Wszak za kierownicą czasami ponadpółwiecznego samochodu nie jest najważniejsze to, aby przejechać z punktu A do punktu B w jak najwyższym komforcie i w jak najkrótszym czasie. Tu nie jest ważna prędkość, lecz jest ważne to, co w tym czasie przeżyjemy. Dlatego za kierownicą takiego auta nie będziecie wybierać drogi najszybszej, lecz najbardziej malowniczą. Nie będziecie pędzić na złamanie karku, lecz pojedziecie dostojnie, podziwiając widoki za oknami, uśmiechając się do przechodniów i wdając się w pogawędki z innymi użytkownikami dróg przy każdym dłuższym postoju. W całej zabawie z zabytkową motoryzacją nie chodzi o szpan, lecz o coś o wiele ciekawszego... Powrót do korzeni, tradycji, kultywowania automobilizmu w formie, jaką na co dzień znali jedynie nasi ojcowie i dziadkowie. Nie ma tu miejsca na ASO, samochody zastępcze i telefony do ubezpieczalni. Polegać możemy wyłącznie na naszym staruszku, umiejętności własnych rąk bądź pomocy przypadkowo napotkanych ludzi.

1_8.jpg

A jak wzbudzić sympatię u innych? Nie jest to łatwe w porsche, maserati czy mocnym amerykańskim muscle car z grzmiącym V8. Choć to wspaniałe samochody, jakbyś się nie starał, wciąż będziesz wyglądał na bogatego bubka. Tu pierwszeństwo mają auta skromne i niegdyś popularne. Poruszając się dowolnym produktem motoryzacji PRL, citroenem 2CV, „garbusem” czy klasycznym mini, zdecydowanie bardziej można liczyć na przychylność. Każdy uprzejmie przepuści, a jeżeli potrafi – w razie awarii zapyta, czy pomóc, jak tylko ujrzy podniesioną maskę. Szczególnie mocno odczujecie to wszystko w takim aucie, jak popularny niegdyś trabant. A maska wasza wędrować w górę będzie częściej niż w innych autach... Trzeba ją unieść nawet na stacji benzynowej w celu zatankowania paliwa. I nie myślcie, że uda się to zrobić bez usłyszenia pytania: „Czy coś się stało?” albo „Czy mogę jakoś pomóc?”.

1_30.jpg

Historia trabanta rozpoczęła się w 1957 roku, modelem, który zastępował AWZ P70 Zwickau, czyli tzw. petkę. Podobnie jak poprzednik, samochód otrzymał poszycie z duroplastu – tworzywa sztucznego, które było doskonałym rozwiązaniem powojennego deficytu stali. Szczęśliwie w konstrukcji nowego samochodu nie wykorzystywano już drewna (P70 miało stelaż karoserii z drewna bukowego i podłogę ze sklejki). Tu szkielet był już w pełni metalowy, co było najważniejszą zmianą w stosunku do poprzednika. Koncepcja napędu nie została zmieniona – również tutaj małolitrażowy, dwusuwowy, dwucylindrowy silnik napędzał koła przednie. Zmieniono jedynie sposób chłodzenia - tym razem zamiast chłodzenia cieczą, silnik był chłodzony powietrzem.

1_21.jpg

Samochody powstawały jako limuzyna bądź kombi (wersja Universal) i charakteryzowały się zaskakująco dużą przestrzenią wewnątrz, mimo niewielkich rozmiarów zewnętrznych. Produkcja trabantów trwała aż do 1991 roku. Z czasem stały się modelem kultowym, choć przez lata je wyśmiewano, nadając im masę niewybrednych przezwisk, jak „trampek”, „mydelniczka”, „ford karton” czy „zemsta Honeckera”.

1_15.jpg

Wszystkich modeli trabanta w Zwickau powstało ponad 3 miliony. Nie oznacza to jednak, że ponad ćwierć wieku po zakończeniu produkcji spotkamy ich na drodze wiele. Szczególną rzadkością są jego wczesne wersje – P50 o oznaczeniu handlowym trabant 500 oraz P/60, czyli trabant 600. Wyróżniały się bardziej opływowymi kształtami, niż późniejsze wersje oraz wyraźniej zaznaczonymi tylnymi skrzydełkami. Ten w ogłoszeniu na Allegro to wczesny model P50 z 1960 roku. 

