Pani Barbara mieszka w Kielcach i kilka miesięcy temu ogłosiła w Internecie chęć sprzedaży niedużego mieszkania w bloku z wielkiej płyty. Zainteresowanie ofertą było w miarę satysfakcjonujące. Ale pewien fakt zaskoczył właścicielkę. Otóż otrzymała sporo pytań z ofertą kupna… zamieszczonych na zdjęciu krzeseł!

– To są używane krzesła, które towarzyszą nam już od samego początku i nie zamierzaliśmy ich zabierać do nowego domu – wyjaśniła pani Barbara. – Sfotografowałam je, bo mieszkanie lepiej wygląda umeblowane, no i w dodatku może przydadzą się komuś na samym początku, zanim kupi sobie własne – opowiada nam. Ostatecznie krzesła wraz ze stołem i niedużą, równie wiekową komodą sprzedały się dużo wcześniej niż całe mieszkanie.

A teraz wyjaśnienie. Krzesła były projektu Rajmunda Hałasa, typ 200-190. Dla wtajemniczonych… Obiekt kultowy, zwłaszcza że to sześć sztuk i z oryginalną, dobrze zachowaną tapicerką.

skrzesła Hałas.jpg

Przede wszystkim trzeba wiedzieć…

Żeby w ferworze porządków nie wyrzucić czegoś, na czym można zarobić lub co mogłoby stać się początkiem cennej kolekcji, trzeba umieć rozpoznawać przedmioty. O to, jak nie przeoczyć skarbu, pytam Emilię Obrzut, graficzkę, projektantkę stron internetowych i zdecydowaną pasjonatkę polskiego wzornictwa, prowadzącą na FB popularny profil Wysoki Połysk. Przecież rzadko kto ma wiedzę, co jest naprawdę cenne i wyjątkowe.

– Faktycznie, wiedza na temat wzornictwa z czasów PRL-u nie była dotychczas powszechnie dostępna, zaś niechęć pokolenia naszych rodziców do przedmiotów, na które niejako byli skazani i związana z tym łatka „źle urodzonego” designu nie sprzyjały ani chęci zgłębiania wiedzy na ich temat, ani dzielenia się nią – wyjaśnia Emilia Obrzut. – Na szczęście ostatnie kilka lat przyniosło dużą zmianę, której ukoronowaniem jest publikacja „Zacznij kochać dizajn” Beaty Bochińskiej. Znajdują się tam praktyczne rady, jak „wyćwiczyć oko” i nie przegapić żadnej perełki designu.

Dlaczego kochamy design z lat PRL?

Twierdzenie, że powraca moda na design z lat 50. i 60., absolutnie nie jest niczym odkrywczym. Bo fascynację tamtym wzornictwem już od kilku lat wyraźnie widać w meblarstwie, tekstyliach, aranżacji wnętrz. Powracają geometryczne i duże roślinne wzory, proste meble na smukłych, ukośnych nóżkach, wygodne, nieduże klubowe fotele, jak choćby doskonale znany model Chierowskiego „366”, produkowany w Dolnośląskiej Fabryce Mebli aż do połowy lat 80. Współczesne wzornictwo chętnie robi ukłon w stronę projektów z czasu PRL, ale jednocześnie kupujący poszukują oryginalnych przedmiotów z dawnych lat. Nie tylko mebli, również ceramiki, szkła, lamp.

cherowski 366.jpg

Na tę fascynację można spojrzeć dwojako. Jest to z pewnością potwierdzenie prawa Jamesa Lavera, angielskiego krytyka i historyka mody, który twierdził, że trend, zanim „wyjdzie na ulicę”, dojrzewa przez 50 lat. To, co było krytykowane przez jedno pokolenie, zazwyczaj podoba się kolejnemu. Jeżeli zatem macie około 30 lat, to najprawdopodobniej mieszkanie waszych dziadków umeblowane i wyposażone było w stylu typowym dla PRL i całkiem możliwe, że z sentymentem spoglądacie na takie wzornictwo, bo kojarzy wam się z dzieciństwem. Albo sami również zauważacie niewątpliwe plusy tamtego stylu – małe gabaryty, wrażenie lekkości i prostoty, idealne dopasowanie do niewielkich przestrzeni. Jeżeli jednak nie należycie do zwolenników ówczesnego designu, spójrzcie na zakurzone rzeczy jak na źródło zysku i… trzy razy się zastanówcie, zanim wyrzucicie coś, co zalegało kilkadziesiąt lat w piwnicy czy pawlaczu.

Zaleta ceramiki? Nie zajmuje dużo miejsca

Na co jest szczególny popyt wśród kolekcjonerów? Na porcelanę, szkło czy może raczej używane meble? 

– Sama świat kolekcjonerów poznaję dopiero od niedawna i nauczyłam się, że największą wartość ma kolekcja będąca unikatową, spersonalizowaną selekcją – wyjaśnia autorka Wysokiego Połysku. – Skupiam się na przedmiotach pięknych, które chcę podziwiać i używać na co dzień, ale przyznaję, że mam już kilka przedmiotów kupionych typowo „pod inwestycję”. Na Patynie (popularny portal dla kolekcjonerów przedmiotów vintage, szczególnie z okresów PRL – przyp. aut.) triumfy święcą przede wszystkim dekoracje – ze względu na swoje gabaryty nie wymagają ogromnej przestrzeni, nie trzeba zatem ograniczać się z powiększaniem kolekcji, przynajmniej na początku.

Właścicielka pokaźnej kolekcji rzeczy pięknych i „z przeszłością” przyznaje, że wiele przedmiotów darzy sentymentem, ale największym chyba talerz z serii „Fauna Fantastica” Rosenthala upolowany na Allegro.

