Panuje kilka stereotypów: na przykład, że tylko nasze mamy szykują pasztety, a babcie mielą mak na makowce… Dziś wielu z nas robi to samemu, nawet brodaci hipsterzy smażą własnej roboty domowe burgery. Przed każdymi świętami wyraźny jest wzrost sprzedaży maszynek do mięsa. Szef kategorii Elektronika Piotr Głowiak mówi, że w minionym roku sprzedało się ich blisko 80 tysięcy sztuk, a prym wiedzie marka Zelmer. Ma ona udział przekraczający 73% w wartości sprzedaży tych urządzeń. Szczególnie dobrze sprzedaje się model ZMM1054S.

Maszynka do mielenia Zelmer model ZMM1054S. Źródło: zelmer.pl

Pokręć korbką

Narzędzie do rozdrabniania mięsa jest niezbędne w kuchni od wieków. Kiedyś służyło przede wszystkim do robienia kiełbas i pasztetów. W muzeum pamiątek regionalnych w Mełgwi, w województwie lubelskim, można zobaczyć najstarsze maszynki do mięsa – ocynkowane. Na wsi wykorzystywane były takie z nadziewarką do robienia kiełbas po świniobiciu czy też do formowania ciastek.

Maszynki do mielenie mają wiele wspólnego z drezyną. Dziwne? Otóż maszynkę do mielenia wymyślił Niemiec Karl Drais. Ten XIX-wieczny konstruktor stworzył też maszynę do pisania i „maszynę biegową”, od jego nazwiska nazywaną drezyną, którą uznano za pierwowzór roweru. Drais był specjalistą w konstruowaniu maszyn napędzanych siłą mięśni.

Fot. Shutterstock.com

Za mielenie w maszynkach odpowiada ślimacznica napędzana mechanicznie. Kręcenie specjalną korbką zawsze wymagało sporego wysiłku. W dużych szlacheckich dworach robiła to służba, na wsiach gospodynie domowe. Wielkie damy polskiej kuchni końca XIX i początków XX wieku Lucyna Ćwierciakiewiczowa czy Maria Disslowa piszą w swych książkach o przepuszczaniu mięsa przez maszynkę przy szykowaniu kotletów, a także kiełbas. Udzielają też praktycznych porad, jak mieszać różne rodzaje mięs: wołowe i cielęce, wieprzowinę, pokrojoną słoninę i mielić je razem. A potem jak pięknie podawać eleganckie pasztety na kolacje: zimne bądź gorące lub jako zimny bufet.

Czas dla babci i wnuczków

Nasze mamy, babcie, a i niektórzy z nas z dzieciństwa pamiętają wciąż te ręczne, przytwierdzane do blatów, maszynki do mięsa, które w wielu domach używane są do dziś. Dla mojej mamy szykowanie mięs to cały przedświąteczny rytuał. Na przygotowania i pieczenie pasztetu przeznacza zawsze dwa dni. Jednego gotuje różne rodzaje mięs i warzyw, zostawia je do wystudzenia na noc, następnego dnia mieli. – Wspólne gotowanie i przedświąteczne mielenie kojarzy mi się z moją babcią Zosią – mówi Kuba Korczak, szef kuchni, organizator wydarzeń kulinarnych oraz dyrektor i pomysłodawca Mistrzostw Kulinarnych im. Hanny Szymanderskiej. – Zawsze rezerwowałem czas, by pomóc babci kręcić korbą, podglądać i uczyć się gotowania. W ten sposób spędzaliśmy dużo czasu razem, rozmawialiśmy i podjadaliśmy. Pamiętam, że mielenie w maszynce maku na makiełki nie było łatwe, trzeba było go zmielić kilka razy, a maszynka była tradycyjna – radziecka. Mielenie nie tylko mięsa, ale też warzyw to superzabawa i dobry pomysł na włączanie dzieci w prace domowe, trzeba tylko dobrze im wytłumaczyć, jak robić to bezpiecznie. 

