naukowców o stałym ochładzaniu się planety.

Naukowcy swoje, jedni sprzeczają się z drugimi, a my i tak wiemy lepiej, kiedy jest nam zimno. Przecież zimy w ostatnim dziesięcioleciu bywały w Polsce iście rosyjskie. Dwudziestostopniowe mrozy trzymały w styczniu i lutym, a spóźnioną wiosnę witaliśmy niczym wujka z Ameryki za komuny.

Ale komu wierzyć w kwestii przyszłości planety? I czy ma to znaczenie? Bo przecież według obu radykalnych teorii wszyscy skończymy marnie i to już niebawem.

Globalne ocieplenie mitem

A tak już zupełnie na poważnie. Na argument na rzecz tzw. globalnego ocieplenia, który mają potwierdzać kolejne rekordy temperatur, co zdarza się często w ostatnich latach, jego przeciwnicy pukają się w czoło i jasno wykazują, że historia pomiaru temperatur sięga zaledwie 1783 roku. Taki ciąg badawczy jest bardzo krótki i nie pozwala na wysnucie tezy, że Ziemia ociepla się w sposób stały. Nie ma bowiem stałej temperatury Ziemi, do której moglibyśmy się odwoływać i twierdzić, że wobec niej w ostatnich dziesięcioleciach następuje stały wzrost temperatury. I co w takim razie powiedzieć o o wiele wyższych temperaturach w Europie w latach 900-1350? Temperatury na całym kontynencie ponad 1000 lat temu pozwalały na masową uprawę winorośli w Polsce czy Wielkiej Brytanii. Świadczą o tym np. liczne nazwy ulic czy miejscowości zawierające odmieniane na wiele sposobów słowo „wino”. Dziś uprawy winorośli są w polskim czy brytyjskim klimacie rzadkością, a więc 1000 lat temu było o wiele cieplej niż dziś. Ponadto w tych czasach wikingowie kolonizowali Grenlandię – a dziś zielonej trawy na Grenlandii nie uświadczysz. Następnie w Europie nastąpiło ochłodzenie, które trwało według niektórych badaczy nawet do XX wieku. Świadczyć to może o jednym: cykliczne zmiany klimatu na Ziemi są czymś najzupełniej normalnym, a relatywnie wysokie temperatury ostatnich dziesięcioleci nie są niczym szczególnym wobec zmian na przestrzeni ostatniego tysiąclecia.

Wielkie epoki lodowcowe

Patrząc jeszcze szerzej: w ciągu ostatnich 800 tysięcy lat Ziemia przechodziła 8 długich okresów zlodowaceń i tyle samo krótszych ciepłych okresów pomiędzy zlodowaceniami, które trwały po około 10 tysięcy lat. Człowiek nie miał na temperaturę Ziemi żadnego wpływu w przeszłości, nie decyduje o niej w najmniejszym stopniu również i dziś (nie podwyższa ziemskich temperatur wzrost stężenia dwutlenku węgla i metanu w atmosferze). Do takich wniosków doszli naukowcy z 10 europejskich uczelni pod kierownictwem badaczy z Instytutu Nielsa Bohra Uniwersytetu w Kopenhadze, posługując się od dawna znaną metodą chemicznej analizy pęcherzyków powietrza na różnych głębokościach lodu Antarktydy.

Cóż więc możemy zrobić? Uspokoić się i zapoznać się z naszym poradnikami, jak przetrwać w ciężkich warunkach: przede wszystkim przygotować odpowiednio swoje ubranie wierzchnie, warto zaopatrzyć się też w odzież przeciwdeszczową. Bielizna termoaktywna w niskich temperaturach to konieczność. Co dalej - będziemy o tym pisać w kolejnych odcinkach. 

Fot.Flickr.com/James Loesch/CC BY 2.0

Rafał Badowski

magazyn@allegro.pl
Przenośne PlayStation – pomimo lat nadal warto kupić
Gdyby nie ewolucja smartfonów z ekranami dotykowymi, z pewnością rynek konsol przenośnych wyglądałby zupełnie inaczej. Dziś już tylko Nintendo próbuje zrewolucjonizować mobilne granie wraz ze swoją konsolą Switch. Wcześniej mieliśmy jeszcze jednego pierwszoligowego zawodnika – Sony. Jego konsole PlayStation Portable, zwaną w skrócie PSP, oraz PlayStation Vita były małymi dziełami sztuki. Szkoda, by popadły w zapomnienie, bo do dzisiaj można grać na nich z przyjemnością.
„House of Cards” – prawdziwa historia Franka Underwooda
To mit, że „House of Cards” jest serialem oglądanym dosłownie przez wszystkich. Kreują ten mit widzowie, dla których serial jest naprawdę interesujący: politycy, dziennikarze, ludzie świata kultury. Prawda jest taka, że przeciętnego i Kowalskiego, i Smitha polityka po prostu nudzi, a w najlepszym razie denerwuje. Jednak obok „House of Cards” nie sposób przejść obojętnie. Fascynuje, przeraża, tumani. Zmusza do przemyśleń, a czasem rewizji poglądów. Jest odrażający, a jednak dalej się go ogląda. Dlaczego? 
Pasjonaci z Allegro polecają: 5 planszówek na początek 
Planszówki to jeden z najmodniejszych sposobów spędzania wolnego czasu. Szczególnie warto po nie sięgnąć na wakacjach, gdy chcemy oderwać się od cyfrowej rozrywki. Pasjonaci „gier bez prądu” mają do wyboru mnóstwo tytułów – zarówno tych bardziej złożonych, jak i o prostszej mechanice.
Alfa Romeo – czas skończyć z niesprawiedliwymi stereotypami
Henry Ford zdejmował z głowy kapelusz, kiedy mijała go alfa romeo, a Enzo Ferrari w dniu, kiedy pokonał alfę, płakał jak dziecko. Minęło ponad sto lat, a historia włoskiej marki trwa i otwiera kolejne karty. Niestety, marka zyskała opinię awaryjnej, a to niesprawiedliwy stereotyp. Jak to wygląda naprawdę?