W Polsce w tym czasie miała miejsce denominacja złotego oraz wybrano Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta. Internet i wszelkiego rodzaju nowinki technologiczne docierały do nas ze sporym opóźnieniem i to zazwyczaj hurtowo. W końcu ledwie kilka lat wcześniej opadła żelazna kurtyna odcinająca nas od zachodnich technologii.

Dziś zdobycie w pełni sprawnego egzemplarza PlayStatnion nie jest trudne, ale warunkiem udanego zakupu jest zapytanie sprzedawcy o stan lasera konsoli, jeżeli nie zostało to opisane w ofercie. Tak wiekowy sprzęt zużywa się w naturalny sposób, a laser PSX był jednym z pierwszych mechanizmów, które odmawiały posłuszeństwa. W zestawie warto mieć także kartę pamięci oraz dwa pady – w końcu taki powrót do przyszłości sprawdza się najlepiej w towarzystwie, zwłaszcza że PSX słynie ze świetnych gier z "kanapowym" multiplayerem. Ceny oscylują w okolicach 100–150 zł przy dobrym stanie wizualnym. Oryginalne gry to koszt kilkunastu–kilkudziesięciu złotych w przypadku popularniejszych tytułów, ale zdarzają się także białe kruki dla kolekcjonerów – te jednak potrafią być warte nawet kilkaset złotych.

Tak się też złożyło, że pierwsze PlayStation (czyli tzw. szarak) trafiło do Polski 3 lata po pojawieniu się w kraju Pegasusa. Gracze przeżyli ogromny szok – oto bowiem nagle skończyła się era 8-bitowych prostych gierek na rzecz rewolucyjnej grafiki 3D oraz produkcji ociekających fabułą i angażującą rozgrywką. Gdzieś po drodze przepadła nam czwarta (16-bitowa) generacja konsol. Dlaczego? Po pierwsze, nie było zapotrzebowania na drogi sprzęt w postaci SNES-a, Mega Drive’a czy Neo Geo, bowiem nasi rodacy byli zadowoleni ze znacznie starszej i przestarzałej technologii w postaci chociażby Pegasusa będącego podróbką NES-a. Po drugie zaś, brakowało oficjalnej dystrybucji i wsparcia ze strony dużych firm, a nasz rynek był traktowany po macoszemu.

Trudne dobrego początki

Zacznijmy jednak od początku, ponieważ historia najsłynniejszej na świecie konsoli nie była usłana różami. Z początku PSX miał być tylko przystawką obsługującą płyty do Super Famicoma. Sony ogłosiło tę pierwszą wersję konsoli PlayStation w 1991 roku. Niestety, problemy licencyjne z Nintendo doprowadziły do wycofania się Sony z projektu, a samo Nintendo, jak na złość, wybrało do współpracy największego rywala Sony – firmę Philips. Zrezygnowany zarząd został szybko postawiony na nogi przez Kena Kutaragiego, któremu udało się namówić udziałowców do kontynuowania prac nad konsolą, tym razem na własnych warunkach. I wyszło to perfekcyjnie. PlayStation pomimo brzydkiej, szarej obudowy kryło w sobie piękne wnętrze i momentalnie stało się marzeniem wszystkich fanów gier. Na Zachodzie do zakupu zachęcała również cena, która w dniu premiery wynosiła 299 dolarów, czyli o 100 mniej niż konkurencyjna Sega Saturn. Nie jest tak kolorowo, gdy przeliczymy tę kwotę na polskie warunki, jako że cena w okolicach 750 zł znacznie przekraczała średnią miesięczną pensję.

PlayStation pomimo brzydkiej, szarej obudowy kryło w sobie piękne wnętrze i momentalnie stało się marzeniem wszystkich fanów gier. Fot. Shutterstock.com

PlayStation pomimo brzydkiej, szarej obudowy kryło w sobie piękne wnętrze i momentalnie stało się marzeniem wszystkich fanów gier. Fot. Shutterstock.com

Pomimo zaporowej kwoty, polscy gracze bardzo chętnie kupowali „szaraka”. Z jednej strony bardzo szybko powstał rynek wtórny z niższymi cenami, z drugiej natomiast konsolę dało się w łatwy sposób przerobić tak, by odczytywała również „kopie zapasowe” gier. Ucieszyło to bardzo wielu polskich graczy, bo straganowy handel kwitł wtedy w najlepsze, a na osiedlu zawsze było z kim się wymienić płytami. Jako że większość gier z innych platform była dostępna jedynie na drogich w produkcji kartridżach, płyty CD były u nas zbawieniem, zarówno w kwestii technologicznej, jak i łatwości ich powielania. Technologia pozwalała na zmieszczenie większej ilości danych, przez co w grach zaczęły pojawiać się cutscenki, dubbing czy rozbudowana narracja fabularna. Natomiast ze względu na możliwości kopiowania płyt CD polscy gracze bardzo szybko doszli do wniosku, że jednorazowy duży wydatek na samą tylko konsolę nie jest wcale takim złym pomysłem.

