Powiedzieć, że herbata kryje w sobie bogactwo nie tylko aromatów, ale także znaczeń i filozofii, która stoi za jej spożyciem, metodami uprawy czy sposobem zrywania liści, to nic nie powiedzieć. Herbata – i w tym stwierdzeniu nie ma przesady – jest uznawana za boski napój. Obecnie na świecie istnieje ponad 2000 jej odmian, a Azjaci, po chwilowej supremacji Europejczyków, a konkretnie Anglików, od lat 70. ubiegłego wieku znów mogą pochwalić się jej największą produkcją. Chiny, Japonia i Indie kontrolują dziś 90 proc. światowej produkcji, a świadomość bogactwa, które kryje w sobie napój, w ostatnich latach znacznie wzrasta. Także w Polsce.

 Jak zauważa Agnieszka Lewartowska, menedżer kategorii Dom i ogród w Allegro, zainteresowanie herbatami wzrasta szczególnie w grudniu. – W ostatnim miesiącu poprzedniego roku sprzedaliśmy prawie 40 tys. sztuk różnych herbat. Najczęściej były to duże ozdobne opakowania lub drewniane skrzynki. Dużym zainteresowaniem cieszyły się także herbaty klasyczne, owocowe i te w zestawach  z miodami lub konfiturami – wymienia Lewartowska z Allegro.

,,

Herbata jest dziełem sztuki i trzeba ręki mistrza, aby wydobyć jej najszlachetniejsze własności 

– Okakura Kakuzo, Księga herbaty

Kto wie, ile nieznanych roślin rośnie na ziemi i ile jest jeszcze smaków do odkrycia? Ten herbaciany, jak głosi legenda, poznano właśnie przypadkiem. Do czarki z wrzątkiem Shen Nung, cesarza władającego Chinami przed blisko 5 tysiącami lat, znanego z zamiłowania do klasyfikowania roślin i zgłębiania tajników medycyny, wpadł przypadkiem liść herbaty. Shen Nung zachwycony jego smakiem chciał się dowiedzieć, czy czasem herbata nie ma właściwości leczniczych. Nie mylił się. Jej wzmacniające organizm działanie docenili buddyjscy mnisi, którzy dzięki jej właściwościom antyoksydacyjnym oraz teinie mogli odczuwać wyraźne polepszenie funkcjonowania organizmu, ale także medytować całymi dniami czy tygodniami, przy tym nie zasypiając.

tea-620820_1920.jpg

Bo z herbatą ściśle wiąże się system filozoficzny, czy może raczej postawa duchowa, doradzająca niespieszność, uwagę, koncentrację na wykonywanej czynności, oddanie się duchowej podróży w głąb siebie. Jak pisze Okakura Kakuzo: „Wśród buddystów południowej sekty zen, która przejęła tak wiele z doktryny taoizmu, wytworzył się skomplikowany rytuał herbaciany. Mnisi zbierali się przed posagiem Bodhidharmy i pili z jednej czarki, celebrując herbatę niczym sakrament. Ten właśnie rytuał zen przekształcił się ostatecznie w XV wieku w japońską ceremonię picia herbaty”.

I dziś nie do pomyślenia jest, by w japońskim czy chińskim domu nie ugościć przybyłych czarką herbaty. A, jak mówi Ivan Sitsko, pomysłodawca projektu Zielona i czarna, a także organizujący ceremonie herbaciane, taka uroczystość jako spotkanie podniesione do rangi duchowej podróży nie jest obce i naszej kulturze. – Rytuał ceremonii herbacianej polega na tym, że przy stoliczku herbacianym spotyka się grono ludzi, które celebruje chwile życia przy wyjątkowym napoju życia – herbacie. Ludzie poznają siebie samych, siebie nawzajem oraz herbatę, to jak zmienia się jej smak w trakcie parzenia, jej aromat oraz wygląd naparu i liści. Ceremonia herbaciana jest jednocześnie rozmową, słuchaniem oraz byciem tu i teraz. Wszystko zależy od podejścia i potrzeb prowadzącego, jak również gości. Oczywiście, że można potraktować ceremonię herbacianą jak medytację w ruchu. Często spotkaniu towarzyszy muzyka – w ten sposób człowiek uruchamia wszystkie zmysły i skupia się na swoim stanie oraz zmianach, które zachodzą w nim i jego otoczeniu. Za ceremonią herbacianą stoi filozofia taoistyczna, która podkreśla zmienność wszystkiego. W moim przypadku za ceremonią kryje się dodatkowo filozofia dzielenia się. Dzielenia się wspólną chwilą, byciem w tu i teraz – opowiada Ivan Sitsko.

tee-1028741_1920.jpg

Podobne odczucia co do herbaty przejawia Joanna Bożek, prowadząca stronę Projekt Herbata, która pisze na niej: „Herbatyzm to moja życiowa filozofia. Droga do poznania siebie”. – Od kilku lat zgłębiam kulturę i historię herbaty, przez ten czas poznałam również lepiej siebie. Herbata jest cierpliwa, uczy skupienia i pokory. Dzięki temu potrafię bardziej docenić daną chwilę, to co się dzieje tu i teraz, nauczyłam się również dostrzegać piękno małych i prostych rzeczy – mówi.

