Moimi bohaterami są Marek – uczestnik rajdu Złombol, Rafał – przewodnik, który wozi turystów po warszawie, i Michał. Każdy z nich posiada fiata 125p i każdy z nich podchodzi do posiadania tego samochodu w zupełnie inny sposób. Oto ich historia.

„Rzecz nazwana po imieniu, wszystko swój posiada cennik”

Niewielki garaż położony w równie niewielkiej miejscowości. Wokół tylko pola i kilka zabudowań. Michał otwiera duże, ciężkie drzwi – dawniej w tym miejscu stały maszyny rolnicze. Dzisiaj stoi tu fiat 125p z przebiegiem… 226 km! Serce zaczyna bić mi szybciej – tak zapamiętałem swoją wizytę u Michała, obecnego właściciela tego wyjątkowego egzemplarza.

– Samochód pochodzi z 1983 roku, a stan licznika jest w stu procentach oryginalny. Fiata znalazłem dzięki koledze, który zauważył go w szopie poprzednich właścicieli – opowiada Michał. – Jestem fanem polskiej motoryzacji, więc od razu pojechałem zobaczyć ten samochód. Poprzednia właścicielka opowiedziała mi, że kupili dwa takie samochody. Ten mój został schowany do garażu, bo ważniejsze były wtedy kartki na paliwo, które dostawali na to auto, aby móc tankować maszyny rolnicze. Co ciekawe, mój fiat 125p posiada nadal oryginalne ogumienie i stemple z bramy wyjazdowej fabryki.

Właściciel pokazał mi przy okazji ciekawy system alarmowy. W szparach wlotów powietrza na masce zostało umieszczone specjalne gniazdo, w którym znajduje się coś w rodzaju karty. Zostawiając samochód, trzeba zabrać ze sobą kartę i w ten sposób alarm zostaje aktywowany. Dowiedziałem się również, że silnik tego samochodu nigdy nie był remontowany –  ten fiat 125p jest więc dokładnie w takim stanie, w jakim opuścił mury fabryki. W momencie naszej rozmowy był wyceniony na 100 tys. zł i czekał na swojego właściciela.

Zupełnie inaczej podchodzi do kwestii posiadania fiata 125p Marek Radoszyn z Krakowa. On i jego kantYna to już prawdziwe gwiazdy i – mam nadzieję, że mi wybaczą – weterani charytatywnego rajdu „Złombol”. O swoim aucie i podróżach Marek może rozmawiać godzinami – nie przesadzam. Nasza rozmowa miała trwać kilka minut, bo „jestem sam w pracy i muszę pilnować biznesu”, a skończyło się na kilkudziesięciu minutach. Zresztą nie ma się co dziwić, jest bowiem co opowiadać!

Świat się kręci, czas nie stoi, czas ucieka

Jego fiat 125p został wyprodukowany w 1981 roku i od 2010 roku regularnie pomaga w zbiórce pieniędzy od darczyńców, docierając między innymi do Stambułu, nad jezioro Loch Ness czy Nordkapp. Wszystko w ramach wspomnianego wyżej rajdu „Złombol”.

Samochód został oczywiście wyremontowany i – co wzbudzić może grymas na twarzy bardziej konserwatywnych miłośników yougtimerów – z racji tego, że Marek jest właścicielem najstarszego w Krakowie zakładu montującego instalacje LPG i z racji dalekich wypraw, ma założony (jak mówią złośliwi) „korek wstydu”.

– Od czasów mojej pierwszej wyprawy w rajdzie Złombol zrobiłem tym samochodem ponad 60 tys. km i to ciągnąc za sobą przyczepę kempingową Niewiadów! – opowiada Marek Radoszyn. – Myśmy kupili ten samochód w 2007 roku i kosztował 2,7 tys. zł, co jak na tamte czasy było sporą sumą za fiata 125p, ale był w rewelacyjnym stanie technicznym. Cały remont zaczęliśmy więc od podstawowych spraw. Wymieniliśmy wydech, rozrząd, świece i zrobiliśmy podstawowe regulacje – opowiada Marek Radoszyn. – Na nasze szczęście części zamienne nadal nie są drogie, chociaż same samochody zyskały na wartości. Przynajmniej w oczach sprzedających. Natomiast nadal bez problemów można znaleźć na rynku większość podzespołów, nawet oryginalnych znalezionych gdzieś „pod słomą”.