Podobne wspomnienia ma Patrycja Wąsowska, właścicielka warszawskiego Bistro la Cocotte. – Wciąż pamiętam mamę, w amoku, mielącą mięso na pasztet przed każdymi świętami. Moja córka Zuzia, dziś 21-latka, uwielbiała, gdy babcia to robiła. Stała i z nabożną miną mówiła, że „mięsi mięsko”. Nie była szczególnym „jadkiem”, ale podczas prac jadała bardzo dużo tego gotowanego, zmielonego mięsa – wspomina.

Znany kucharz Andrzej Polan w programach telewizyjnych często poleca domowe mielenie mięsa na kotlety czy chili con carne. To profesjonalista uznający kuchnię nowoczesną, ale bardzo szanuje tradycję. W wywiadach wspomina, że w rodzinnym domu to on zawsze pomagał babci w mieleniu maku na świąteczne łazanki, makowce, kutie. Robił przy tym niesamowity bałagan, ale opłacało się, bo smak był rewelacyjny, podobnie jak każdy wyrób, któremu poświęci się czas i serce.

Tylko nie odwrotnie

Kiedy pojawiły się pierwsze elektryczne roboty kuchenne, można było w nich dużo łatwiej coś zmielić. Anna Czerni w książce z lat 80. „W kuchni bez kompleksów” pisała: „Elektryczny pomocnik, czyli robot kuchenny, to prawdziwy sprzymierzeniec współczesnej gospodyni”. Dziś na forach internetowych można znaleźć porady młodych mam, które najczęściej chwalą maszynkę Zelmer. Jedna z mam napisała: „Kupiłam maszynkę 4 lata temu, jak Antoś był na diecie bezglutenowej i mógł jeść potrawy z królika. Życie mi w tedy uratowała i służy do dzisiaj”. Inna mama dodaje: „Też mam zelmera, moja babcia też ma maszynkę tej firmy już od 20 lat, często używana i nadal na chodzie, bez żadnej awarii”.

– Do mielenia mięsa używam robota KitchenAid – mówi Patrycja Wąsowska. – Kiedyś na samym początku, gdy go kupiłam, chciałam zrobić francuskie „hachis parmentier”, to taka zapiekana z mielonej wołowiny z purée ziemniaczanym pod beszamelem. Nie miałam doświadczenia i włożyłam sitko do mielenia w drugą stronę. Miałam mało czasu, bo przygotowywałam lunch w restauracji i strasznie się denerwowałam, że mięso się nie mieli. W końcu powoli jakoś je zmieliłam, ale byłam wściekła. Siadłam do komputera i „wysmarowałam” maila do firmy KitchenAid, że urządzenie jest fatalne. Potem, gdy odkryłam prawdę, było mi wstyd.

– Dziś chcemy samodzielnie przygotowywać zdrowe posiłki w domu – mówi Edyta Górnik, Senior Category Manager w BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego. – W zgodzie z tym trendem urządzenia takie jak maszynki do mielenia czy roboty kuchenne stały się wielozadaniowe i bardzo popularne. Za ich pomocą możemy nie tylko mielić mięso, ser na sernik czy mak na makowiec, ale też szatkować i kroić warzywa, ścierać ziemniaki na placki ziemniaczane, mielić ziarna kawy, a nawet wyciskać sok z cytrusów czy miękkich owoców i warzyw. Dzięki temu możemy szybko i bez trudu przyrządzić nasze ulubione potrawy i napoje na cały dzień, przy wykorzystaniu tylko jednego urządzenia, oszczędzając nasz cenny czas i przestrzeń w kuchni – dodaje i kontynuuje: – Przy wyborze maszynki do mielenia warto zwrócić uwagę na jej moc przerobową mówiącą o wydajności i szybkości urządzenia w przeliczeniu na 1 minutę. Nie mniej ważne jest to, co na co dzień przygotowujemy w domu. To odpowiedź na pytanie, czy wystarczy nam tylko standardowa funkcja mielenia, czy zależy nam również na dodatkowych rozwiązaniach, jak możliwość przygotowania domowej sałatki, mielonych składników świątecznego ciasta czy masy na tradycyjne placki ziemniaczane. Warto również zwrócić uwagę na bezpieczeństwo i wybrać urządzenie, które ochrania silnik przed zniszczeniem w przypadku zablokowania się produktów spożywczych – radzi Górnik.

Fot. Shutterstock.com

Do mielenia nadaje się każdy rodzaj mięsa: wieprzowina, drób, cielęcina, wołowina, dziczyzna. Można z nich przygotować mnóstwo potraw typowo polskich, jak i tych z całego świata. Do naszych klasyków należą: mielone, pulpety, farsz do pierogów, gołąbków, krokietów, do zagranicznych: lasagne, spaghetti, chili corne, zapiekanki. Oczywiście dziś mielone można kupić w sklepie, ale gdy sięgamy po gotowe, paczkowane porcje, raczej nie do końca wiemy, co w nich jest. „Mięso mielone” zgodnie z prawem może zawierać jedynie mięso i niewielki dodatek soli, za to gdy producent oferuje nam „mięso garmażeryjne”, „mięso na kotlety”, „mięso kulinarne” czy „wyrób mielony”, możemy być pewni, że będzie tam składników znacznie więcej. Przede wszystkim kolagen, który pochodzi ze skórek i chrząstek, czym producent już się nie chwali.

– Nigdy nie kupuję gotowego mielonego, bo nie mam pewności, co się w nim znajduje. Wyjątek stanowią dwie zaufane panie z bazaru pod Halą Mirowską w Warszawie, ale prawda jest taka, że z reguły i tak robią dla mnie nowe mieszanki, zgodnie z moim konkretnym zapotrzebowaniem – deklaruje Kuba Korczak. – Mielenie w domu jest dobre nie tylko dlatego, że wiem, co dokładnie trafia do maszynki, ale i jaki efekty kulinarny uzyskam. Gdy robię dania z jagnięciny, zawsze dodaję odrobinę tłustej wołowiny, żeby mięso było soczyste oraz miało wyraźny smak. Tłuszcz jest nie tylko nośnikiem smaku, ale również doskonale chroni mięsa delikatne lub z tendencją do przesuszania podczas obróbki cieplnej – mówi.

W Internecie znajdziemy dziś mnóstwo przepisów na modne burgery. Poleca je choćby Jerzy Sobieniak, kucharz propagujący m.in. street food, autor książki „Street food.Głód ulicy”. To jedzenie szybkie, pyszne i nietrudne do przygotowania w domu. Gdy sami zrobimy takie burgery, włącznie ze zmieleniem wcześniej mięsa, będziemy z siebie dumni, a efekt docenią rodzina i goście.

Monika Głuska-Durenkamp

magazyn@allegro.pl
5 niezawodnych sposobów ochrony smartfona
Rowerowe wycieczki, spacery, a nawet zwyczajna domowa aktywność. Szczególnie wtedy wystarczy chwila nieuwagi, by smartfon wylądował na ziemi. Efekty takiego upadku są łatwe do przewidzenia: stłuczony ekran, popękana obudowa i uszkodzenia elektroniki. Można ich jednak uniknąć, wystarczy dobrze zabezpieczyć telefon.
Allegro raty: to naprawdę działa
Allegro to także zakupy na raty: jest szybciej, łatwiej i bez zbędnych formalności. Sami zobaczcie, jak to wygląda.
Z podręcznym na wakacje – co wybrać i jak się spakować?
Wiele połączeń i tanie loty pozwalają wyskoczyć na weekend do Barcelony czy zorganizować wakacje w południowych Włoszech dosłownie za grosze. A żeby było jeszcze bardziej „low budget”, możemy spakować się na ten wyjazd w bagaż podręczny i sporo zaoszczędzić. W szczycie zakupów walizek przyglądamy się tym najmniejszym i najporęczniejszym.
Szare dresy – z ławki pod blokiem aż na salony
Chyba każdy ma je w swojej szafie. Najczęściej zakładamy je w leniwe niedzielne popołudnia, żeby powycierały kurze nogawkami, kiedy my będziemy snuć się po domu z kubkiem herbaty w dłoniach. Dobrze sprawdzają się także na spacerze z psem, porannym joggingu i szybkich zakupach koło domu. Od niedawna także w pracy, w podróży służbowej, a nawet na imprezie. Mowa tu oczywiście o dresach, które przeszły długą drogę od ławki pod blokiem na salony. I trzeba im przyznać, zrobiły to z klasą.