Dziś nie wyobrażamy sobie bez niej życia, ale herbata wcale nie miała łatwo w Europie. Przywieziona tu przez Holendrów w połowie XVII wieku, uznawana była za napój niesmaczny, gorzki. Ignacy Krasicki nie rozumiał zachwytów króla Stanisława, który uchodził za konesera herbaty w i w satyrze „Pijaństwo” nazywa ją „mdlącym napojem”. Sekret właściwie przyrządzonej herbaty tkwi w sposobie jej zaparzania – każde „wykrocznie” poza ustaloną strefę spowoduje zmianę jej smaku, a wręcz sprawienie, że napój będzie niezdatny do wypicia.

tea-1209428_1920.jpg

W „Księdze herbaty” napisanej w VIII w. n. e mistrz Lu Yu radzi, by przede wszystkim dbać o jakość wody, która według jego najściślejszych zaleceń powinna pochodzić z „górskiego potoku”. Kolejną kwestią jest sposób parzenia herbaty – nie każda, tak jak czarna, stanowiąca dziś około 75 proc. całego rynku – lubi wrzątek. Czas jej zaparzania, przedłużony, sprawia uwalnianie się garbników, które, wiążąc się z teiną, odpowiadają za jej gorzki smak. Przed kupnem konkretnego gatunku herbaty warto poszukać informacji w jaki sposób ją najlepiej przyrządzić.

A przy wyborze herbaty od przybytku głowa może zaboleć. Jak opowiada Anna Włodarczyk , sinolog i pasjonatka herbaty, prowadząca blog Morze Herbaty, i herbata doczekała się ścisłego podziału według barwy napoju, a także właściwości. – Chińczycy dzielą herbaty na tak zwane „sześć wielkich rodzajów”, z których każdy obejmuje wiele gatunków i ich odmian: herbaty zielone – nieoksydowane, herbaty białe – lekko oksydowane, herbaty żółte – lekko fermentowane, herbaty turkusowe /wulongi – tzw. półoksydowane (poprawniej „częściowo oksydowane”), w Polsce bywają niepoprawnie nazywane czerwonymi, herbaty czerwone – całkowicie oksydowane – zwane na Zachodzie czarnymi oraz herbaty czarne – „postfermentowane” lub „dojrzewające” – w Polsce niepoprawnie nazywane czerwonymi (najbardziej znana z tej grupy jest herbata Pu-erh z prowincji Yunnan). Podstawowym kryterium podziału jest stopień oksydacji liści (popularnie nazywanej „fermentacją”), która zachodzi, gdy liść w czasie więdnięcia traci wodę, a substancje w nim zawarte wchodzą w reakcję z tlenem. Reakcję tę można przyspieszyć lub zatrzymać przez podgrzewanie, uzyskując w ten sposób różne rodzaje herbaty. Nie ma większego znaczenia, z jakiej odmiany krzewu pochodzą liście. Co prawda istnieją odmiany szczególnie odpowiednie do produkcji takiego czy innego gatunku, ale w zasadzie z tego samego krzewu można uzyskać dowolny rodzaj herbaty, stosując odpowiednią obróbkę – wyjaśnia Anna Włodarczyk.

tea-leaf-1797125_1920.jpg

Wojciech Woźniak prowadzący sklep Thetea.pl obserwuje w ostatnim czasie wzrost zainteresowania herbatą w ogóle. – Z uwagi na fakt, że herbata przez ostatnie 60 lat traktowana była w Polsce jako podstawowy napój do gaszenia pragnienia, nie zwracało się zbyt dużej uwagi jej jakość. Na pewno znacznie łatwiej przychodzi Polakom smakowanie dobrego wina czy wysokiej jakości kawy. Na szczęście trend, nazywany czasem trzecią falą w dziedzinie kawy, rozwija się w Polsce bardzo obiecująco. Konsumenci już wiedzą, jak duży wpływ ma jakość ziaren, region, metody obróbki – i finalnie odpowiednia metoda przyrządzenia napoju. Paradoksalnie, trend ten coraz bardziej odciska się na herbacie, coraz więcej osób poszukuje naturalnych herbat, które odzwierciedlają smaki regionów, gatunków i odmiennych tradycji upraw i produkcji. Od około dwóch lat zauważam pewien przełom w dziedzinie wysokogatunkowych herbat. Przestają one być niewielką niszą wypełnioną przez grupkę zafascynowanych kulturą Wschodu miłośników, a powoli docierają do szerszej grupy konsumentów, którzy smak swój wyrabiali, degustując wina, whisky czy dobre kawy. O wysokiej jakości herbatach można rozmawiać w kategoriach trunku. Przecież każda czarka dobrej herbaty to nie tylko sensoryczne doświadczanie smaków, aromatów i kolorów – to także kulturowa podróż w głąb pewnej historii, tradycji, bo gatunki wielu obecnych w moim sklepie herbat powstały nawet i 400 lat temu – opowiada.