Odruchowo sprawdziłem w telefonie. Sama kategoria „części zabytkowych” do fiata 125p na Allegro liczy prawie 2 tys. ofert sprzedaży (a do tego dochodzi drugie tyle w innych działach). Dla przykładu oryginalny resor został wyceniony na około 220 zł, a lamy tylne na 230 zł. Kompletny silnik to koszt około 1000 zł, chyba że interesuje nas kultowy DOHC – wtedy trzeba zapłacić już 4 tys. zł, podobnie zresztą jak za idealnie zachowane wyposażenie wnętrza obite oryginalną krwistoczerwoną tapicerką.

Fani odnawiania fiata 125p mają również możliwość wybrania części nowych, produkowanych na potrzeby rynku youngtimerów. Na liście ofert Allegro można więc znaleźć fabrycznie nową głowicę cylindrów za 780 zł, a nawet elementy karoserii – np. reperaturki progów, błotników oraz poszycie drzwi przednich i tylnych. – Według naszych danych w ostatnim roku prym wiodły zewnętrzne lusterka chromowane w cenie 200 zł za komplet. Użytkownik sprzedał w sumie 200 zestawów. Najczęściej kupowane są również lampy cofania kosztujące około 8 zł, zakładam że są używane potem jako część wyposażenia np. przyczep. Kupujący poszukują również dętek, te kosztują 18 zł, oraz odpowietrzników cylinderka hamulca (1,8 zł) i poduszek amortyzatora (2 zł) – podaje mi dane Dariusz Magdziak, szef kategorii Motoryzacja w Allegro. Dowiaduję się również, że dużą popularnością cieszą się przekładnie kierownicze (300 zł), komplety chromowanych wycieraczek szyby przedniej (150 zł) oraz regenerowane zaciski hamulcowe (110 zł) i komplety uszczelek drzwi (155 zł). Warto przy doprowadzaniu 125p do perfekcji odwiedzać systematycznie Allegro, zdarza się bowiem, że w ofertach sprzedaży pojawiają się smaczki, które doceni miłośnik klasycznych aut. W swoim czasie można było kupić oryginalne włoskie felgi aluminiowe Cromodora z 1975 roku, które wylicytowano za 940 zł, smaczkiem były chromowane listwy boczne za bagatela 860 zł oraz dekle na koła à la „Zmiennicy” za 139 zł za sztukę. Można też znaleźć radio Safari za 266 zł, a z obecnych ciekawostek w sprzedaży jest nieużywana opona Dębica D-124 z 1986 roku!

Prawidłowy luz ma człowiek, choć doń części brak zamiennych

– W moim przypadku jest tak, że my z naszą kantYną jesteśmy swego rodzaju celebrytami w środowisku. Ludzie nas kojarzą, bo od lat się udzielamy w Złombolu i często piszą do nas, że mają części i chętnie je nam przekażą – opowiada Marek. – Dzięki ich dobroci mam cały garaż zawalony częściami i często podczas remontu kupuję kolejne, nie wiedząc, że na półce mam już pięć. Także chyba czeka mnie w najbliższy czasie mała inwentaryzacja, ale z drugiej strony tych części nie przybywa na rynku, więc każda ilość jest w moim składziku mile widziana.

Ile obecnie kosztuje fiat 125p? Jeszcze w 2015 roku średnia cena tego samochodu z rocznika 1983 wynosiła ponad 14 tys. zł, a modele wyprodukowane pomiędzy 1990 a 1992 rokiem były wyceniane na około 7 tys. zł. Obecnie ceny „kanta” znacznie wzrosły. Samych ogłoszeń jest niewiele, a ceny fiatów 125p oscylują w okolicach 15–20 tys. zł – niezależnie od rocznika.

