Czasy ojców, którzy zaczynali zajmować się dziećmi, gdy te osiągnęły wiek 7–8 lat, minęły bezpowrotnie. Dziś tata chce być ojcem uczestniczącym w życiu dziecka tak samo jak mama. Psycholodzy przyznają, że dzieci, których ojcowie aktywnie biorą udział w rozwoju i wychowaniu, są bardziej pewne siebie i cechuje je wyższa samoocena. Zazwyczaj mają też niższy poziom lęku niż te, których ojcowie są mało obecni.

To tylko miłość

Kiedy pyta się ojców, co chcieliby dostać na Dzień Ojca, odpowiadają bez namysłu, że czas. Tomasz Bułhak, autor bloga Tata w budowie, uczeniu się, jak kochać dziecko, poświęcił książkę. Ma ona ten sam tytuł, jak jego blog. Pisał ją po narodzinach pierwszej córki. Dziś dziewczynka ma już cztery lata, a jego młodsza córka niecałe dwa. – Pisanie felietonów, które potem przerodziły się w książkę, to była potrzeba chwili – wyjaśnia Tomasz Bułhak. – W chwili, gdy pojawia się dziecko, cały świat się zmienia. Dużo lepiej zna się go z perspektywy mam, a ta ojcowska była do tej pory mniej popularna. Dlatego postanowiłem wypełnić lukę. Blog stał się inspiracją do książki – mówi.

Myślę, że najważniejszy jest czas spędzony z dzieckiem – dodaje Tomasz. – Jeśli poświęca się go od najmłodszych lat, to można zbudować niesamowitą relację. Warto zaczynać jak najwcześniej, bo nawet z niemowlakami, z którymi z pozoru wydaje się nie ma kontaktu, doskonale można go nawiązać, gdy poświęcimy temu czas. Wtedy dużo więcej widzi się, rodzi się bliskość. Ja pracuję jako freelancer, a żona jest psychoterapeutką, dzięki czemu tak układamy plan dnia, żeby jak najwięcej spędzać go z dziewczynkami. Z żoną pomagamy sobie i staramy się organizować swoją pracę, żeby każde z nas miało też chwile dla siebie – tłumaczy.

Czas staje się dużo ważniejszy niż rzeczy materialne, bo coraz więcej ojców docenia ten spędzony z dziećmi – mówi Dorota Minta, psycholog kliniczny i terapeutka. – Tatusiowie chcą być obecni w każdej fazie rozwoju i wychowania. Zdecydowanie do lamusa odchodzi dawne myślenie, że ojciec pierwszy raz zostanie z dzieckiem, gdy np. weźmie siedmiolatka na boisko, żeby zagrać w piłkę, czy córkę do kina, kiedy ta będzie miała 11 lat. To trudne dla współczesnych mężczyzn, bo dzisiejsi 30–40-latkowie w większości byli wychowani głównie przez matki. Ich ojcowie byli bardzo zajęci pracą zawodową – taka była rzeczywistość pierwszych lat po transformacji ustrojowej po 1989 roku. Dzisiejsi młodzi ojcowie sami muszą się wszystkiego uczyć, bo ich ojcowie nie umieli budować takich relacji. Mamy bywały nadopiekuńcze, więc synowie walczą czasem ze swym egoizmem i wkładają dużo wysiłku w to, żeby sprostać ojcostwu. Współcześni świadomi ojcowie, znając swoje braki, szukają u terapeutów wiedzy, jak  przygotować się do bycia ojcem. Podobnie robią też, gdy potrzebują wsparcia i porad w sytuacjach rozstania z partnerką, matką dziecka. Chcą, żeby rozstanie dorosłych jak najmniej dotykało ich dziecko. I to się coraz częściej udaje się, bo ojcom na tym bardzo zależy – stwierdza Dorota Minta.

Tata na medal_ilustracja3.jpg

Maciej „Zuch” Mazurek, grafik komputerowy, właściciel studia graficznego, mąż, ojciec i bloger ZUCH.media, przyznaje, że współczesny tata najbardziej potrzebuje przełamania postawy egoizmu, dużej dawki cierpliwości i zrozumienia tego, że dzieci zupełnie inaczej myślą i funkcjonują niż dorosły facet. – Przyda się także sporo poczucia humoru i chęci spędzania czasu z dziećmi na luzie oraz kreatywność w poszukiwaniu ciekawych wspólnych zajęć – dodaje Zuch.

On sam stara się uczyć dzieci, że rodzina to ważna sprawa i razem fajnie spędza się czas. Podkreśla, że trzeba pokazywać, że o relacje rodzinne należy dbać, często kosztem własnych przyjemności. – Najważniejsze to służyć sobie nawzajem i wspierać się na co dzień – dodaje. – Troska o innych wymaga wyjścia poza własną strefę komfortu i zrozumienia potrzeb ludzi wokół. Poza tym tata powinien uczyć wytrwałości, samodzielności, odpowiedzialności oraz postawy wdzięczności za to, co mamy i cieszenia się życiem.

Tata też może płakać

Dorota Minta mówi, że dziś role matki i ojca są komplementarne i upodobniają się. Dawne, tradycyjne podziały przestają istnieć. – Dziś tata gotuje, podaje jedzenie, gdy dziecko nie jest już karmione piersią, i usypia malucha – dodaje psycholog. – Od niemowlęctwa czyta i bawi się z pociechą. Czasem ma dość, ulega emocjom, zmęczeniu. I to też całkiem naturalne, bo życie z dzieckiem bywa trudne. Rodzice mogę być niewyspani, przejęci i nie zawsze "trzymają pion" – mówi psycholog i dodaje, że współczesny tata coraz wyraźniej nie kryje też emocji. Dziś nie jest już obciachem, że facet wzrusza się na przedszkolnym występie czterolatka. To nie znaczy, że kiedyś ojcowie byli mniej uczuciowi, ale emocje były tłumione, ukrywane. Teraz otwarcie można sobie na nie pozwolić i nikt się z tego nie śmieje ani nie uznaje za mięczaka. Tomasza Bułhaka rozczulają prezenty na Dzień Ojca, gdy jego córki same coś narysują, nauczą się wierszyka na pamięć. – Może to banalne, ale zawsze mnie cieszy, gdy dzieci dają nam to, czego przygotowaniu z oddaniem poświęciły swój czas – dodaje bloger.