Kopalnia dobrych pomysłów

Do pełni szczęścia potrzebna była jeszcze tylko karta pamięci wsuwana do konsoli, która pozwalała na zapisywanie stanu gier. Karta miała objętość 1 MB, czyli tyle samo co największa gra na NES-a. Taki skok technologiczny trudno sobie obecnie wyobrazić. Jeżeli ktoś takiej karty nie miał, pozostawało mu zostawianie włączonej konsoli, by później wrócić do rozpoczętej gry. Ci z rodzeństwem lub zgraną paczką znajomych mogą pamiętać także Multitapa – adapter pozwalający podłączyć aż cztery pady na raz. Lata dziewięćdziesiąte to bowiem czas kanapowego grania, gdy nikt nie śmiał marzyć by zagrać online z kimś z drugiego końca świata. W wiele produkcji dało się grać na podzielonym ekranie (tzw. split-screen), gdzie każdy miał dla siebie swoją część telewizora. Przy małych kineskopach i czterech graczach na dywanie nagle robiło się strasznie ciasno, ale wszelkie niedogodności rekompensowała frajda płynąca z zabawy.

Przełomowy był również pad do konsoli. Jego projektant, Teiyu Goto uznał, że dotychczasowe kontrolery były zbyt płaskie, a nowa konstrukcja odpowiada trójwymiarowości gier, jakie oferowała konsola. Pomimo że koncept ciężko było przepchnąć przez szefostwo Sony, pomysł poparł ówczesny dyrektor generalny, Norio Ōga. Był on pilotem amatorem, a zaproponowany wzór pada przypadł mu do gustu, ponieważ przypominał mu drążek sterowy samolotu. Co ciekawe, funkcje przycisków X i O zostały zamienione w krajach Zachodnich. Tym samym do dzisiaj X oznacza potwierdzenie, a O anulowanie akcji, podczas gdy w Japonii pierwsze skojarzenie z X to zaprzeczenie, więc jego naciśnięcie cofało wybór.

Najważniejsze zawsze są gry

To właśnie gry sprawiały, że PlayStation stało się najlepszą z możliwych konsol. Wiele jej hitów nie było wydawanych na żadne inne platformy, wliczając w to dynamicznie rozwijający się rynek PC. Do najlepiej ocenianych produkcji należały takie hity jak „Tekken 3”, który dla wielu pozostaje pierwszym skojarzeniem z PSX. Co ciekawe, gra bardzo dobrze zniosła upływ czasu i komfortowo można w niego grać nawet dziś. Na fali popularności Tekkena Sony postanowiło wydawać cyklicznie kolejne części, a na początku czerwca tego roku premierę będzie miał „Tekken 7”. Inną kojarzoną z PSX grą jest „Gran Turismo”, które dało podwaliny pod symulacyjne podejście do wyścigów z prawdziwymi samochodami i możliwością ich tuningowania. Sony na długi czas rozstało się z marką, ale ostatnio jest o niej coraz głośniej. Niedawno miała miejsce zamknięta beta „Gran Turismo Sport”, a pełnej wersji możemy spodziewać się w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Jeżeli ktoś nie lubił realizmu pierwszego „Gran Turismo”, z pewnością męczył „Ridge Racera”. „Ścigałka” była hitem salonów arcade i została (jak wiele innych gier z automatów) przeniesiona na PSX. Pomimo że gra posiadała tylko jedną trasę z różnymi wariacjami, szybkość gry nie pozostawiała miejsca na nudę. Jeżeli już jesteśmy przy wysokich prędkościach, warto wspomnieć także o futurystycznych wyścigach „Wipeout” oraz cukierkowym „Crash Team Racing”, który był udaną odpowiedzią na szlagier Nintendo w postaci „Mario Kart”. Prawdę mówiąc, postać Crasha można uznać za maskotkę pierwszego PlayStation, głównie ze względu na platformówkę „Crash Bandicoot”, która wykorzystywała każdą cząstkę mocy konsoli i wyznaczyła wiele trendów w kwestii projektowania gier. Remaster „Crasha Bandicoota” wyjdzie na PS4 jeszcze w tym roku, więc każdy będzie mógł sprawdzić na czym polegał fenomen tej gry. Co ciekawe, twórcy (studio Naughty Dog) radzą sobie dziś całkiem nieźle i są odpowiedzialni za takie hity jak „The Last of Us” czy „Uncharted”, które również są dopieszczone w każdym calu. Fani „Uncharted 4” z pewnością kojarzą fragment, gdy bohater Nathan Drake siadał przed konsolą Sony i miał możliwość zagrania w „Crasha” – ot, taka gra w grze i hołd dla produkcji, która wyniosła ich na wyżyny.

