Grupa T.Love zaczynała grać w początku lat 80. jako Teenage Love Alternative, czyli mocno undergroundowa kapela. W 1987 roku zespół zmienił jednak nazwę na T.Love i przez prawie 35 lat istnienia przeszedł drogę od punka do mainstreamu. W tym czasie zmieniał się skład zespołu, ale jedno pozostało stałe – charyzmatyczny leader i twórca tekstów Muniek Staszczyk. Zespół ma w swej dyskografii ponad 25 płyt i ich reedycji sprzedanych przez lata w milionach egzemplarzy. Wydana pod koniec ubiegłego roku najnowsza płyta T.Love pod tym samym tytułem od razu zyskała zainteresowanie fanów. Tuż po premierze na początku listopada wyszukiwana była na Allegro ponad 1000 razy tygodniowo. Jak powiedział nam Jacek Weichert, menedżer kategorii Kultura w Allegro, to jak do tej pory najlepiej sprzedająca się płyta tego zespołu w serwisie.

Diagnoza współczesnego świata wyłaniająca się z tekstów Muńka Staszczyka nie jest zbyt kolorowa. Artysta wraca do publicystycznych komentarzy, pisze o alienacji współczesnego człowieka, samotności i braku porozumienia między ludźmi. Wszystko balansuje świetna, taneczna muzyka zespołu. To wszystko na najnowszej płycie „T-Love”.

Monika Głuska-Durenkamp: Na płycie snujesz dość apokaliptyczne wizje tak jak w piosence „Bum Kasandra”. Dlaczego aż tyle odniesień do rzeczywistości?

Muniek Staszczyk: Żyjemy w niespokojnym świecie i nie da się od tego uciec. Jednak pisałem te piosenki nie po to, żeby straszyć, tylko oddać panujący nastrój. Kiedy na początku 2016 roku weszliśmy do studia nagrywać płytę, wciąż tliły się echa zamachów w Paryżu i Brukseli, w Doniecku na Ukrainie trwały walki. Doskonale dało się odczuć atmosferę zagrożenia, podtrzymywaną przed media. Widzę, jak ludzie to chłoną i tym nasiąkają, nie tylko młodzi. Obserwowałem moich rodziców, którzy śledzili telewizyjne wiadomości, a potem dzwonili i pytali mnie: „Zygmuś, co to będzie? Co w Warszawie? A ta wojna to będzie?”.

Twoje teksty w kontrapunkcie do tanecznej muzyki mają dać nam do myślenia. Czy o to ci chodziło?

I o to nam chodziło. Nie chcę wywoływać lęków, oddaję tylko to, co nas otacza. A mocna „czarna” muzyka: soul, funk, disco pozwala nabrać dystansu się do często podkręconych „medialnych strachów”.

To bardzo potrzebne, bo ukazujesz dość przygnębiający portret społeczeństwa. Ale też dystansujesz się zarówno do narastających nastrojów radykalnych, obozu władzy, jak i opozycji… Te podziały Cię bolą?

Bardzo. To fatalne, że jesteśmy tak bardzo podzielni. Hejt stał się językiem codzienności. W Internecie istnieją albo lewaki, albo faszyści. Ludzie zrywają ze sobą przyjaźnie, kłócą się o politykę, przypisują łatwe etykietki i walczą.

W piosence „Marsz” doskonale oddajesz tę nienawiść, ale i radyklane nastroje. Czy ty też boisz się wojny?  

Cała Europa się radykalizuje. Niektórzy porównują ten klimat do tego z lat 30., który znamy z historii. Mam nadzieję, że wojny nie będzie i żadnego apokaliptycznego końca. To jednak na pewno jest koniec mojego świata i wartości, w których się wychowałem: tolerancji, otwartości. Nie podoba mi się też retoryka podszyta pseudokatolicyzmem, która tak naprawdę nie ma nic wspólnego z chrześcijańskim miłosierdziem. Skoro Polska jest krajem katolickim, to skąd tyle nienawiści?

Gdy o sobie myślisz, to pierwsze słowa brzmią: „Jestem Polakiem?”.