– Przedstawia gazelę projektu Brigitte Doege – opowiada Emilia Obrzut. – Ta ilustracja jest według mnie najpiękniejsza z całej serii i już nigdy później nie udało mi się jej wypatrzyć. Inny ważny dla mnie przedmiot to list węgierskiej fanki do Zbigniewa Cybulskiego, napisany w trzech językach i własnoręcznie zilustrowany. Kupiłam go za 5 zł na łódzkim kiermaszu staroci. Ma pieczątkę Ateneum, liczę zatem w duchu, że trafił do rąk adresata.

Znaleźliście coś starego i… nie wiesz, co to jest

Poza tym, że lampka, filiżanka czy wazon, bo to widać na pierwszy rzut oka. Ale czy to jest stare, a co za tym idzie, czy to jest coś warte? Porcelana ma sygnaturę, to jakiś trop. Ale szkła sygnatury nie mają. Trzeba sprawdzić. Gdzie? Na wspomnianej już Patynie lub spokrewnionej z nią Wystawce, gdzie amatorzy designu i początkujący kolekcjonerzy pokazują swoje znaleziska, tworząc w ten sposób coraz większą i bogatszą wirtualną wystawę polskiego wzornictwa. Wystarczy kilka odwiedzin i będzie wiadomo, czy krzesła z domu babci, po których wspinało się w dzieciństwie i które teraz wylądowały w piwnicy, to popularne „skoczki”, a może raczej „hałasy”. Poznacie takie nazwiska jak Drost, Horbowy i być może wśród rodzinnych kolorowych szklanych wazonów i pater odnajdziesz dzieła zrobione według projektu tych właśnie twórców.

krzesła skoczek.jpg

Doskonałym źródłem wiedzy jest także wspomniana wcześniej książka Beaty Bochińskiej „Zacznij kochać dizajn”. Ukazała się w 2016 roku i była naprawdę wyczekiwaną pozycją. Jeli planujecie stworzenie kolekcji porcelanowych figurek lub ozdobnych talerzy na ścianę czy też zupełnie innych pamiątek, koniecznie sięgnijcie po tę książkę, bo to przystępnie napisany przewodnik dla początkujących kolekcjonerów.

Odnawiać czy nie ingerować?

Używane rzeczy często nie są w idealnym stanie. Dotyczy to zwłaszcza mebli, bo ceramikę zazwyczaj lepiej chronimy, ustawiając w bezpiecznym miejscu. Ale z mebli trzeba korzystać i dlatego tu się porysowało, tam tapicerka przetarła, a tu odpadł kawałek forniru. Czy taki stan znacząco wpływa na wartość przedmiotu?

Emilia Obrzut uważa, że blizny czynią właściciela bardziej interesującym, dlatego nie maskowałaby drobnych pęknięć, ubytków, bo są one naturalną historią przedmiotów użytkowych. – Skłaniam się ku konserwacji i zachowaniu oryginalnego zamysłu projektanta, co zdecydowanie zwróci się w wartości przedmiotu. Ale oczywiście autorska renowacja również może być robiona ze smakiem i fantazją i bardzo kibicuję wszystkim, którzy w przedmiotach vintage odnajdują źródło inspiracji – mówi Obrzut.

A co ty wybierzesz, kiedy już znajdziesz skarb w piwnicy lub na strychu? Sprzedasz? Odnowisz wzorem kreatywnych Majsterek czy fanek Odnawialni? A może odkurzysz figurkę i postawisz na honorowym miejscu z zamiarem rozpoczęcia kolekcji lub wspominając babcię, która zawsze powtarzała: „Uważaj, nie stłucz”. Najprzyjemniejsza jest przecież świadomość znalezienia cennej rzeczy.

Fot. Shutterstock.com

Beata Bochińska podpowiada, jak szukać pereł designu
Jeszcze kilka lat temu meble, porcelana czy szkło artystyczne z epoki Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej chętnie zamieniane były na pachnące nowością produkty z sieciowych sklepów z wyposażeniem wnętrz. Obecnie coraz częściej docenia się wzornictwo minionych czasów. O tym, jak i gdzie szukać przedmiotów vintage, rozmawiamy z Beatą Bochińską, autorką książki „Zacznij kochać dizajn” będącej bogato ilustrowanym poradnikiem zarówno dla wytrawnych kolekcjonerów, jak i amatorów.
Perełki designu z PRL na Allegro
Cieszą oko wytrawną pomysłowością projektantów. Wiele osób ma je na pawlaczach, w piwnicach czy strychach. Sprawdziliśmy, które tych z produkowanych masowo małych dzieł sztuki rodem z PRL można nabyć również na Allegro. Wybór jest naprawdę szeroki. 
W grach siedzenie ma znaczenie
By zostać profesjonalnym gamerem, nie wystarczą już komputer, monitor, mysz i klawiatura. W grę – i to dosłownie – wchodzi odpowiednio zaaranżowane stanowisko, którego głównym elementem jest odpowiedni, stylowy fotel. Ale jaki? 
ZSD Nysa – gwiazda polskiej motoryzacji znów popularna
W swoim czasie była rodzimym hitem eksportowym i gwiazdą polskiego transportu, a uzbrojona z milicyjne koguty zyskała niechlubną sławę i niezbyt miłe określenie. Po zakończeniu produkcji można ją było kupić dosłownie za grosze. Dzisiaj dobrze zachowana nysa jest dzisiaj prawdziwym białym krukiem, a co więcej – nawet po latach spełnia swoją rolę. Oto jak można wykorzystać dzisiaj ten samochód.