– Oczywiście na samym początku naszych propozycji musi znaleźć się marzenie każdego chłopaka idącego do komunii, czyli popularna motorynka. Jednoślad jest prawdziwym białym krukiem i żeby znaleźć odpowiedni egzemplarz, trzeba uzbroić się w cierpliwość  W swoim czasie hitem była oferta polskiego motocykla sokół 1000 wycenionego na bagatela 130 tys. zł – wyjaśnia Dariusz Magdziak, Category Group Manager Motoryzacja. – Niemało trzeba zapłacić za motocykle BMW, np. model R12 z 1942 roku wyposażony w boczny wózek został wyceniony na 78 tys. zł, klasyk w postaci hondy CBX 1000 z 1978 to koszt około 45 tys. zł, a popularne do odbudowy simsony avo i pannonie są wyceniane na około 15 tys. zł. Co więcej, motocykle z lat 70. I 80. są bardzo popularne i wykorzystywane do przeróbek customowych – dodaje ekspert z Allegro.

Moda na vintage motory nie ominęła warszawskiego biura Allegro:

Pojawianie się na rynku fiata 126p, który zmotoryzował Polskę, spowodowało, że miłość do jednośladów zaczęła umierać wprost proporcjonalnie do liczby samochodów jeżdżących na naszych drogach. Wiele dzisiaj niezwykle rzadkich motocykli skończyło na złomowiskach albo zostało przerobionych na dziwne trójkołowce wykorzystywane potem w gospodarstwach rolnych.

Dzisiaj skupimy się na klasycznych jednośladach, które po latach zapomnienia zaczęły zyskiwać na popularności głównie dzięki modzie na styl vintage.

WSK 125

Zapewne dzisiaj już nikt nie będzie pamiętał, kto i w jakich okolicznościach nazwał motocykl produkowany przez Wytwórnię Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku złośliwie wiejskim sprzętem kaskaderskim. Jedni z użytkowników wspominają niezawodność, wręcz niezniszczalność tej konstrukcji, a inni do dzisiaj narzekają na to, że więcej czasu spędzali, dłubiąc przy nim w garażu.

WSK 125 była produkowana od 1955 do 1985 roku. Pierwotnie motocykl oferował 4,5 KM. Potem pojawiły się odmiany o mocy 6 KM, a z czasem w ofercie znalazły się serie skierowane do młodszego użytkownika – gil, lelek i bąk. Były one malowane w jasnych kolorach (żółty, czerwony i niebieski), kształt lampy był nieco zmieniony, zbiornik paliwa mniejsza, a błotniki płytsze. Specjalna edycja – jak nazwalibyśmy je teraz – różniły się od siebie również stylem. Bąk był czymś w rodzaju soft choppera, lelek miał być motocyklem terenowym, a bąk charakteryzował się tylko zmianami stylistycznymi.

WSK kosztowała 1968 roku około 8 tys. zł. Wspomniane wersje specjalne ostały wyceniona od 9,5 do 12 tys. zł. Średnie zarobki w tym czasie były na poziomie około 2,1 tys. zł.

W „nowych czasach” większość motocykli nie przeżyło transformacji ustrojowej. Były eksploatowane do momentu, w którym już nie nadawały się do remontu, były także przerabiane na pseudościgacze czy crossy służące głównie do jazdy po lesie. Dzisiaj stały się więc rzadkością, a zakup dobrze zachowanego egzemplarza nie jest łatwy. Co nie znaczy, że niemożliwy.

Ceny zaczynają się od kilku tysięcy złotych, za egzemplarze w dobrym stanie trzeba zapłacić już około 5 tys. zł. Wydając taką kwotę, możemy się jednak spodziewać, że staniemy się właścicielami motocykla, który mocno zapisał się na kartach motoryzacyjnej historii.

Junak M10 (1959 – 1965)

Obowiązkową niemalże propozycją na naszej liście motocykli vintage jest efekt naszej rodzimej produkcji – junak M10 (następna modelu M07). Model ten powstawał w Szczecińskiej Fabryce Motocykli i był najcięższym oraz jedynym motocyklem z silnikiem czterosuwowym produkowanym w PRL-u. Warto tu dodać, że wygląd jego nie jest dziełem przypadku. Podczas jego projektowania pełnymi garściami korzystano ze światowych trendów, stąd wyglądem przypomina np. motocykle angielskie.

W latach swojej świetności junak nie był tani. Kosztował 24 tys. zł, podczas gdy średnie wynagrodzenie wg danych GUS wynosiło wtedy około 1,5 tys. zł. Obecnie za dobrze zachowany egzemplarz trzeba zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, a jego średnie ceny oscylują w okolicach 15–20 tys. zł.

Warto się spieszyć. Po pierwsze, dlatego że junak będzie już tylko zyskiwał na wartości, a po drugie liczba ofert sprzedaży na pewno nie będzie rosła. Motocykl ten już od dłuższego czasu stanowi gratkę na kolekcjonerów.

