– Zanim w naszym serwisie pojawiła się najnowsza powieść Dana Browna „Początek”, która po niecałym tygodniu od premiery (3.10 - przyp. red.) wskoczyła na prowadzenie, najpopularniejszym tytułem tego autora na Allegro w 2017 roku był „Zaginiony symbol” i zaraz za nim „Inferno” – oba tytuły dotyczą przygód harvardzkiego specjalisty od symboliki Roberta Langdona. Na kolejnym miejscu uplasował się „Zwodniczy punkt”, a następnie znalazły się pakiety wszystkich 6 dotychczas wydanych po polsku książek Dana Browna – „Cyfrowa twierdza”, „Anioły i demony”, „Zwodniczy punkt”, „Kod Leonarda da Vinci”, „Zaginiony symbol”, „Inferno – mówi Urszula Malinowska odpowiedzialna za kategorię Kultura i rozrywka na Allegro.

Wydanie każdej powieści Dana Browna jest wydarzeniem. W Polsce, podobnie jak na całym świecie, cieszą się one ogromną popularnością.

Wydanie każdej powieści Dana Browna jest wydarzeniem. W Polsce, podobnie jak na całym świecie, cieszą się one ogromną popularnością.

Brown i jego marketingowcy sztukę marketingu opanowali do perfekcji. Tajemnica, zagadki, spiskowa teoria dziejów – coś, co szczególnie w dobie fake newsów brzmi złowieszczo – wciąż rozpala wyobraźnię wielu osób, przywodząc je do własnych poszukiwań.

Jedną z takich osób był z pewnością Brown. Szokująca fabuła i idący za nią oszałamiający sukces „Kodu da Vinci” nie wzięły się znikąd. Po prawdzie powstały w głowie kogoś innego. Kiedy w 1982 roku Michael Baigent , Richard Leigh i Henry Lincoln wydają „Święty Graal, święta krew”, księgarze ustawiają ten tytuł na półce „literatury klasy B”. Nieliczni w środowisku naukowym odnieśli się do zawartych tu treści życzliwie. Nikt ich po prostu nie brał na serio, bo też na serio brać ich nie wypadało. Baigent, Leigh i Lincoln stawiali tezę, jakoby Jezus Chrystus, zanim został uznany bogiem, miał partnerkę w osobie Marii Magdaleny, owocem którego to związku były dzieci. Podkopanie fundamentalnych dla tradycji chrześcijańskiej dogmatów nie było tym, na co czekał świat. Nie było tym, co w ogóle kiedykolwiek powinno ujrzeć światło dzienne. Ale ujrzało. Autorzy „Świętego Graala, świętej krwi” są kimś na wzór detektywów, kimś w rodzaju przedzierających się przez dżunglę kodów i szyfrów Indianami Jonesami, którzy jednak nie doczekali się poważnej debaty na temat ich książki. Dodatkowo na ironię zakrawa fakt, że większość osób, które czytały „Kod da Vinci”, nie jest świadoma istnienia protoplasty. Bo gdyby była, czy autor nie stanąłby przed zarzutem o plagiat?

Tymczasem treść „Kodu da Vinci” jest dla literatury przełomowa. I znów to nie tak, że nikt wcześniej nie próbował – boi José Saramago i Nikos Kazantzakis i Robert Graves robili to – ale nikt nie osiągał przy tym tak gigantycznego sukcesu. Bo też – uczciwie to powiedzmy – nikt tak w sukces nie celował. Jednak sprawdza się teza o wpływie momentu dziejowego na odbiór danego tekstu. Opublikowanie „Kodu da Vinci” zbiegło się w czasie z wyjątkowo ciężkim dla Kościoła katolickiego kryzysem, jakim było ujawnienie licznych przypadków pedofilii. Ludzie odwracali się od instytucji, która niejednokrotnie definiowała ich życie. A co, jeśli było inaczej? A co, jeśli wszystko oparte jest na fikcji? W tym wszystkim, bez cienia przesady, dzieło Browna jest tym, czym było wydanie „O obrotach sfer niebieskich” czy ogłoszenie przez Lutra 95 tez w Wittenberdze. Znaczenia „Kodu da Vinci” dla współczesnej duchowości, religii i społeczeństwa nie sposób przecenić.

