W Polsce wydawanych jest coraz więcej ciekawych książek dla najmłodszych. Jak spośród mnogości tytułów wybrać pozycje, które będą dobrze zaprojektowane, mądrze napisane oraz pięknie zilustrowane? Warto posiłkować się branżowymi rankingami oraz opiniami ekspertów i innych rodziców. Sprawdziliśmy, które tytuły literatury dziecięcej wydane w 2016 roku poleciłyby Wam mamy blogerki. 

Nieocenionym źródłem wiedzy na temat wartościowych pozycji literatury dziecięcej wydanej w zeszłym roku są m.in. branżowe rankingi takie jak: Najpiękniejsza Książka Roku, czyli nagroda Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek, Książka Roku polskiej sekcji IBBY (Stowarzyszenia Przyjaciół Książki dla Młodych), których wyniki pojawiają się zazwyczaj w okresie od marca do maja. Duży wpływ na popularność danego tytułu mają również opinie innych czytelników – zwłaszcza rodziców, którzy dzielą się swoimi wrażeniami z odbioru książki w Internecie. Zobaczcie, które zeszłoroczne tytuły polecają Wam blogujące mamy, czyli Anna Trawka z Nebule, Żaneta Kruk ze Znaczki jak robaczki, Alicja Kost, czyli Mataja, Wioleta Wołoszyn znana jako Matka wariatka, Olga Kromuszczyńska pisząca bloga O tym, że…, a także Justyna Basińska pisząca jako Flow mummy

„Miłość” Astrid Desbores.jpg

Anna Trawka jest mamą czteroletniej Lilki i rocznego Julka. W jej postach na blogu Nebule i fanpejdżu łączą się treści lifestylowe i parentingowe, które okraszone są informacjami na temat edukacji najmłodszych. Które pozycje z 2016 szczególnie poleca inny rodzicom? – Mój główny wybór to „Miłość” Astrid Desbores. Dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie takich emocji. Autorka za pomocą prostych słów tłumaczy, czym jest miłość do dziecka. Niby każdy o tym wie, ale tak naprawdę mało komu udaje się te uczucia ubrać w słowa. Książka dodatkowo jest przepięknie zilustrowana – bardzo lubię takie realne obrazki, które przedstawiają codzienne życie. Myślę, że każdy rodzic powinien ją podarować swojemu dziecku – mówi Anna. Drugi typ to „Dzieci z Bullerbyn” w wydaniu Naszej Księgarni: – Jest to najpiękniejsza książka dla dzieci, jaką widziałam od dawna – nie żartuję. Książka jest przepięknie wydana ilustracje bardzo cieszą oko i uzupełniają tekst, którego chyba nikomu nie trzeba streszczać – wyjaśnia blogerka.

„Drzewo” autorstwa Katarzyny Bajerowicz.jpg

Żaneta Kruk, czyli Znaczki jak robaczki,  jest mamą czteroipółletniego Mateusza oraz półtorarocznego Antosia. Na jej blogu i fanpage'u odnajdą się osoby, które szukają historii z życia wziętych oraz dobrego, dziecięcego designu. Wśród jej typów pojawiły się tytuły „Drzewo” autorstwa Katarzyny Bajerowicz oraz „Rok w przedszkolu” Przemysława Liputa. Żaneta wybór pierwszej z nich tłumaczy tak: – To wydanie zdecydowanie bardziej przypomina układankę niż książkę. „Drzewo” pokochaliśmy głównie za przyrodnicze ciekawostki i zadania na odwrocie kart. To połączenie nauki z zabawą pozwalające wzbudzić w małym człowieku fascynację światem roślin i zwierząt. Pełno w niej tajemnic do odkrycia, szczegółów do śledzenia, a także praktycznych zadań, jak np. wyhodowanie własnej sadzonki dębu z żołędzia – wyjaśnia blogerka. Dlaczego jej zdaniem warto sięgnąć po Rok w przedszkolu? – To pozycja obowiązkowa mojego przedszkolaka i… Moja także. Dzięki niej dużo łatwiej przyszło nam zaadaptować się do nowej sytuacji. Karty z poszczególnymi miesiącami pozwoliły w łatwy sposób wytłumaczyć synkowi, co ciekawego czeka na niego w przedszkolu w nadchodzącym czasie, a mi samej ułatwiły pokierowanie rozmową o tym, jak minął mu dzień – mówi Żaneta.

