Cofnijmy się do początku dwudziestego wieku. To właśnie wtedy Henry Ford postawił podwaliny dla masowej produkcji samochodów, wprowadzając w życie swój pomysł taśmy produkcyjnej oraz trzyzmianowego dnia pracy.

Ford T – pierwszy na świecie samochód produkowany masowo

Dzięki temu wynalazkowi pokonał konkurencję, wprowadzając na rynek Forda T. Założenia dotyczące tego modelu były tak proste jak on sam – auto miało być tanie, dostępne dla przeciętnej amerykańskiej rodziny i praktyczne.

model-t-1779296_1920.jpg

Już do historii przeszedł cytat Henry’ego Forda, że ten samochód „można kupić w każdym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny”. W rzeczywistości model T był oferowany tylko w tym kolorze od 1914 do 1926 toku, ale wypowiedziane przez przedsiębiorcę zdanie wyraźnie pokazuje chęć totalnego uproszczenia produkcji.

Początkowo samochód kosztował 850 dolarów, ale wraz ze zwiększającą się produkcją cena zmalała do 400 dolarów, by ostatecznie osiągnąć poziom 300 dolarów. Wtedy robotnik fabryczny zarabiał około 7 dolarów dziennie, samochód był więc rzeczywiście niedrogi.

W sumie Ford T był wyprodukowany w liczbie 15 milionów egzemplarzy i niestety wiele z nich trafiło w ostateczności na złom. Na szczęście fani klasycznej motoryzacji mogą stać się właścicielami takiego modelu – albo biorąc udział w motoryzacyjnej aukcji w USA, lub szukając takiego auta na rodzimym rynku.

Ile kosztuje taki samochód? W Polsce jego ceny (wg ogłoszeń znalezionych na Allegro) oscylują w okolicach 58 tys. zł. W 2017 roku średnia cena tego modelu osiągana na aukcjach zabytkowych samochodów to 11 tys. dolarów. W 2014 roku sprzedano Forda T za prawie 27 tys. dolarów. Wydaje się więc, że ten model – oprócz walorów historycznych – jest również świetną lokatą kapitału.

Ford T przez długi czas był najdłużej produkowanym samochodem na świecie o niezmienianej zasadniczo konstrukcji. Jego rekord został pobity przez model, który praktycznie powielił główne założenia wprowadzone w życie przez Henry’ego Forda. Natomiast sprawcą całego zamieszkania był nie kto inny, jak… Adolf Hitler i Ferdinand Porsche.

VW garbus – samochód dla ludu

Ten pierwszy – znany ze swojego chorego zamiłowania do panowania nad światem – zlecił stworzenie samochodu, który będzie w stanie przewieźć na przednich siedzeniach dwoje dorosłych, a na tylnych dwójkę dzieci, a co więcej – będzie w stanie osiągać prędkość na poziomie 100 km/h i pokonywać wzniesienia o nachyleniu 30 proc.

vw-beetle-405876_1920.jpg

O ile Henry Ford podchodził do swojego biznesu w stu procentach komercyjnie, to Adolf Hitler, tworząc markę Volkswagen (z niem. „samochód dla ludu”), kierował się raczej budową potęgi Trzeciej Rzeszy. Wprowadził więc w życie program oszczędnościowy – samochód można było nabyć w cenie motocykla za kwotę na poziomie 990 DM, podczas gdy zarobki miesięczne wynosiły średnio 120 DM.

Samochód został zaprezentowany w 1938 roku, otrzymując od Hitlera nazwę KdF-Wagen, która nawiązywała do… Nazistowskiej organizacji Kraft durch Freude (siłą przez radość). Podczas II wojny światowej produkcja garbusa znajdowała się na minimalnym poziomie. Wyprodukowano znikomą liczbę egzemplarzy. Produkcja z prawdziwego zdarzenia rozpoczęła się w 1945 roku – wtedy zmontowano 55 sztuk. Rok później bramy fabryki opuszczał 10-tysięczny garbus, a w 1948 licznik pokazał 20 tys. Początek lat 50. to kolejny jubileusz – 100 tys. wyprodukowanych samochodów, a półmilionowy egzemplarz pojawił się w 1953 roku. W sumie do 2003 roku powstało ponad 21 mln tych samochodów. Ostatni egzemplarz zjechał z linii produkcyjnej w Puebla 30 lipca, po 65 latach od rozpoczęcia produkcji.