Dzięki kompleksowej renowacji otrzymał zupełnie nowe życie i prezencję, jakiej mogłyby mu pozazdrościć nawet niegdyś fabrycznie nowe egzemplarze.

Takim trabantem nie ma strachu, by ruszyć w podróż. Kompleksowa renowacja i maksymalnie uproszczona konstrukcja wozu sprawiają, że raczej nie powinien on robić niespodzianek. Należy tu tylko pamiętać o paru rzeczach, o których nie musimy myśleć we współczesnym wozie. Po pierwsze – odpada hamowanie silnikiem, gdyż wówczas silnik traci paliwo i w przypadku konstrukcji dwusuwowej – również smarowanie (zapobiega temu mechanizm wolnego koła, ale w trabantach działa on jedynie na ostatnim biegu). Druga sprawa – po skończonej jeździe należy zamknąć kranik z paliwem pod maską – brak tu pompy paliwa, które dostaje się do gaźnika jedynie pod wpływem grawitacji i w przypadku choćby drobnej nieszczelności, pod samochodem rano możemy odkryć kałużę. I najważniejsza sprawa: pamiętajmy, że trabant, jak każdy dwusuw, jeździ nie na paliwie, lecz na jego mieszance z olejem (w stosunku 1:50, czyli na 5 litrów paliwa mieszamy 100 ml oleju 2T).

Jak możemy zauważyć na przepięknych zdjęciach w ogłoszeniu, jeżeli pamiętamy o wszystkim, taki samochód nie ma problemu, żeby sprawnie radzić sobie nawet zimą w górskim terenie.

Adam Piotrowski jest autorem popularnego bloga i serwisu ogłoszeniowego Giełda klasyków, prezentującego godne polecenia samochody klasyczne i kolekcjonerskie.

Serdecznie dziękujemy Panu Piotrowi Czarniakowi, który jest właścicielem zaprezentowanego trabanta, za udostępnienie zdjęć.

Adam Piotrowski

www.gieldaklasykow.pl

magazyn@allegro.pl
Legenda motoryzacji za mniej niż 50 tysięcy?
Znamy je z kina, znamy również z ulic, z pikników samochodów zabytkowych czy militarnych. Wjadą wszędzie tam, gdzie zwykły samochód osobowy nie da rady. Mają swoje lata, lecz mają również duszę. Coś, czego nie uświadczymy w wielu nowszych pojazdach. Warto poznać smak przygody i zabytkowej motoryzacji, a Land Rover może nas w ten świat doskonale wprowadzić. 
Kultowy i niedoceniany zdobywca Afryki
Regulaminy sportów motorowych lat 70., 80. i 90. stworzyły wiele legend, które trafiły do garaży kolekcjonerów i osiągają dziś astronomiczne ceny. Mowa o tak zwanych homologation specials, autach tworzonych zazwyczaj w liczbie kilkuset produkcyjnych sztuk, dla wprowadzenia tych modeli na trasy rywalizacji rajdowej bądź wyścigowej. 
Corvette – piękna i bestia
Chevrolet corvette to jeden z najbardziej kultowych amerykańskich modeli. Bez niej świat motoryzacji nie byłby tym, czym jest... Pełnym emocji tyglem, w którym odnaleźć możemy spełnienie marzeń, zrealizować poczucie wolności i zaspokoić manię szybkości.
Porsche 911 Turbo – po prostu idealne
Porsche 911 to samochód, którego miłośnikom motoryzacji nie trzeba przedstawiać. Narodził się w 1964 roku, lecz do dziś jest w produkcji, a wszystkie kolejne generacje zachowują charakterystyczny kształt i umieszczenie silnika za tylną osią. Od zawsze 911 wyróżniała się ponadprzeciętnymi osiągami, co szczególnie dotyczy fenomenalnych wersji Turbo, stale rozwijanych od 1975 roku.