Nie, najpierw: „Jestem Zygmuntem”, następnie mężczyzną, dopiero potem Polakiem. Narodowość czy poglądy polityczne są mniej ciekawe niż to, czy jesteś przyzwoitym, dobrym człowiekiem, mężem, ojcem...

Fot. Warner Music Poland

Fot. Warner Music Poland

Gdy miałeś ze 20 lat, napisałeś piosenkę „Wychowanie”, jeden z hymnów pokolenia dzisiejszych 40-50-latków. Był w niej bunt wobec kołtuństwa, drobnomieszczaństwa. Ale też słowa „Ojczyznę kochać i nie pluć na godło”. Czym jest dla Ciebie patriotyzm?

Nigdy nie mówiono mi, że trzeba w jakiś sposób udowadniać, że jest się dobrym Polakiem. To było naturalne. Rodzice wpoili mi świadomość, skąd jestem, tolerancję i taki mam stosunek do ojczyzny do tej pory. Cenię patriotyzm bez wielkich słów. Wystarczy wywiesić flagę 11 listopada i cieszyć się świętem. Niepotrzebne są do tego marsze. Oczywiście nigdy nie chciałem uciekać stąd. Mama, która pracowała całe życie w sklepie, miała, jak to nazywam, „patriotyzm spożywczy”. Gdy pojawiały się jakieś towary z Zachodu, mówiła: „A co to nasza musztarda zła? A piwo tak samo smaczne!”. Ale też rodzice nigdy mi niczego nie narzucali. Nauczyli, że ważniejsza niż idea jest sam człowiek.

Na płycie znalazły się dwie bardzo osobiste piosenki, jedna poświęcona żonie, druga twoim rodzicom. Nie boisz się tak intymnych wyznań?

Chciałem podziękować bliskim za to, że są. Napisałem balladę „Marta Joanna od Aniołów” w podzięce za 28 lat niełatwego życia ze mną. Rodzicom wdzięczny jestem zaś za to, że pozwolili mi iść swoją drogą. Nigdy nie stwarzali nacisków. Byli pełni obaw, czy mi się uda żyć z muzyki. Chcieli dla mnie stabilizacji, a nie rockowej przygody, ale zawsze mnie wspierali i pomagali. Zależało mi, żeby ją usłyszeli. Gdy tak się stało, wszyscy bardzo się wzruszyliśmy. Myślę, że nie ma tak osobistego wyznania w polskim rocku, a ja nie boję się uczuć i emocji.

Rockowe życie to też używki, wódka. Pisałeś o tym w swojej biografii. Teraz w piosence „Alkohol” śpiewasz „Alkohol tęsknota ma”, ale i nazywasz go „mordercą dusz”. Dlaczego napisałeś tę piosenkę?

Nie kryję, że alkohol towarzyszył i towarzyszy, choć teraz trochę mniej, w moim życiu. Ale to też metafora Polski. Ten kraj związany jest z wódą. Tu się pije, sprzyja temu klimat i atmosfera. Nasze pokolenie piło, ale młodsze też i to wcale nie mniej. Piją studenci, muzycy, politycy… A w mediach doskonale sprzedaje się, gdy kogoś przyłapią na pijaństwie. Dziś w Internecie klika się krew, sperma, alkohol. O tym chciałem pisać…

Kim był dla Ciebie David Bowie?

David Bowie to wielki gość, genialny twórca. Odszedł 10 stycznia 2016 roku, wtedy właśnie zaczynaliśmy pracę na nową płytą. Chcieliśmy z zespołem oddać mu hołd. Jesteśmy jego fanami, ale też nie padamy na kolana, szanujemy i doceniamy jego utwory, osobowość. Dedykowaliśmy mu singiel „Warszawa Gdańska” nawiązujący do słynnej legendy miejskiej. Mówi ona, że Bowie wysiadł w 1976 roku w Warszawie na tym dworcu i znalazł się na placu Wilsona. Na Żoliborzu powstał mural poświęcony temu wydarzeniu. Jestem jednym z jego inicjatorów i patronów. W tekście „Warszawa Gdańska” są też wątki czystki gomułkowskiej z 1968 roku i alienacji ludzi wypędzanych z kraju. Dziś w Europie wielu młodych czuje się samotnych, pogubionych, podobnie zresztą jak i uchodźcy.