Ile obecnie kosztuje VW garbus? Wszystko zależy oczywiście od stanu technicznego i rocznika. Egzemplarze z lat 50. osiągają na aukcjach ceny na poziomie nawet 40 tys. dolarów. W Polsce ceny zaczynają się od około 8 tys. zł, ale za dobrze zachowane egzemplarze trzeba zapłacić nawet trzy-cztery razy tyle.

Porshe 911 – oblicze sportowej motoryzacji

W 1947 roku firmę Ferdinanda Porsche przejął jego syn – Ferry, a w 1963 roku pojawił się samochód, który na zawsze odmienił oblicze sportowej motoryzacji – porsche 911.

porsche-1783832_1920.jpg

Pierwsza generacja tego modelu produkowana była od 1963 do 1989 roku. Auto początkowo napędzane było silnikiem sześciocylindrowym w układzie boxer o pojemności 1991 cm3 i mocy 130 KM. Potem pojawiły się mocniejsze jednostki napędowe, np. w 1974 roku zaczęto montować silnik o pojemności 2,7 l, a 1977 roku trzylitrową jednostkę o mocy 180 KM – jednak układ pozostawał ten sam – boxer.

Porsche 911 nie należy do samochodów „klasy budżetowej”. Ceny używanych egzemplarzy to spory wydatek. Dla przykładu za model 330G z 1979 roku trzeba zapłacić ponad 200 tys. zł. W tym przypadku zasada „im nowszy – tym tańszy” również się nie sprawdza. Auta z pierwszej serii mogą kosztować nawet 900 tys. zł.

Druga wojna światowa spowodowała, że na arenie międzynarodowej pojawił się inny kultowy już dzisiaj gracz. Zapewne wszyscy kojarzą kształt jeepa wranglera? Ten samochód prawdopodobnie również by nie powstał, gdyby nie II wojna światowa…

Najsłynniejsza terenówka świata

Stany Zjednoczone, przygotowując się do wojny, zgłosiły zapotrzebowanie na pojazd o ładowności 250 kg z napędem na cztery koła. Dostarczone wojsku prototypy willysa miały wąską maskę, zaokrągloną kratę osłony chłodnicy i lampy na błotnikach. Wynikowo wojsko zamówiło pierwszą partię i w ten sposób samochód trafił na wojnę.

willys-jeep-1582193_1920.jpg

Ulepszony willys MB posiada już wszystkie cechy charakterystyczne, które można znaleźć w obecnie produkowanych jeepach. Osłona chłodnicy ma dziewięć wlotów, a maska kształt rozpoznawalny pod każdą szerokością geograficzną. Z tyłu samochodu znalazł się kanister i saperka.

W sumie wyprodukowano ponad 630 tys. sztuk takich jeepów. Ostatni zjechał z taśmy produkcyjnej w 1945 roku. Pierwszy model willysa kosztował 739 dolarów, obecnie trzeba za niego zapłacić nawet 100 tys. zł. Średnia cena samochodu do remontu to około 30 tys. zł.

Skoro jesteśmy przy samochodach z napędem 4x4, to nie sposób nie wspomnieć o niepozbawionej wad, ale kultowej i przełomowej konstrukcji. Angielski range rover II jest jednym z dowodów na to, że brytyjska motoryzacja pozbawiona charakterystycznej dla rodzimych mieszkańców tego kraju flegmy.

Prawie jak luksusowy SUV

W czasach, w których samochody terenowe były samochodami terenowymi, a nie nadmuchanymi balonikami z napędem 4x4, pojawił się range rover II. Koncepcja na ten samochód była prawie tak prosta jak w przypadku niemieckiego garbusa i amerykańskiego forda T. W tym przypadku producent poszedł jednak w stronę przepychu i technologii.

Z jednej strony mamy więc napęd na cztery koła z prawdziwego zdarzenia, sztywne mosty, zeszperowany centralny mechanizm różnicowy oraz reduktor, z drugiej pneumatyczne zawieszenia i luksusowe albo bardzo luksusowe wyposażenia – do wyboru.

