Długo zastanawiałem się, w jaki sposób napisać ten tekst. Z jednej strony fiat 126p był w swoim czasie najpopularniejszym i najczęściej spotykanym samochodem na naszych drogach, ofiarą niewybrednych żartów i równocześnie gorących pragnień. Z drugiej napisano już o nim setki artykułów, a ja nie chciałem popełnić kolejnego, w którym po raz milionowy zostanie napisane: „pierwsze egzemplarze małego fiata zjechały z linii montażowej w 1973 roku…”. Dlatego zamiast wiedzy pochodzącej wprost z Wikipedii, którą, zakładam, sami potraficie sobie „wygooglać”, postanowiłem przedstawić Wam cztery różne historie ludzi, których łączy pasja do tego wyjątkowego samochodu. Zapraszam do świata, gdzie rządzi naturalny parytet – naszymi przewodnikami będą Natalia, Adrian, Wojtek oraz właściciela fanpage’a Fajne Dziewuchy Kochają Maluchy.

Rok 2016 niewątpliwie należał do fiata 126p. Jeszcze kilka lat temu te samochody w hurtowych ilościach trafiały na złom albo do przydomowego warsztatu, w którym były przerabiane na wątpliwej jakości buggy lub kończyły tam żywot jako kolejne nieudane projekty. Dzisiaj osiągają – nie zawsze słusznie – astronomiczne ceny, są skrupulatnie restaurowane lub przerabiane z coraz większą klasą i gustem.

– „Maluch” jest wyjątkowym samochodem, bardzo mocno wpisanym w naszą historię. Można powiedzieć, że to pewnego rodzaju symbol, auto, które łączy pokolenia. Widać to na zlotach fiatów 126p, gdzie wspólna pasja zbliża do siebie ludzi w różnym wieku – odpisuje mi na pytanie Natalia Przybysz, właścicielka pomarańczowego „maluszka”. – To piękny samochód i każdy kilometr nim pokonany jest dla mnie niepowtarzalny. Poza tym pchanie malucha na środku ruchliwego warszawskiego skrzyżowania ma swój urok. I nie da się ukryć, że maluchy zwracają na siebie uwagę. Zawsze znajdzie się ktoś, kto życzliwie pozdrowi na drodze – uważa Natalia.

Na zdjęciu: Natalia Przybysz. Fot. archiwum autora

Na zdjęciu: Natalia Przybysz. Fot. archiwum autora

Rosnąca moda na te samochody powoduje wzrost ich cen. Całkiem niedawno można było stać się szczęśliwym posiadaczem tego auta, wydając stosunkowo niewielką kwotę. Dzisiaj coraz częściej pojawiają się oferty sprzedaży, które często niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, ale jak najbardziej wpisują się w ogólny trend zainteresowania tym modelem. Na szczęście nadal można stać się właścicielem jeżdżącego „kaszlaka” za niewiele ponad tysiąc złotych.

Fiat 126p nie jest może najczęściej wyszukiwanym samochodem na Allegro, ale obserwujemy systematyczny wzrost zainteresowania tym autem. Obecnie znajduje się w naszej wyszukiwarce na trzydziestym miejscu – wyjaśnia Dariusz Magdziak, menedżer kategorii Motoryzacja w Allegro. – Najwięcej „maluchów” sprzedaje się w soboty około godziny 16, a ich średnia cena wynosi 3,4 tys. złotych. Z ciekawszych ofert, które w ostatnim czasie znalazły się na liście naszego serwisu, warto wymienić fiata 126p z 1989 roku, który miał 500 km przebiegu. Jego cena wynosiła 52 tys. zł. Inny model był wyprodukowany w 1998 roku, mając przebieg na poziomie 2,3 tys. – wspomina Magdziak.

Również rynek części zamiennych jest spory – nadal bez większych problemów można znaleźć na Allegro zarówno nowe, jak i używane. Co więcej, pojawiają się również oferty części „nowych z epoki” – czyli nieużywanych z lat produkcji. To dobra wiadomość dla tych, którzy ambitnie podchodzą do projektu i samodzielnie planują doprowadzić samochód do stanu idealnego.