Te klimaty pobrzmiewają też w „Pielgrzymie”. Piosenka i świetny teledysk, to także filozoficzny obraz życiowej wędrówki, załamań, drogi ku Bogu. Temat duchowości, grzechu, ale i niezgody na to, co się dzieje na świecie podejmujesz też w „Siedem”, jednej z moich ulubionych piosenek z tej płyty. Wciąż masz punkową duszę?

Jestem z pokolenia, dla którego ważna była kontestacja. Mam dystans wynikający z punkowej niezgody na rzeczywistość. A dziś każdy chce mieć więcej. Spędza się czas w galeriach handlowych, które nie bez powodu nazywa się świątyniami konsumpcji. „Siedem” mówi o chciwości, czyli jednym z siedmiu grzechów głównych. Teraz światowe kryzysy wywołuje ludzka pazerność, chęć zarabiania pieniędzy. To już nie są historie tworzenia się kapitalizmu, jak za Ziemi obiecanej, ale wariactwo. Wirtualny pieniądz krąży, zarabia się na kredytach, papierach wartościowych, odsetkach. Nie wiadomo już, kto rządzi w świecie, czy to mocarstwa, czy jakieś tajemnicze połączenia korporacyjne. Uważam, że to droga donikąd. Trzeba znać umiar, a wartości szukać gdzie indziej.

Monika Głuska-Durenkamp

magazyn@allegro.pl
Eskorta Marzeń, czyli jak zamienić sportowe emocje w prawdziwą pomoc
Jesteś fanem piłki nożnej, a pomaganie sprawia Ci radość? Dobrze się składa! Razem z Fundacją Ronalda McDonalda prowadzimy akcję Eskorta Marzeń na rzecz krakowskiego „Domu poza Domem”. To wyjątkowe miejsce, gdzie zupełnie bezpłatnie mogą zamieszkać rodzice i opiekunowie dzieci, które z całej Polski przyjeżdżają na badania lub leczenie do szpitala na krakowskim Prokocimiu. Bliskość rodziców daje chorym dzieciom poczucie bezpieczeństwa i pomaga szybciej wrócić do zdrowia. Sprawdź, jak i Ty możesz nam pomóc!
Ubezpieczenia na Allegro
Kupujący na Allegro mogą ubezpieczyć w PZU sprzęt RTV i AGD kupiony na platformie. Przez 3 lata od wygaśnięcia gwarancji producenta polisa PZU zapewni naprawę sprzętu w domu lub serwisie w razie awarii lub uszkodzenia. Jeśli naprawa nie będzie możliwa lub towar zostanie ukradziony – PZU zwróci koszt zakupu nowego sprzętu.
Darmowa dostawa na Allegro: kolejna odsłona
Ta akcja w kategoriach Moda i Obuwie spodobała się klientom na Allegro. Dlatego przedłużamy ją na kolejne weekendy kwietnia. Dodatkowo, po dwutygodniowej przerwie, wraca darmowa dostawa w kategoriach Dom i Ogród. O tych inicjatywach pisaliśmy już wcześniej w Magazynie Allegro. Dziś więcej o naszym drugim partnerze – Paczce w RUCHu, z którym również wspólnie organizujemy tę akcję.
Allegro rozpoczyna współpracę ze Stowarzyszeniem „NIGDY WIĘCEJ”
Allegro i Stowarzyszenie „NIGDY WIĘCEJ” podpisały dziś w Warszawie list intencyjny o współpracy. „NIGDY WIĘCEJ” – jako nowy partner stworzonego przez Allegro w 2004 r. programu Współpraca w Ochronie Praw – wesprze administratorów serwisu w eliminowaniu z obrotu handlowego ofert opisanych jako zakazane w Regulaminie serwisu, które propagują faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołują do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość.