Widzieliście najnowszą reklamę Allegro? Opowiadamy w niej, jak ważne jest wspólne działania matki i córki, realizacja wspólnych celów itp., a zakupy są takim właśnie wspólnym działaniem.

O tym, że matkę i córkę łączy wyjątkowa więź, nikogo przekonywać nie trzeba. Dla małej dziewczynki mama jest pierwszym obiektem fascynacji i pierwszym przykładem do naśladowania – to na podstawie obserwacji jej zachowania, stosunku do innych ludzi i otaczającego świata oraz podejmowanych decyzji dziewczynka uczy się pierwszych liter alfabetu życia. Dorastająca dziewczyna poszukuje w matce przyjaciela, powiernika, a także doradcy przy pierwszych poważnych życiowych decyzjach. To moment kształtowania się własnego oglądu na świat, poglądów, a także upodobań czy przyzwyczajeń. Uważna matka będzie starała się być tłem dla tych poczynań, kompanem, ale nigdy osobą, która będzie odgrywała główną rolę w tej relacji. Dorosłą kobietę i matkę – o ile dwa pierwsze etapy nacechowane były głęboką miłością, zrozumieniem i szacunkiem – łączy bardzo silna więź – to dobry czas na zaprzyjaźnienie się ze swoją matką i ze swoją córką.

W tak głębokiej relacji łączącej obie kobiety siłą rzeczy wykształca się kobiece siostrzeństwo, poczcie wspólnoty przekładające się na wspólne spędzanie wolnego czasu, a także celebrowanie codzienności, czego jednym z przykładów są… Wspólne zakupy. Która z nas nigdy nie robiła ich ze swoją mamą? Która nie pytała o zdanie i poradę, czy warto wydać na torbę połowę kieszonkowego czy pensji? A której matce nie sprawiało głębokiej przyjemności doradzenie córce i sprawienie, że będzie się przeglądać w jej oczach niczym wspomnienie jej młodzieńczych lat?

Fot. Shutterstock.com

Fot. Shutterstock.com

Zakupy, tak intymna czynność jak jedzenie czy wspólne spanie pod namiotem, skutkuje przede wszystkim wzmocnieniem więzi. Zgodni co do tego byli naukowcy z Fox School of Business, których wnioski z przeprowadzonych badań ukazały się kilka lat temu na łamach „Journal of Consumer Behaviour”. Tekst stawiał sprawę jasno: obie strony korzystają na spędzeniu czasu na wspólnych zakupach. Jednak prawdziwą przesłanką do napisania tego artykułu był wniosek, być może zaskakujący, ale dający do myślenia: wspólne zakupy to dla matek okazja do podpatrzenia stylu córki i zainspirowania się nim, podczas gdy dla córek nie ma to większego znaczenia – zależy im na akceptacji wyboru, ale nie jest to warunek nadrzędny.

Marki o tym już wiedzą – wpływ dzieci na decyzje zakupowe rodziców, kiedyś niedoceniany czy wręcz marginalizowany – jest faktem. Jednak istnieją marki, które u swoich korzeni stawiają właśnie na integrację pokoleń. Jedną z nich jest Comptoir des Cotonniers, marka odzieżowa kierująca się jakże prostą, a przez to genialną z punktu widzenia marketingowego filozofią – niech matki i córki wspólnie spędzą czas, dokonując zakupów w naszym sklepie. Niech obie znajdą coś dla siebie, niech marka nie będzie kojarzona wyłącznie z modą dla młodych dziewczyn czy kobiet dojrzałych. To był strzał w dziesiątkę (marka Comptoir des Cotonniers wprowadziła tę zasadę pod koniec lat 90.), za którym poszli inni.