Przełomowy był również pad do konsoli. Jego projektant, Teiyu Goto uznał, że dotychczasowe kontrolery były zbyt płaskie, a nowa konstrukcja odpowiada trójwymiarowości gier, jakie oferowała konsola. Fot. Shutterstock.com

Przełomowy był również pad do konsoli. Jego projektant, Teiyu Goto uznał, że dotychczasowe kontrolery były zbyt płaskie, a nowa konstrukcja odpowiada trójwymiarowości gier, jakie oferowała konsola. Fot. Shutterstock.com

Wiele gier poza grafiką nie zestarzała się praktycznie wcale i nie odpychają, gdy zasiadamy do nich po kilkunastu latach od premiery. A jest to nie lada wyczyn, ponieważ, jak wiadomo, czasem lepiej pozostać przy wspomnieniach, by nie psuć sobie wyobrażenia na temat tego, jak było kiedyś. Zapewniam jednak, że chociażby w „Tony Hawk Pro Skater 2” oraz „Metal Gear Solid” gra się tak samo świetnie.

O grach na pierwsze PlayStation można napisać całą książkę – ich styl, wykonanie i grywalność stały na najwyższym poziomie. Potrafiły zarazem trafić do przeciętnego odbiorcy, jak i przyciągnąć największych wyjadaczy. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, niezależnie od wieku i płci. Sony zdecydowało się również kusić do zakupu nową grupę docelową – reklamy PSX-a były skierowane dla dojrzałego odbiorcy, pełne dziwnych przekazów i nieszablonowej stylistyki. Tym samym wysyłano do wszystkich jasny sygnał, że sprzęt nie jest tylko zabawką. Podobna polityka była podtrzymywana również w przypadku następcy (PS2), dla którego reklamówkę wyreżyserował sam David Lynch.

Warto wrócić

Jak policzono, potrzeba 236 konsol PlayStation, by doścignąć obliczeniowo jedną konsolę PS Vita, a wszystkie 2418 oficjalnie wydane gry zajmowałyby 1,49 TB lub 31 płyt PlayStation 4. Na tle dzisiejszej technologii szarak wydaje się więc ubogi technologicznie. Warto jednak zdać sobie sprawę, że większość dzisiejszej mocy sprzętu jest ładowana w grafikę, sama mechanika zaś w wielu produkcjach pozostaje bez zmian w porównaniu do dzisiejszych standardów. Uniwersalność PSX pokazuje także fakt, że jego produkcja została zakończona w 12 lat po premierze, a gry były sprzedawane aż do 2006 roku.

Obecnie pierwsze PlayStation można kupić w dobrym stanie już za 100–200 zł. Przed zakupem warto zwrócić uwagę czy laser czytnika działa jak należy, a jeżeli nie opisano tego w aukcji, lepiej wysłać zapytanie do sprzedawcy, jako że jest to często szwankujący element. Gdy znajdziemy wymarzoną aukcję, zakup jest bardziej niż polecany. Zwłaszcza, że PSX ma już swoje lata i na pewno tanieć już nie będzie.

Opracowanie graficzne: DB Creative Factory

Przenośne PlayStation – pomimo lat nadal warto kupić
Gdyby nie ewolucja smartfonów z ekranami dotykowymi, z pewnością rynek konsol przenośnych wyglądałby zupełnie inaczej. Dziś już tylko Nintendo próbuje zrewolucjonizować mobilne granie wraz ze swoją konsolą Switch. Wcześniej mieliśmy jeszcze jednego pierwszoligowego zawodnika – Sony. Jego konsole PlayStation Portable, zwaną w skrócie PSP, oraz PlayStation Vita były małymi dziełami sztuki. Szkoda, by popadły w zapomnienie, bo do dzisiaj można grać na nich z przyjemnością.
Gry dla niedzielnych graczy
Gry trafiają do coraz większego grona odbiorców. Nie trzeba już być pasjonatem, by posiadać w domu konsolę czy dobrego peceta. W związku z tym zmieniają się same gry, a coraz więcej z nich skierowanych jest do osób grających tylko od czasu do czasu. Które są obecnie najlepsze?
PlayStation Pro i Xbox Scorpio. Czy warto je mieć?
Stało się. Otrzymujemy ulepszone wersje konsol. Niektórzy mogą narzekać, ale jedno jest pewne – nie ma lepszego momentu, by dokonać wymiany lub kupić starszy model. Sprawdźmy, dla kogo jest PlayStation Pro i przyszłoroczny Xbox Scorpio oraz dlaczego wszyscy gracze skorzystają na premierze.
Pasjonaci z Allegro polecają: 5 planszówek na początek 
Planszówki to jeden z najmodniejszych sposobów spędzania wolnego czasu. Szczególnie warto po nie sięgnąć na wakacjach, gdy chcemy oderwać się od cyfrowej rozrywki. Pasjonaci „gier bez prądu” mają do wyboru mnóstwo tytułów – zarówno tych bardziej złożonych, jak i o prostszej mechanice.