Warto też wspomnieć o „czarnym okresie” dla tego motocykla. W okolicach 2000 roku junak kosztował nie więcej niż 3 tys. zł i nagminnie padał ofiarą brutalnych przeróbek – cięto mu ramę, wstawiano szerokie opony, przerabiano silniki – w ten sposób powstawał domowej produkcji chopper, dzisiaj praktycznie bezwartościowy. Stąd liczba oryginalnie zachowanych egzemplarzy drastycznie spadła, co też przekłada się na ich cenę.

MZ ETZ 250

Model ten był produkowany od 1981 do 1989 roku w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Symbol ETZ nie pojawia się w nazwie przez przypadek – oznacza on Einzylinder Telegabel Zentralkastenrahmen, czyli „jednocylindrowy widelec teleskopowy, rama z centralnym profilem skrzynkowym”.  

Silnik opisywanej „emzetki” miał pojemność 250 cm3, co oznacza, że w swoim czasie ETZ 250 była najszybszym i największym jednośladem produkowanym w fabryce MZ. To dzięki temu motocykl stał się marzeniem ówczesnych nastolatków i fanów motocyklowych wypraw. 

Inżynierowie zadbali również o rozwiązania technologiczne. Patrząc na listę zmian w ETZ 250, co roku pojawiała się nowa modyfikacja. Jednocylindrowy silnik oferował moc na poziomie 21 KM, co przy 6-konnej WSK 125 było poziomem wręcz kosmicznym!

Inaczej niż w przypadku junaka ceny MZ ETZ 250 nie są jeszcze wysokie. Obecnie można kupić ten motocykl za kilka tysięcy złotych, chociaż coraz częściej zaczynają pojawiać się egzemplarze po renowacji kosztujące około 8 tys. zł.

Jawa 250

Czechosłowacja również zapisała się na kartach historii popularnych motocykli, głównie za sprawą motocykli Jawa. Model 250 typ 353 pojawił się w 1953 roku i był produkowany do 1965. Wyposażony w silnik o pojemności 248,5 cm3 oferował 9, a potem 12 KM.

Motocykl doceniło również Wojsko Polskie i chociaż model ten nie był tak popularny wśród mundurowych jak jego poprzednik, to był z powodzeniem wykorzystywany do zadań kurierskich, gdzie liczyła się prędkość i niezawodność. Źródła historyczne wspominają również, że Jawa 250 typ 353 z racji swojego elitarnego charakteru była używana przez służby na lotniskach, również przez pilotów samolotów myśliwskich. Obecnie Jawa 250 typ 353 to koszt na poziomie około 6 tys. zł.

Simson SR50

Simson SR50 - marzenie ówczesnych nastolatków, Lexus wśród motorowerów i Mercedes wśród osiedlowych jednośladów. Miał nowoczesny wygląd, cichy silnik i model eksportowy był wyposażony nawet w katalizator.

Konstruktorzy wyposażyli go ponadto w kilka ciekawych rozwiązań – po raz pierwszy użyto elementów z tworzyw sztucznych do budowy karoserii, pod kierownicą był hak na torbę z zakupami, a przy główce ramy można znaleźć bolec, na którym można powiesić i zabezpieczyć przed kradzieżą kask. Na liście dodatkowych akcesoriów znalazło się nawet siedzenie dziecięce oraz szyba i osłona na nogi.

Motorower produkowany był od 1985 do 2002 roku. W 1998 kosztował w Polsce niewiele ponad 5 tys. zł. Obecnie trzeba za niego zapłacić od 2 do nawet 8 tys. zł.

Fot. Shutterstock.com

Piotr Rejowski

magazyn@allegro.pl
Wysprzątaj i żyj szczęśliwie!
Trend na pozbywanie się nadmiaru rzeczy staje się coraz popularniejszy. Jednocześnie stawiamy na kupowanie przedmiotów porządnych, trwałych i ekologicznych. Nauczenie się sprzątania „z głową”, lepsza organizacji szafy i domu szybko przełoży się na nasze dobre samopoczucie. Bo jak napisała Marie Kondo, autorka bestsellera „Tokimeki. Magia sprzątania w praktyce”: „Kiedy uporządkujesz swój dom, możesz naprawdę zacząć żyć”. Przy okazji możesz także odzyskać część pieniędzy do budżetu. 
Kiedy wszyscy będziemy jeździć na elektrycznych deskorolkach?
Ciche, ekologiczne i... bardzo modne. Elektryczne deskorolki coraz częściej widać na naszych ulicach i chodnikach. Czy alternatywne środki transportu na stałe zagoszczą w polskich miastach?
Wracamy po zimie do formy
Według danych Allegro Polacy właśnie wyposażyli się w sprzęt sportowy na 2017 rok. Styczeń i luty w każdym roku bowiem to miesiące największych zakupów sportowych w serwisie. W tym roku zwiększyliśmy nasze zakupy o 10%. Czyżby postanowienia noworoczne miały szansę na realizację?
Zostawiamy zimę w tyle
Gdzieniegdzie jeszcze śnieg zalega, większe zbiorniki wodne jeszcze częściowo zamarznięte, ale już pokazują się pierwsze pąki na drzewach. Z poradnikami z tego tygodnia podpowiadamy, jak zostawić zimę w tyle.