Myśląc o tym modelu, należy wziąć pod uwagę koszty eksploatacji. Podobnie jak w przypadku jego wyposażenia są one wysokie albo bardzo wysokie. Doprowadzenie tego samochodu do stanu używalności graniczy często z cudem.

Ile kosztuje obecnie taka przyjemność? Stosunkowo niewiele, bo już około 12 tys. zł. Niestety ceny części zamiennych i rachunki wystawiane przez mechanika sprawią, że auto w krótkim czasie zyska – przynajmniej w teorii – kilkadziesiąt procent.

Właściciele tych samochodów często narzekają na pneumatyczne zawieszenie, które albo opada, albo przechodzi w tryb awaryjny… Niestety w tym przypadku problemy natury mechanicznej nie są jedynymi. W parze z nimi pojawiają się problemy z elektroniką – a to już wyższa „szkoła jazdy” i wyższe rachunki.

Samochody z zawieszeniem hydraulicznym od lat są domeną innego producenta. Opuszczając Wielką Brytanię, wsiadamy do pociągu i eurotunelem przejeżdżamy do Francji.

Sensacja na skalę międzynarodową

Pojawianie się na rynku modelu DS zszokowało. Auto wyglądało jak statek kosmiczny, ale nie tylko linia nadwozia budziła respekt. Citroen pokazał, że można tworzyć samochody piękne, niesztampowe i równocześnie zaawansowane technologicznie. Na pokładzie prezentowanego modelu DS znalazły się takie nowinki jak hamulce tarczowe na wszystkich kołach, dach i kokpit z tworzyw sztucznych, a jego maska była ówcześnie największym samochodowym elementem wyprodukowanym z aluminium. Ale do historii przeszły zastosowane w tym aucie rozwiązania hydrauliczne… Zawieszenie było hydropneumatyczne i pozwalało – niezależnie od obciążenia – na utrzymanie stałej wysokości nawet na nierównym podłożu. Co więcej, kierowca mógł sterować prześwitem samochodu.

citroen-1349208_1920.jpg

To nie koniec innowacji. W citroenie DS – przypominam, że mamy lata 50. – zastosowano rozwiązanie, którymi chwalą się dzisiaj w reklamach wszystkie niemieckie marki. Chodzi o światła kierunkowe, które doświetlają zakręty. Warto również wspomnieć, że samochód miał swój bardzo istotny epizod na „srebrnym ekranie”. W 1967 roku pojawił się w filmie pt. „Fantomas wraca”.

Auto było produkowane od 1955 do 1975 roku. Samochód – oprócz tego, że genialnie wygląda – jest również świetną inwestycją. Jego wartość stale rośnie. W 2006 roku model z 1976 roku z elektronicznym wtryskiem został sprzedany za 176 tys. euro, w 2009 odmiana cabrio została wylicytowana za 131 tys. funtów. Na polskim rynku jego ceny kształtują się w okolicach nawet 50–60 tys. zł, egzemplarze przed remontem to wydatek na poziomie 20–30 tys. zł.

Pomimo sporych problemów technicznych wynikających z zastosowania skomplikowanej technologii Citroen udowodnił, że rzeczywistość kreują nie ci, którzy podążają utartymi ścieżkami, ale ci, którzy wiedzą, w którym momencie z nich zejść. Ponad 40 lat później inżynierowie z Japonii również postanowili przeciwstawić się trendom.

Pierwsza seryjnie produkowana hybryda

Równo dwie dekady temu na rynku pojawiła się pierwsza na świecie seryjnie produkowana hybryda – toyota prius. Pierwsza generacja tego samochodu przecierała szlaki w Japonii i w USA, ale to druga generacja tego modelu zyskała popularność na całym świecie.

Fot. materiały prasowe Toyota

Fot. materiały prasowe Toyota

Na jakiej zasadzie działa układ hybrydowy? To system składający się z silnika spalinowego, agregatu elektrycznego i akumulatorów. W skrócie polega to na tym, że podczas jazdy i hamowania odzyskuje się energię i magazynuje ją w akumulatorach – te następnie zasilają silnik elektryczny, który wyręcza silnik spalinowy np. podczas ruszania, jazdy z niewielką prędkością lub podczas jazdy ze stałą prędkością.