– Zakupy w przypadku kobiet to nie tylko kupowanie, bo często jest to czas spędzany w towarzystwie przyjaciółek, mamy czy córki, który wspólnie celebrują. Odwiedzają przy tym kawiarnie, kino, idą na spacer. Faktem jest, że kobiety, robiąc zakupy – nawet kiedy jest to ich czas i kiedy idą tam z myślą o kupieniu konkretnych rzeczy dla siebie – mają baczne oko i z tyłu głowy potrzeby swoich bliskich, których często przy okazji takich zakupów obdarowują. Zobaczą coś, co może przynieść radość siostrze – kupią to. Coś, co przyda się partnerowi – również włożą to do koszyka. Tak już mamy. Faktem jest również to, że kobiety mają wpływ na ponad 80% decyzji zakupowych w gospodarstwie domowym. Jak wynika z raportu "Matko córki" z marca 2015 roku przez Grupę IQS, córka z generacji millennials wraz z matką 50+ wspólnie wybierają się na babskie zakupy, inspirują i polecają sobie produkty, co wzmaga ich wydatki i zwiększa aktywność na tym polu. Współcześnie kobiet nie ogranicza już wiek, konwenanse, co rodzi olbrzymie pole do wzajemnych inspiracji matek i córek – mówi Joanna Stopyra, właścicielka agencji Beauty Management PR & Marketing to Women.

Fot. Shutterstock.com

Fot. Shutterstock.com

Wie o tym dobrze Małgorzata Brochocka, była modelka, prowadząca obecnie concept store Kody Mody i mama dwóch córek: 26-letniej Heleny i 20-letniej Julii, która ceni ten rodzaj wspólnego spędzania wolnego czasu: – Jeśli mam biec z nimi na zakupy jedynie w roli doradcy, to trochę się męczę. Znajduję sobie w sklepie jakiś zydel, siadam w przebieralni i zaliczam nieskończony pokaz mody. Wtedy dziękuję opatrzności za możliwość oglądania Facebooka w telefonie. A moje córki zdecydowanie są dla mnie inspiracją przy moich osobistych modowych wyborach. To one przynoszą do domu trendy ze świata. Wiele się od nich uczę, one uczą mnie odwagi, ale też nie pozwolą narazić się na śmieszność. Mam w nich świetne stylistki. Czy one inspirują się moim stylem? Na pewno bez umiaru korzystają z mojej szafy. Szczególnie narażone są kaszmirowe swetry i moje szpilki. Efekt: nigdy niczego nie mogę znaleźć – opowiada Małgorzata Brochocka. – Obecnie moje dorosłe już córki bardziej mi pomagają, niż oczekują porady. „Mamo no weź to, dobrze w tym wyglądasz.” Albo: „Nie! Tego nie, zakonnica!” – to określenie na moje uwielbienie czarnych rzeczy. Tak czy inaczej jest to czas spędzony z nimi, a to bez względu na to, czy dzieci mają 10 lat czy 20, nigdy nie jest stratą czasu. No i zawsze ich rada jest szczera, moja zresztą też – dodaje Małgorzata Brochocka.

– Zazwyczaj lubimy chodzić razem na zakupy, chociaż różnie się to kończy. Mamy odmienne gusta i style, więc często mamie nie podobają się moje wybory i wzajemnie – mówi 15-letnia Julia Skiba, prowadząca blog Jej wysokość Julia. – Mimo to miło jest spędzić razem więcej czasu i poznać opinię mamy. Najczęściej kupujemy w second handach. Zdarza się, że znajdujemy wiele „perełek” i markowych ubrań. Sprawia nam to wiele przyjemności. Może też swego rodzaju satysfakcję, że znalazłyśmy coś fajnego po bardzo okazyjnej cenie – dodaje. – Zabieram mamę na zakupy zarówno do towarzystwa, jak i w celu poznania jej opinii. Szczególnie gdy w grę wchodzą większe zakupy. Lubimy mieć wszystko dobrze przemyślane. Dla mnie samotne robienie zakupów jest nieciekawe i męczące. Kiedy chodzę z towarzyszem, są nawet znośne. Obie nie jesteśmy zwolenniczkami wielogodzinnego biegania po sklepach. Mimo wszystko wolimy robić zakupy przez internet, popijając dobrą herbatę czy słuchając muzyki. To wspaniała opcja bez wychodzenia z domu i męczenia się. Nie inspiruję się stylem ubierania mojej mamy, choć muszę przyznać, że w młodości nosiła wiele świetnych rzeczy. Wiadomo – dawne trendy wracają, a ja bardzo lubię ubrania vintage. Jak już wspomniałam, mamy odmienne gusta i w większości nie podobają mi się jej wybory, lecz jestem zdania, że każdy powinien nosić to, w czym czuje się dobrze. Działa to w obie strony – opowiada Julia Skiba.

A Wy? Kiedy wybieracie się razem na zakupy?

Fot. Shutterstock.com

Joanna Jasikowska

magazyn@allegro.pl