Tata na medal_ilustracja1.jpg

Zuch też najbardziej lubi, kiedy dzieci wykonają coś samodzielnie dla niego. – Gotowy prezent, który kupią za nasze pieniądze, to nie jest coś, co wymaga od nich wysiłku – przyznaje. – Zatem największą frajdę sprawia mi to, w co włożyły czas i serce. Ostatnio na Dzień Ojca dzieciaki przygotowały mi specjalne śniadanie, takie jak lubię; same zrobiły rysunki oraz drobiazgi. Takie prezenty są najfajniejsze – mówi.

Tata z pasją

Marcin Niebudek prowadzi bloga dzieciprzyplanszy.pl. Jego rodzina to żona Magda oraz synowie Tomek, 10 lat i Mateusz, 5 lat. Wszyscy uwielbiają gry planszowe: Magda wraz z Tomkiem wiernie towarzyszą tacie podczas rozgrywek w coraz to nowe gry, a Mateusz też coraz częściej już gra.

W moim wypadku zadziałało przeniesienie zainteresowań moich i Magdy do gier planszowych na dzieci – mówi Marcin. – Teraz nie muszę już pytać, czy zagrają ze mną w kolejną grę. To one często same proponują ulubiony tytuł czy kolejne nagranie naszego wideobloga, w którym to głównie oni prezentują gry. Kiedyś lubiłem dostawać gry planszowe dla dorosłych, ale teraz, kiedy dzieci są starsze, najbardziej lubię gry rodzinne, bo wtedy możemy faktycznie wszyscy pograć. A to pozwala spędzić ten czas razem. Wśród ok. 300 gier rodzinnych mamy takie, w które możemy spokojnie grać ze starszym synem Tomkiem. Do naszych ulubionych należą „Qwirkle” od Wydawnictwa G3 (od 6 lat), „Epoka Kamienia” („Stone Age”) od Wydawnictwa Bard (od 10 lat, ale nasz syn pierwszy raz zaczął grać w nią właśnie jako 6-latek), czy wreszcie „Fauna Junior” od Wydawnictwa Egmont (od 5 lat, ale cały czas wszystkich bawi i uczy). Gramy też z młodszym synem Mateuszem w gry dla dzieci 3-4 letnich. Tutaj nasze ulubione to „Nogi Stonogi” Wydawnictwa Egmont (od 4 lat) czy „Stone Age Junior” od Wydawnictwa Bard (też od 4 lat). Dla mnie to właśnie gry planszowe stanowią naukę przez zabawę. Obydwóch synów, już od drugiego roku życia, przez proste 3-elementowe puzzle, a potem co raz trudniejsze gry, uczyliśmy różnych rzeczy, np. tego, że nie zawsze się wygrywa. Pokazujemy, że przegrana nie może zepsuć samej przyjemności z gry. Istnieją takie, w których całą rodziną gramy razem (kooperacyjnie) przeciwko samej grze. Ostatnio Egmont wydał trzy takie w serii „Rodzinka wygrywa” („Kotek Psotek”, „Mali Detektywi” i „Wyprawa do Babci”). Wszystkie zaprojektowane przez Jima Deacove’a. Kooperacyjność i dobra współpraca to dla nas jedna z ważniejszych rzeczy w grach – podpowiada bloger.

Tata na medal_ilustracja2.jpg

Maciej Mazurek co miesiąc na blogu ZUCH.media publikuje recenzje z kilkunastoma polecanymi przez siebie książkami dla dzieci i rodziców. – Gdybym miał wymienić tylko kilka rzeczy, to z książek i filmów uwielbiamy sagę Gwiezdnych Wojen – mówi. – A z gier planszowych u nas najbardziej sprawdziła się seria Osadników z Catanu, Carcassone i Takenoko. Gry planszowe są fajne w ciemne, jesienne i zimowe popołudnia i wieczory. Ja jako fan Gwiezdnych Wojen często razem z dzieciakami wykonuję wiele zwariowanych rzeczy takich jak naleśniki z Jodą czy lampa w kształcie Gwiazdy Śmierci. Każdej pasji możemy użyć do tego, żeby zainspirować nasze dzieciaki i wspólnie spędzić z nimi przyjemny czas – uważa.

Tomasz Bułhak razem z żoną dużo czytają swoim córkom. – Książki wyciszają, relaksują, ale i uczą o świecie. Chcemy, żeby dzieci traktowały czytanie jako coś naturalnego. Lubimy serię książek Zofii Staneckiej o Basi. Ta popularna seria napisana bardzo prostym, ale i ciekawym językiem. Opisane historie w fajny sposób opisują i odwołują się do emocji. A największą frajdę sprawiają nam wspólne, nawet krótkie, bo parogodzinne wycieczki. Mieszkamy pod Warszawą, na linii Otwockiej, mnóstwo tu ciekawych rzeczy do zobaczenia: stare drewniane domy, lasy, rzeka. Trzeba tylko wstać z kanapy i wyjść z domu. Teraz w lecie jest na to najlepszy czas – podpowiada bloger.

Fot. Shutterstock.com

Monika Głuska-Durenkamp

magazyn@allegro.pl