Toyota prius drugiej generacji była produkowana od 2003 do 2009 roku i to właśnie ta generacja zyskała linię nadwozia, która do dzisiaj kojarzona jest z technologią hybrydową. Co więcej podczas prac zarejestrowano 530 patentów, a w samochodzie po raz pierwszy wykorzystano klimatyzator z elektryczną sprężarką.  Nowa generacja priusa była szybsza i jeszcze bardziej ekonomiczna, co przyniosło jej niezwykłą popularność – sprzedano ponad 1,1 mln egzemplarzy! W modelu z 2003 roku pojawiła się również inna nowość – tryb EV, czyli możliwość poruszania się wyłącznie z wykorzystaniem silnika elektrycznego.

Ceny toyoty prius II nie są relatywnie wysokie. Samochód kosztuje od około 15 do 20 tys. zł. Obawiacie się technologii i tego, że akumulatory dadzą wam w kość? Nic bardziej mylnego – model ten uznawany jest jako jeden z tych nie do zajechania. Udokumentowane i opisane w mediach przypadki pokazują, że bez problemów auto to pokonuje nawet milion kilometrów bez ingerencji w układ hybrydowy! Ostatnio samochód ten stał się również ulubieńcem taksówkarzy – a ci, jak wiadomo, nie kupują psujących się samochodów. Dlatego w swoim czasie wielbili tak mercedesa W124.

Wzorzec niezawodności

Każdy miłośnik motoryzacji słyszał zapewne opowieści o trwałości i niezawodności mercedesa W124. Model ten pojawił się w 1984 roku i był produkowany do 1997. Występował na rynku praktycznie we wszystkich odmianach nadwozia – sedan, kombi, cabrio i coupé. Te dwie ostatnie wersje są dzisiaj bardzo cenione na rynku wtórnym, a i „zwyczajne” odmiany potrafią swoje kosztować.

auto-1668361_1920.jpg

Nadwozie auta zostało wykonane z wysoko wytrzymałej stali, a projektanci zadbali o kilka nowych i praktycznych rozwiązań. Dla przykładu – obniżono krawędź tylnej klapy, co ułatwiało załadunek, zadbano o zmniejszenie oporu powietrza, przednia wycieraczka miała unikalny mechanizm, dzięki któremu obejmowała zasięgiem 86 proc. szyby, a w seryjnym wyposażeniu znalazły się nawet dysze spryskiwaczy.

mercedes.jpg

Produkcję sedana zakończono w 1995 roku, kombi było produkowane jeszcze do 1996, a kabriolet do 1997. W ciągu 11 lat powstało w sumie ponad 2,7 mln sztuk. Obecnie W124 można kupić za kilka tysięcy złotych, ale warte uwagi egzemplarze potrafią kosztować nawet kilka razy tyle. Mercedes W124 szybko zyskał popularność, głównie ze względu na nowoczesną konstrukcję, niespotykany poziom bezpieczeństwa i bardzo bogatą paletę silników. Fani marki przyjęli ten model praktycznie bez większej krytyki, w przeciwieństwie do Włochów, którzy na kultowym dzisiaj modelu alfy romeo nie pozostawili suchej nitki.

Alfaholicy nim pogardzili

Model spider nie został zbyt ciepło przyjęty przez fanów marki. Co więcej, został bardzo pogardliwie ochrzczony. Złośliwi zaczęli nazywać go Osso di Seppia – w tłumaczeniu skorupka kałamarnicy. Skąd taka niechęć to tego pięknego cabrio? Głównie przez ówczesne konserwatywne podejście do motoryzacji. Model ten był produkowany od 1966 do 1993 roku, a więc równe 27 lat. Oznacza to, że jest to jeden z najdłużej produkowanych aut Alfa Romeo. Początkowo samochód napędzany był silnikiem o pojemności 1570 cm3 i mocy 109 KM – motor miał dwa wałki rozrządu, aluminiową głowicę i blok oraz półkoliste komory spalania – niezbyt oczywiste rozwiązanie w tamtych czasach.

Fot. Flickr.com/Vetatur Fumare/CC BY-SA 2.0

Fot. Flickr.com/Vetatur Fumare/CC BY-SA 2.0

Ceny alfy romeo spider kształtują się w zależności od rocznika i stanu. Najdroższe są egzemplarze z pierwszych serii, potem nastąpiło „uplastikowienie” modelu.