Trudno przy tym powiedzieć, że Dan Brown czekał na taki rozwój wypadków, choć niewątpliwie od dłuższego już czasu szukał dla siebie miejsca w świecie. Pisać zaczął późno, po nieudanych próbach zaistnienia jako muzyk – wydane nagrania przeszły bez echa. Wychowany w domu nauczyciela matematyki i muzyczki Brown dorastał w atmosferze mistycyzmu i głębokiej duchowości – jego rodzicie muzykowali w kościele. Dodatkowo ojciec swoim trojgu dzieciom lubił organizować zabawę w poszukiwanie skarbów, gdzie posłużyć się trzeba było przy znalezisku złamaniem szyfru bądź rozwiązaniem zagadki. Muzyka, matematyka i zabawa rozwijająca wyobraźnię i intuicję przywiodły Browna już po czterdziestce do pierwszych prób pisarskich, z których pierwsze trzy sprzedały się w łącznej liczbie 10 tys. egzemplarzy. Ta czwarta to był strzał w dziesiątkę.

Wychowany w domu nauczyciela matematyki i muzyczki Brown dorastał w atmosferze mistycyzmu i głębokiej duchowości – jego rodzicie muzykowali w kościele.

Wychowany w domu nauczyciela matematyki i muzyczki Brown dorastał w atmosferze mistycyzmu i głębokiej duchowości – jego rodzicie muzykowali w kościele.

Dan Brown porywa świetnie poprowadzoną akcją i lekko paranoiczną przygodą, która pozwala nie tylko śledzić z zapartym tchem kolejne kroki bohaterów, ale wręcz przeżywać je z nimi. Dodajmy do tego fascynujące mity, miejskie legendy i historyczne spiski połączone w zagadki, na które po prostu musimy poznać odpowiedź – to idealny przepis na przygodowy bestseller. Brown pojawił się na rynku w idealnym dla siebie czasie, gdy czytelnicy poszukiwali kolejnej popkulturowej obsesji – i znaleźli ją właśnie w nim – mówi Olga Kowalska, autorka bloga Wielki Buk.com, i dodaje: – Brown nigdy nie próbował być przesadnie innowacyjny – jego powieści nawiązują do klasycznych opowieści przygodowych, zarówno literackich, jak filmowych. Jednocześnie jednak stawia on akcenty w innych miejscach niż większość autorów, przywiązując większą wagę do tła powieści, do miejsca akcji, które wybiera pieczołowicie i opisuje z wielkim zaangażowaniem, sięgając do historii i mieszając ją z własnymi interpretacjami. Efekt tego typu wyborów widać po reakcji czytelników – przez długi czas wielu skłonnych było uwierzyć, że na kartach powieści Browna znajdą coś więcej niż tylko literacką fikcję – mówi Olga Kowalska.

To chyba klucz do odczytania popularności Browna – tylko w Polsce sprzedał on ponad 200 tys. „Kodu da Vinci”. Autor przenosi nas w świat przecież nie z baśni, a tu i teraz. Akcję osadza zawsze w mieście, które można przemierzać z jego książką, niczym przewodnikiem – w Paryżu, Rzymie, a w najnowszej powieści „Początek”, której premiera już niebawem – w kilku miastach Hiszpanii. Czytelnik czuje się zaproszony do rozwikłania zagadki, nie jest tylko statystą mającym podziwiać wirtuozerię pisarza. A co z warsztatem?