2319_pucio_uczy_sie_mowic.jpg

Alicja Kost, czyli Mataja, ma dwoje dzieci – pięcioletnią córkę oraz trzyletniego syna. Znana jest głównie z naukowego rozpatrywania tematów typowo rodzicielskich na blogu oraz na fanpejdżu. Specjalnie dla nas dokonała wyboru dwóch tytułów, które uważa za szczególnie wartościowe. Pierwszy z nich to „Pucio uczy się mówić” autorstwa Marty Galewskiej-Kustry. – To fenomenalna książka dla najmniejszych dzieci, która wspiera rozwój mowy w sposób bardzo naturalny i oparty na zabawie, przez co niezmiennie zbiera doskonałe i bardzo entuzjastyczne
opinie wśród czytelniczek naszego bloga – argumentuje Alicja. Drugi typ to „Mapa przyszłości” Tomasza Minkiewicza. Dlaczego warto sięgnąć po ten tytuł? – Jest to pozycja nietypowa ze względu na formę harmoniki rozkładanej na niemal trzy metry. Książka ma charakter obrazkowy, a bogate ilustracje rozwijają wyobraźnię, ćwiczą spostrzegawczość i wciągają do zabawy zarówno dzieci, jak i rodziców. Dodatkowo może służyć jako mapa, na której dziecko może zbudować miasta z klocków albo po której może podróżować swoimi zabawkowymi figurkami czy samochodzikami – wyjaśnia.

mapy2.jpg

Wioleta Wołoszyn, czyli Matka wariatka, na swoim blogu i fanpage'u przedstawia uroki życia pod jednym dachem z trzema mężczyznami (mężem oraz synami – liczącym 4,5 roku Jaśkiem oraz półtorarocznym Witkiem). Wystarczy zajrzeć na którąś z jej stron raz, aby zostać na dłużej, czytając recenzje książek dla najmłodszych, szukając pomysłów na podróże czy spędzenie wolnego czasu oraz testy gadżetów przydatnych rodzicom i dzieciom. Które książki poleca Matka wariatka? – Myślę, że dobrym wyborem jest jubileuszowe, tzw. pomarańczowe, wydanie „Map” Aleksandry i Daniela Mizielińskich. Mój przedszkolak fascynuje się ostatnio podróżami, więc tych map nie mogło u nas zabraknąć. Są tak szczegółowe i interesujące, że potrafi przeglądać je godzinami – wyjaśnia. Drugi tytuł to „Znajdź kropki” Andy Mansfield. Dlaczego? – Kupowałam tę książkę z myślą o moim niespełna dwulatku. Okazała się jednak hitem nie tylko dla maluchów, ale i dla przedszkolaków, a nawet dla dorosłych – mówi.

Dinopedia.jpg

Justyna Basińska, czyli Flow mummy, to blogująca od 2014 roku mama trzech synów: dziewięcioletniego Filipa, czteroletniego Bruna i dwuipółrocznego Teodora. Jej blog i fanpage to doskonałe miejsca, aby nacieszyć oczy dobrym designem dziecięcym, pięknymi stylizacjami, przemyśleniami na temat rodzicielstwa. Które książki wydane w 2016 roku poleca? – Jednym z moich typów jest „Dinopedia”, czyli must-have dla rodziców chłopców, którzy interesują się dinozaurami. Dzięki niej najmłodsi dowiadują się, jak wyglądał świat miliony lat temu. Drugi tytuł to „Julian i Irena Tuwim dzieciom”. Dlaczego? – Wszyscy znamy wiersze Juliana Tuwima. Są piękne, ponadczasowe - dzieciaki z miejsca się w nich zakochały. „Dżoncio”, „Hilary”, „Lokomotywa” to wierszyki, które nawet dwuipółletni Teodorek recytuje z pamięci. Polecam wszystkim rodzicom, którzy cenią sobie klasyczną literaturę dziecięcą w dobrym wydaniu.

gry-i-zabawy-z-dawnych-lat-b-iext44182021.jpg

Olga Kromuszczyńska pisząca bloga O tym, że… jest mamą siedmioletniej Ewy i dwuipółrocznego Wojtka. Na jej blogu oraz fanpage’u znaleźć można okraszone pięknymi zdjęciami relacje z lektury najciekawszych książek dla dzieci. Jakie wydane w zeszłym roku pozycje uważa za szczególnie warte uwagi? – Książki, które najbardziej nam się podobały, to limitowana edycja „Map” Mizielińskich oraz „Dzieci z Bullerbyn” w wydaniu Naszej Księgarni. Ciekawe prezentują się również „Gry i zabawy z dawnych lat” Katarzyny Piętki oraz seria „Raz – Dwa – Trzy. Gry i zabawy…” Joanny Bartosik. Polecam, ponieważ są niczym most łączący pokolenia, koło ratunkowe, gdy zalewa nas nuda i wehikuł do podróży w czasie. Książka cieszy serce, ale i oko – świetnym opracowaniem graficznym. Sięgam po nią bardzo chętnie, gdy pamięć jest zawodna, gdy mamy ochotę na coś „nowego”, bo to gwarancja dobrej zabawy. „Raz – Dwa – Trzy” przekonał mnie natomiast poręcznym formatem, zaokrąglonymi narożnikami, twardymi stronami i przede wszystkim miłymi dla oka ilustracjami – świetnymi kolorystycznie, dopasowanymi pod względem ilości elementów do wieku dziecka. To jedyna taka trylogia dla najmłodszych dzieci. Kontrasty, wyrazy dźwiękonaśladowcze, całe zwroty i rymowanki – każda część jest wyjątkowa. Polecam jako „pakiet startowy”, nigdy nie jest za wcześnie na podarowanie dziecku książki – mówi na koniec.

Fot. Shutterstock.com

Małgorzata Milian-Lewicka

magazyn@allegro.pl