Uzyskanie statusu samochodu kultowego alfa romeo spider zawdzięcza nie tylko swojemu charakterystycznemu dźwiękowi, ale również „roli” w filmie „Absolwent” z Dustinem Hoffmanem. Ostatni na liście model udowadnia, że w uzyskaniu statusu kultowego niepotrzebny jest wcale komercyjny sukces. Wystarczy producent, który zanim zbankrutuje, zdąży wyprodukować wystarczająco dużo egzemplarzy.

Prawie jak Pan Samochodzik

Amphicar to nietypowy samochód. Oprócz standardowego poruszania się po drogach potrafi jeszcze pływać. Auto trafiło do sprzedaży w 1961 roku. Jego nadwozie wygląda nieco dziwnie, ale nietypowo robi się dopiero wtedy, gdy przyjrzymy się detalom. Z tyłu i z przodu znalazły się knagi pochodzące z żaglówki, rura wydechowa została poprowadzona bardzo wysoko, a pod spodem znajdują się dwie śruby napędowe.

Fot. Flickr.com/Greg Gjerdingen/CC BY 2.0

Fot. Flickr.com/Greg Gjerdingen/CC BY 2.0

Niestety producent nie odniósł sukcesu komercyjnego. Auto było stosunkowo drogie – kosztowało tyle, co dwa VW garbusy i jak niesie wieść jeszcze kilka lat po jego bankructwie można było kupić nowe i nieużywane sztuki stojące na placu. Amfibia napędzana jest silnikiem o pojemności 1,1 litra i mocy 42 KM. Według różnych źródeł na rynku pozostało zaledwie 600–700 sztuk tego pojazdu, z 4 tys. wyprodukowanych – jeden z nich całkiem niedawno pojawił się na Allegro, niestety, oferta nie jest już aktualna, ale pozostawiliśmy jej screen jako ciekawostkę

ampficar.jpg

Również Amphicar zaistniał w kinie, jednak nie przyniosło mu to popularności. Wystawionych na sprzedaż egzemplarzy jest tak niewiele, że trudno mówić o trendach cenowych. Na zagranicznych rynkach samochód ten może kosztować nawet 70 tys. dolarów.

W ten sposób przeszliśmy przez subiektywną listę dziesięciu kultowych samochodów, które można znaleźć na Allegro. Każdy z nich zapisał się na kartach motoryzacji w wyjątkowy i unikalny sposób.

Piotr Rejowski

magazyn@allegro.pl
Mandat za niesprawne światła lub wycieraczki?
Kierowcy często zapominają o przepisach, które mówią o tym, że samochód powinien mieć nie tylko czytelne tablice rejestracyjne, ale również czyste szyby. Jesień to nie tylko początek roku szkolnego, ale również czas, w którym warto zadbać o elementy samochodu związane z widocznością podczas gorszych warunków atmosferycznych.
Legenda motoryzacji za mniej niż 50 tysięcy?
Znamy je z kina, znamy również z ulic, z pikników samochodów zabytkowych czy militarnych. Wjadą wszędzie tam, gdzie zwykły samochód osobowy nie da rady. Mają swoje lata, lecz mają również duszę. Coś, czego nie uświadczymy w wielu nowszych pojazdach. Warto poznać smak przygody i zabytkowej motoryzacji, a Land Rover może nas w ten świat doskonale wprowadzić. 
Kobiety nie lubią myć samochodów
Z okazji Międzynarodowego Dnia Mycia Brudnych Samochodów postanowiliśmy sprawdzić, co na ten temat mówią badania lub wyniki testów przeprowadzonych, oczywiście, przez anglojęzycznych naukowców. Niestety to, co udało nam się odszukać, nie stawia pań w zbyt pozytywnym świetle. Przynajmniej na pierwszy rzut oka! 
Trabant – peerelu czar
Małe jest piękne. Ta zasada ma również zastosowanie w przypadku samochodów, szczególnie jeżeli mówimy o klasycznej motoryzacji. Nie potrzeba tu wielkiego rozmachu, by poczuć się absolutnie wyjątkowo i przeżyć coś, czego nie da nam zwykłe auto prosto z salonu.