Niewątpliwie styl Dana Browna z każdą kolejną powieścią nieco się zmienia, widać, że jest coraz lepszy, jeśli chodzi o narrację i budowanie napięcia, chociaż nie jest tak, że każda jego kolejna powieść jest lepsza od poprzedniej. Dalej fabularnie najbardziej podobają mi się „Anioły i demony”, jednak według mnie jego najlepszą powieścią jest „Kod Leonarda da Vinci”, gdyż w niej wszystko jest rewelacyjnie dobrane – długość rozdziałów, dawkowanie napięcia, pogłębianie fabuły i zwroty akcji – wylicza Wojciech Krusiński, autor strony Goodstory.pl. – To niewątpliwie interesujący autor powieści sensacyjnych. Jako pisarz umiejętnie wykorzystuje zasady gatunku, w którym tworzy, by wzbudzić emocje wśród czytelników i opowiedzieć ciekawą historię. Dlatego pod tym kątem uważam, że jest to dobry rzemieślnik słowa, chociaż nie poleciłbym w równym stopniu jego wszystkich książek – konkluduje Wojciech Krusiński.

A te sprzedają się świetnie. Każda nowa książka Dana Browna cieszy się w Polsce dużą popularnością. – Z obliczeń, jakich dokonaliśmy przy okazji przygotowywania wydania „Początku”, wynika, że jak dotąd w Polsce sprzedało się ok. 2,7 mln egzemplarzy wszystkich edycji powieści tego autora – mówi Agnieszka Jedlińska, dyrektor ds. marketingu z Wydawnictwa Sonia Draga, i dodaje, że przy wydaniu pierwszych powieści towarzyszyła niepewność, czy rynek jest przygotowany na nadchodzący sukces, czy wydawnictwo podoła tak ogromnemu przedsięwzięciu. – Wszystko zaczęło się od listy książek do recenzji, a potem pytania od agentki skierowanego do Soni Dragi, prezes wydawnictwa, o to, czy zdążyła się już zapoznać z przesłaną kilkanaście tygodni wcześniej książką Dana Browna, „Anioły i demony”. Był wrzesień 2002 roku, kiedy Sonia Draga wygrzebała tę powieść ze stosu czekających na swoją kolej, przeczytała pierwsze kilkadziesiąt stron i odpisała agentce, że chce tę książkę wydać. Potem wszystko potoczyło się już szybko. Sonia Draga kupiła także prawa do „Kodu da Vinci” na pół roku przed jego publikacją w Stanach Zjednoczonych i początkiem „brownomanii”. Czuła, że to będzie sukces. Wtedy dotarł do niej Andrzej Kuryłowicz z wydawnictwa Albatros i zaproponował współpracę. Sonia Draga wiedziała, że realizując ten projekt sama, ryzykuje istnieniem firmy. Obok radości i oczekiwań pojawiły się obawy o to, czy niewielkie wówczas wydawnictwo podoła takiemu hitowi i to nie tylko pod względem finansowym. Przystała więc na propozycję i w ten sposób pierwsze powieści Dana Browna ukazały się w Polsce w koedycji – opowiada Agnieszka Jedlińska.

Przedsprzedaż na Allegro najnowszej powieści „Początek”, której premiera była 3.10, od początku goniła czołówkę.

Przedsprzedaż na Allegro najnowszej powieści „Początek”, której premiera była 3.10, od początku goniła czołówkę.

Dla czytelników lektura powieści Browna stanowić też może asumpt do poszukiwań, pogłębienia wiedzy czy zainteresowania się danym zjawiskiem. Przykładem jest „Zaginiony symbol” i przedstawione w nim bractwo Iluminatów. Abstrahując od tego, czy ktoś w te teorie wierzy czy nie, trzeba przyznać, że są ciekawe, a jako baza książki robią najbardziej pożądaną przez autora robotę – nakręcają karuzelę sprzedaży. Brown nie tworzy literatury wysokich lotów. Jego powieści to takie blockbusterowe filmy wśród literatury. Osoba czytająca Browna sięga po jego książki z czysto rozrywkowych powodów – dla intryg, emocji, spisków, pościgów, romansów i tony przerysowanych faktów historycznych. No i oczywiście dla Roberta Langdona, superbohatera wśród profesorów Harvardu. Jeżeli czytelnicy szukają doznań duchowych i uniesień artystycznych, to te powieści po prostu nie są dla nich. Ale nawet najlepsi krytycy czasem muszą docenić czystą rozrywkę.

Opracowanie graficzne: DB Creative Factory

Joanna Jasikowska

magazyn@allegro.pl