Zakupy nie zawsze są trafione, czasem z tej prostej przyczyny, że zakupiona rzecz okazuje się być wadliwa. Wtedy zaczynają się problemy – reklamowanie, korzystanie z rękojmi i bywa, że w końcu odstąpienie od umowy i zwrot kosztów. Pojawia się też wtedy kwestia kosztów zwrócenia do sklepu wadliwego przedmiotu.

Pan Marek kupił na Allegro kuchenkę mikrofalową. Niestety, po rozpakowaniu w domu okazało się, że urządzenie nie chciało prawidłowo działać. Niewiele myśląc, pan Marek napisał reklamację i odesłał mikrofalówkę do sklepu, pokrywając koszty przesyłki. Po kilku dniach urządzenie wróciło, tym razem działało. Ponieważ pan Marek wyraźnie dopłacił do zakupu, choć wina leżała po stronie sklepu, poprosił o zwrot opłat. Czekało go jednak niemiłe zaskoczenie, bo sklep nie zamierzał oddać mu tych pieniędzy. Właściciel sklepu twierdził, że w regulaminie wyraźnie jest napisane, że koszty przesyłek ponosi klient. Takie działanie ze strony sklepu było jednak bezprawne. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta przestrzega, że taki zapis w regulaminie jest zapisem niedozwolonym.
„Sklep nie może przerzucać kosztów przesyłki wadliwego towaru na klienta i możemy domagać się zwrotu kosztów najtańszej paczki – tłumaczy prawnik uważaj.pl. - Sklep nie musi nam natomiast zwracać całej kwoty, jeżeli odesłaliśmy towar droższym sposobem (np. ekspresową paczką kurierską) – koszty odesłania zawsze zwracane są do kwoty najtańszej możliwej przesyłki”.

Zdarza się, że sklepy wykorzystują niewiedzę klientów. Być może dzieje się tak wtedy, gdy koszty przesyłki są na tyle nieduże, że klientom nie chce się domagać ich zwrotu. Co nie zmienia faktu, że sklep jest do tego zobowiązany.

Uwaga! Przepisy te nie mają zastosowania w umowach pomiędzy osobami fizycznymi. Dlatego zawsze warto sprawdzić, z kim zawieramy umowę.


Fot. pexels.com

Redakcja

Magazyn Allegro

magazyn@allegro.pl