Fot. Adrian Kruk

Fot. Adrian Kruk

– Cały ten bum na części zamienne do tych samochodów zaczął się według mnie jakieś trzy lata temu. Na Facebooku pojawiły się fanpage o fiatach 126p, każdy chciał mieć „malucha”, ale już nie każdy wiedział, ile kosztuje jego remont, skąd wziąć i jak dobrać części – opowiada Adrian Kruk, który pomaga fanom fiata 126p w zdobywaniu części zamiennych. – Obecnie pojawia się wiele nowych części zamiennych, na przykład bez problemu można kupić niemalże każdy element blacharki, układu hamulcowego lub zawieszenia. Trzeba jednak bardzo uważać, ponieważ wielu producentów nie dba o jakość i niektóre elementy nie mają nawet nominalnych wymiarów, mają niedoróbki, a blacharka ma pomieszane style. Oczywiście najcenniejsze i najdroższe są elementy pochodzące z pierwszych lat produkcji. Tych nie pozostało już wiele na rynku, gdyż w tamtych latach właściciele bardzo często odmładzali swoje „maluszki”, a stare części lądowały na śmietniku. Wysokie ceny osiągają również podzespoły modeli produkowanych w seriach limitowanych – wyjaśnia Kruk.

– Jeżeli chodzi o trudność w zdobywaniu części, wszystko zależy od tego, czego szukamy. Ja mam to szczęście, że mój partner to mechanik samochodowy i pasjonat tego auta. Dzięki niemu wiem, jak szukać unikatowych podzespołów. Do tego mamy jeszcze wspaniałych przyjaciół, którzy poszukują i kolekcjonują części razem z nami. Dzięki wzajemnej pomocy zawsze dajemy sobie radę. Ale nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy znalazłam w Internecie rzadko spotykaną tylną kanapę w bardzo okazyjnej cenie – ściągałam ją wtedy z drugiego końca Polski, przyjechała do mnie kurierem zapakowana w pudło po starym basenie – dodaje Natalia.

Remont malucha to niełatwa sprawa. Przekonał się o tym mój przyjaciel Wojciech, który porzucił korporacyjne życie na rzecz spełnienia swoich marzeń. W wieku czterdziestu lat stał się więc posiadaczem również czterdziestoletniego „maluszka” oraz pensjonatu nad jeziorem Serwy.

– „Maluszka” dostałem w prezencie od mojej żony Edyśki na 40. urodziny. Potem szybko nastąpiła decyzja o zakupie kolejnego. Trafiłem na rocznik 1976, a więc końcówkę pierwszej serii. W ten sposób zupełnie zielony i uczący się dopiero tego tematu rozpocząłem proces złożenia z dwóch „malców” jednego idealnego. Zaczęliśmy od prac blacharskich i lakierniczych. Oczywiście dużym problemem był zakup części. Walczyliśmy o nie na Allegro oraz na kilku innych serwisach z częściami do fiata 126p i modelu 500. Równocześnie ze spawaniem i malowaniem gromadziłem więc detale charakterystyczne dla pierwszej serii – opowiada Wojciech Masalski. – Drugą fazą był remont mechaniczny. Samochód trafił na zimę do mechanika pod Warszawą. Główne elementy „maluszka” wymieniliśmy na nowe. W tym przypadku głównym źródłem części było Allegro. Po montażu był odbiór, przejażdżka i poczucie wykonania zadania. Szkoda tylko, że nie było komu tego zameldować, niemniej zmiana stała się faktem. Fiat 126p z 1976 roku zyskał nowe życie – wspomina.

Dodam od siebie, że spędzając spokojny weekend w pensjonacie Sirvis namówiłem Wojtka na przejażdżkę po urokliwej okolicy właśnie jego unikalnym i dopieszczonym fiatem. Wtedy właśnie „zachorowałem” na ten samochód!

– W moim przypadku przygoda z małym fiatem zaczęła się w sposób klasyczny: zaraziłam się miłością do tego samochodu od mojego partnera. Nigdy bym nie podejrzewała, że stanie się to moją pasją. Co więcej, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam „malucha” pod naszym blokiem, pomyślałam: „No i po co mi to?”. Była to więc miłość od drugiego wejrzenia. Teraz jestem nieprzytomnie zakochana. „Maluch” to nie tylko samochód, ale i wyjątkowi ludzie, których poznałam dzięki tej pasji – dodaje Natalia.