aromatic-1869721_1920.jpg

A co najchętniej kupujemy i smakujemy? – Trudno powiedzieć, ponieważ moja oferta odznacza się sezonowością. Zupełnie inne herbaty smakują wiosną, a zupełnie inne zimą. I tak: wiosną najpopularniejsze są świeże zielone i białe herbaty z Chin oraz indyjskie czarne z Darjeelingu, u podnóża Himalajów. Późna wiosna to czas częściowo utlenionych herbat oolong, z Chin i Tajwanu. Lato jest zróżnicowane i najmniej herbaciane, jednakże jesienią i zimą najchętniej kupowane są herbaty czarne (w Chinach nazywane czerwonymi) oraz herbaty Pu-erh. Zapytany czego dotychczas dowiedział się o herbacie/czego ta go nauczyła, Wojciech Woźniak wylicza:

• Zielone i czarne herbaty najlepiej smakują świeże
• Herbaty Pu’er im są starsze, tym lepiej smakują
• Dobra herbata rzadko jest tania
• Dobra herbata to taka, w której nie odnajdziemy pestycydów, herbicydów i sztucznych dodatków. Dobra herbata powstaje z połączenia warunków naturalnych, wielopokoleniowej wiedzy, rzetelności i uczciwości okazywanych na wszystkich szczeblach produkcji i dystrybucji herbaty. Od zbieracza liści po sprzedawcę
• Największą radość zawsze będą przynosiły nam te herbaty, które pić będziemy z osobami, które kochamy.

A Wy jaką herbatę lubicie najbardziej?

Joanna Jasikowska

magazyn@allegro.pl
Przenośne PlayStation – pomimo lat nadal warto kupić
Gdyby nie ewolucja smartfonów z ekranami dotykowymi, z pewnością rynek konsol przenośnych wyglądałby zupełnie inaczej. Dziś już tylko Nintendo próbuje zrewolucjonizować mobilne granie wraz ze swoją konsolą Switch. Wcześniej mieliśmy jeszcze jednego pierwszoligowego zawodnika – Sony. Jego konsole PlayStation Portable, zwaną w skrócie PSP, oraz PlayStation Vita były małymi dziełami sztuki. Szkoda, by popadły w zapomnienie, bo do dzisiaj można grać na nich z przyjemnością.
„House of Cards” – prawdziwa historia Franka Underwooda
To mit, że „House of Cards” jest serialem oglądanym dosłownie przez wszystkich. Kreują ten mit widzowie, dla których serial jest naprawdę interesujący: politycy, dziennikarze, ludzie świata kultury. Prawda jest taka, że przeciętnego i Kowalskiego, i Smitha polityka po prostu nudzi, a w najlepszym razie denerwuje. Jednak obok „House of Cards” nie sposób przejść obojętnie. Fascynuje, przeraża, tumani. Zmusza do przemyśleń, a czasem rewizji poglądów. Jest odrażający, a jednak dalej się go ogląda. Dlaczego? 
Pasjonaci z Allegro polecają: 5 planszówek na początek 
Planszówki to jeden z najmodniejszych sposobów spędzania wolnego czasu. Szczególnie warto po nie sięgnąć na wakacjach, gdy chcemy oderwać się od cyfrowej rozrywki. Pasjonaci „gier bez prądu” mają do wyboru mnóstwo tytułów – zarówno tych bardziej złożonych, jak i o prostszej mechanice.
Alfa Romeo – czas skończyć z niesprawiedliwymi stereotypami
Henry Ford zdejmował z głowy kapelusz, kiedy mijała go alfa romeo, a Enzo Ferrari w dniu, kiedy pokonał alfę, płakał jak dziecko. Minęło ponad sto lat, a historia włoskiej marki trwa i otwiera kolejne karty. Niestety, marka zyskała opinię awaryjnej, a to niesprawiedliwy stereotyp. Jak to wygląda naprawdę?