praca
Kariera
Warszawa, 26 września 2013, 02:00

Krew, pot i łzy

To był niezwykle słoneczny poranek jak na drugą połowę września. Pod poznańską siedzibą Grupy Allegro 8 drużyn złożonych z pracowników firmy rozgrzewało się przed wejściem na murawę. Jednak nie dajmy się zwieść atmosferze rodzinnego pikniku – była i krew i pot i łzy, choć te ostatnie wywoływały tylko niewybredne żarty prowadzącego ;)

Piłkarzyki, rowerki stacjonarne, strefa chilloutu i – przede wszystkim – nowiuteńka zielona murawa we mgle witały pierwszych uczestników Allegro Group Pixel Cup. Mimo wczesnej pory zawodnicy zaczęli ostro historyczną, bo pierwszą rozgrywkę na nowym boisku pod naszą siedzibą.

Niby to tylko koleżeńskie zawody, ale nikt nie chciał wpuścić piłki do swojej bramki. Kolejne drużyny  przewijały się przez murawę, a grono kibiców rosło, podobnie jak temperatura – z tego wszystkiego pod parkanem boiska uformowała się spora formacja leżakująca. Soczyste jabłka i orzeźwiająca woda mineralna pomagały zawodnikom utrzymać formę w promieniach wrześniowego słońca.



Ale sielanka nie sięgała już za linię boiska. Tu zwierzęce instynkty kazały biec za piłką, odebrać ją koledze z biurka obok i nie strzelić samobója – w sobotę nie było litości.

Zawodników dopingowały całe rodziny. Najmłodsi nieśmiało biegali przy linii boiska nie mogąc oderwać wzroku od ojców-bohaterów.

Niezmordowani zmaganiami na boisku zawodnicy wsiadali na rowerki stacjonarne, by w ramach „Kręć kilometry” zagrać o gadżety Fundacji Allegro All For Planet. Rowerowe nerki HO::LO wykonane  z bannerów reklamowych kusiły wielu, ale szczęśliwców mogło być tylko 20.



Słońce i emocje podgrzewały atmosferę spotkania, jednak najgorętszy moment zawodów był dopiero przed nami. O 13:00 na boisko wkroczyli reprezentanci KKS Lech Poznań, by pokazać naszym drużynom, co to znaczy grać w piłkę. Jacek Przybylski, Arkadiusz Bąk, Jacek Dembiński, Waldemar Kryger, Marek Rzepka i Marcin Drajer rozegrali mecze z zespołami, które doszły do półfinałów.

Nasze ekipy dzielnie stawiały czoła i nawet kolejne bramki Lechitów nie zniechęcały ich w walce.





Sobotnie rozgrywki udowodniły, że piłka nożna to jednak brutalny sport. Bywało różnie… Ale ostatecznie wszyscy schodzili z boiska z uśmiechem na twarzy.

Gdy około 15:00 rozpoczynał się finałowy mecz, nikt nie wiedział, jak to wszystko się skończy. Ostatecznie tytuł mistrzów, z przewagą jednej bramki nad przeciwnikiem, zdobyła drużyna „Podludzie z kurczaka”. Gratulacje dla chłopaków!







Mieszanka sportowej rywalizacji, koleżeńskich przepychanek i dziecięcej radości dobrze wróżą pixelowemu boisku. Tego dnia po raz kolejny pokazaliśmy, że gra zespołowa nie jest nam obca.


Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%