– Niestety, z naszego punktu widzenia nic dobrego nie możemy powiedzieć o rynku sprzedaży tych samochodów. Z jednej strony sprzedawcy próbują sprzedać nieznającym się na temacie bezwartościowy szrot, z drugiej delikatnie odpicowane samochody czekają na „jelenia”. Oczywiście zdarzają się dobrze utrzymane egzemplarze w dobrej cenie, ale większość samochodów z naszego punktu widzenia nie jest warta uwagi. Co więcej, cały czas tych samochodów ubywa. Często dowiadujemy się, że ktoś takie auto wywozi na złom. Szkoda, bo bardzo dużo części można z takiego auta odzyskać. Tak więc znalezienie ciekawego egzemplarza staje się coraz trudniejsze – dodaje Rafał Pawełek, właściciel dużego fiata.

„Świat się kręci, czas nie stoi, czas ucieka”

Czy rzeczywiście jazda wiekowym już fiatem 125p może sprawiać przyjemność i samochód sprawdza się na trasie i podczas codziennej jazdy po mieście? Nie myślę tutaj oczywiście o przypadkach weekendowych wyjazdów – na co dzień właściciele takich aut jeżdżą sobie przecież bardziej „cywilizowanymi” pojazdami. Marek i Rafał użytkują swoje „kanciaki” w sposób o wiele bardziej ekstremalny od tego, co robi z nimi przeciętny kolekcjonera.

– Gdyby nasze auta jeździły jako taksówki, to nie mógłbym napisać o ich zaletach, bo stałyby zepsute – śmieje się Rafał Pawełek z WPT1313.com. – Na szczęście tak nie jest. Jeździmy z turystami i nawet zrealizowanie tysiąca wycieczek rocznie nie stanowi dla nas problemu. W naszej „stajni” mamy trzynaście fiatów 125p, co oznacza, że średnio jedno auto przejeżdża około 4 tys. km rocznie.

Według Rafała zaletą „kredensu” jest nie tylko komfort i wygoda, ale również niepowtarzalne przeżycie związane z podróżą zabytkowym samochodem ulicami Warszawy. Podobne zdanie ma Marek Radoszyn, który – gdy nie spędza czasu w swoim krakowskim warsztacie Fugazi – jeździ w ekstremalnie dalekie wojaże.

– Pomijając takie aspekty, że w samochodzie nie ma klimatyzacji i jest większy hałas, to fiat 125p jest genialnym samochodem. Sama podróż do innego kraju jest o wiele bardziej przyjemniejsza, jedzie się o wiele wolniej i bardziej rozkoszujemy się trasą – wyjaśnia. – Można to porównać do sytuacji, w której jeżdżąc po mieście samochodem, nagle przesiadasz się na skuter i to znane ci na pozór miasto nagle staje się zupełnie inne. Zaczynasz zauważać budynki, ciekawe miejsca, których nigdy nie zauważałeś. Tak właśnie wygląda podróżowanie naszą kantYną. Relaksacyjnie zwiedzasz świat.

„Serpentyny i pobocza wyczuwamy. Raz do ziemi raz pod ziemią drogi kręte”

Złośliwi twierdzą, że właściciel klasycznego samochodu cieszy się zawsze dwa razy. Pierwszy, gdy go kupuje i drugi, gdy go sprzedaje. Ma to oczywiście związek z tym, że o takie auto trzeba odpowiednio dbać – czytaj: inwestować permanentnie.

– Nie jest łatwo utrzymać taki samochód w dobrym stanie technicznym. Szczególnie w naszym przypadku, gdy mamy do czynienia tak naprawdę z całą flotą pojazdów służących do realizacji takich usług jak nasze – wyjaśnia Rafał Pawełek. – Codzienna eksploatacja, również w warunkach zimowych, to niekończąca się opowieść związana z naprawami. Ale nie ma co ukrywać, że pomimo ich bolączek, z którymi, nie oszukujmy się, wyjeżdżały z fabryki, uwielbiamy te auta i dbamy o nie pomimo trudności.

O wiele trudniej zadbać o auto, będąc dwa tysiące kilometrów od domu. – Pomijając głupie awarie, że zabrakło nam paliwa, to przydarzyło nam się kilka ciekawych i spektakularnych przygód. Jedną z takich ciekawych była awaria alternatora na Sycylii – opowiada Marek Radoszyn. – Tuż po wyjeździe z Palermo okazało się, że nie mamy ładowania i siłą rozpędu zjechaliśmy z autostrady do miejscowości Casteldaccia. Wtedy na skrzyżowaniu padło nam wszystko i auto stanęło obok ekipy naprawiającej wodociąg. Zauważaliśmy, że na ich samochodzie jest potężny agregat prądotwórczy. Ja miałem przedłużacze, oni byli przyjaźnie do nas nastawieni i udało się nam naładować samochód i podjechaliśmy na rynek tej miejscowości. Tam naprawiliśmy samochód.

12244519_903740939679324_832840270840293630_o.jpg

To jest właśnie fenomen podróżowania takim samochodem po Europie. Jeździ się wolniej, bardziej rozkoszuje się podróżą, a ponadto ma się szansę odwiedzić miejsca, do których normalnie nigdy by się nie zaglądnęło. Ja jestem kupiony!

Fiat 125p ma jeszcze jedną zaletę. Łączy pokolenia. Dwudziestolatkowie są zafascynowani tym samochodem, bo powstał on za czasów komuny, gdy ich jeszcze nie było na świecie. Czterdziestolatkowie robili na nim prawo jazdy i często był to ich pierwszy samochód, a sześćdziesięciolatkowie stali za nim w kolejkach.

– Jak jedziesz takim samochodem po Europie, to ten samochód jednoczy Polaków, jak nic innego – dodaje Marek. – Niestety Polacy za granicą często nie są przyjaźnie nastawieni do swoich rodaków, a gdy naszą kantYną pojawiamy się w różnych miejscach, daleko od kraju, to właśnie Polacy podchodzą do nas najczęściej – mówi na koniec.

W śródtytułach autor użył wybranych fragmentów tekstu piosenki, która pojawia się na początku każdego odcinka serialu „Zmiennicy”. Słowa – Jacek Janczarski.

Piotr Rejowski

magazyn@allegro.pl
Kineskopy PRL – co się kiedyś oglądało i na czym?
Powiedzenie, że telewizja pogrubia, wzięło się z zaokrąglonego ekranu telewizorów kineskopowych, które rozciągały sylwetkę. Może dziś trudno sobie wyobrazić jakikolwiek ekran, który nie jest płaski, ale jeszcze kilkanaście temu w każdym polskim domu stał odbiornik z wypukłym kineskopem.
Alfa Romeo – czas skończyć z niesprawiedliwymi stereotypami
Henry Ford zdejmował z głowy kapelusz, kiedy mijała go alfa romeo, a Enzo Ferrari w dniu, kiedy pokonał alfę, płakał jak dziecko. Minęło ponad sto lat, a historia włoskiej marki trwa i otwiera kolejne karty. Niestety, marka zyskała opinię awaryjnej, a to niesprawiedliwy stereotyp. Jak to wygląda naprawdę?
ZSD Nysa – gwiazda polskiej motoryzacji znów popularna
W swoim czasie była rodzimym hitem eksportowym i gwiazdą polskiego transportu, a uzbrojona z milicyjne koguty zyskała niechlubną sławę i niezbyt miłe określenie. Po zakończeniu produkcji można ją było kupić dosłownie za grosze. Dzisiaj dobrze zachowana nysa jest dzisiaj prawdziwym białym krukiem, a co więcej – nawet po latach spełnia swoją rolę. Oto jak można wykorzystać dzisiaj ten samochód.
Mandat za niesprawne światła lub wycieraczki?
Kierowcy często zapominają o przepisach, które mówią o tym, że samochód powinien mieć nie tylko czytelne tablice rejestracyjne, ale również czyste szyby. Jesień to nie tylko początek roku szkolnego, ale również czas, w którym warto zadbać o elementy samochodu związane z widocznością podczas gorszych warunków atmosferycznych.