Fot. Wojciech Masalski

Fot. Wojciech Masalski

– Miałem dwanaście lat, gdy kupiłem pierwszego „maluszka” „na pola”. Wtedy fiat 126p był po prostu pośmiewiskiem i służył głównie do katowania go na nieużytkach. Potem kupiłem następnego i tak dalej – opowiada Adrian. – Po zakupie przyszedł czas na modyfikacje. W międzyczasie przez moje ręce przeszły kolejne cztery. Ostatecznie moim największym projektem był numer siódmy! Ludzie z okolicy dostrzegli, że jestem „zakręcony” w tym temacie, niektórzy udzielali się poprzez wsparcie częściami. Jedni za darmo, po przyjacielsku, inni zaczęli wyceniać swój towar. Przez 9 lat mojej styczności z tym pojazdem uzbierałem pokaźny magazyn części, ale zdaję sobie sprawę, że są tacy, którzy mają ich jeszcze więcej. W ubiegłym roku, po 5 latach, rozstałem się z moim największym projektem, który miał w sumie trzy wcielenia. Teraz szukam takiego, z którego mógłbym zrobić równie emocjonujący projekt. Miałem już to zakończyć, ale to silniejsze i po prostu robię to dalej! – mówi Kruk.

Fot. Adrian Kruk

Fot. Adrian Kruk

– Moja pasja zaczęła się w dzieciństwie. Dziadek, ojciec, starsi bracia – wszyscy zawsze majstrowali, a ja jako mała dziewczyna też oczywiście chciałam. Było to dla mnie ciekawe, a zabawa kluczem to była megafrajda! – opowiada właścicielka fanpage’a Fajne Dziewuchy Kochają Maluchy. – W liceum okazało się, że znajomy z klasy ma świra na punkcie „maluszków” i oczywiście zaraził mnie tą pasją. W tym momencie nie wyobrażam sobie życia bez niego… i bez „maluszków”! Przy samochodach majstruję sama, a mój chłopak tylko sprawdza, czy wszystko jest dobrze dokręcone. Przy okazji pokazuje mi również łatwiejsze sposoby na rozwiązanie usterek. Części szukamy, gdzie się da. Mamy już spory ich zapas. Generalnie w garażu mamy sześć „maluszków”. Trzy do jazdy – jeden na zloty, jeden do rajdów i jeden w remoncie. Obok stoją trzy przeznaczone na części.

Fiat 126p przeszedł klasyczną drogę modelu, który w latach swojej świetności był marzeniem niemalże każdego Polaka, potem stał się obiektem kpin i zaczął masowo trafiać na złom. Dzisiaj, za sprawą kolejnego pokolenia przeżywa swoją drugą młodość.

Piotr Rejowski

magazyn@allegro.pl
List z Bułgarii
W Allegro często dostajemy różne prośby od naszych klientów. Mimo że zawsze chcemy pomóc, nie zawsze możemy. Tym razem jednak trafiliśmy na wyjątkową sytuację. A cała historia zaczęła się ponad 1,5 tys. km stąd...
Kineskopy PRL – co się kiedyś oglądało i na czym?
Powiedzenie, że telewizja pogrubia, wzięło się z zaokrąglonego ekranu telewizorów kineskopowych, które rozciągały sylwetkę. Może dziś trudno sobie wyobrazić jakikolwiek ekran, który nie jest płaski, ale jeszcze kilkanaście temu w każdym polskim domu stał odbiornik z wypukłym kineskopem.
Przenośne PlayStation – pomimo lat nadal warto kupić
Gdyby nie ewolucja smartfonów z ekranami dotykowymi, z pewnością rynek konsol przenośnych wyglądałby zupełnie inaczej. Dziś już tylko Nintendo próbuje zrewolucjonizować mobilne granie wraz ze swoją konsolą Switch. Wcześniej mieliśmy jeszcze jednego pierwszoligowego zawodnika – Sony. Jego konsole PlayStation Portable, zwaną w skrócie PSP, oraz PlayStation Vita były małymi dziełami sztuki. Szkoda, by popadły w zapomnienie, bo do dzisiaj można grać na nich z przyjemnością.
„House of Cards” – prawdziwa historia Franka Underwooda
To mit, że „House of Cards” jest serialem oglądanym dosłownie przez wszystkich. Kreują ten mit widzowie, dla których serial jest naprawdę interesujący: politycy, dziennikarze, ludzie świata kultury. Prawda jest taka, że przeciętnego i Kowalskiego, i Smitha polityka po prostu nudzi, a w najlepszym razie denerwuje. Jednak obok „House of Cards” nie sposób przejść obojętnie. Fascynuje, przeraża, tumani. Zmusza do przemyśleń, a czasem rewizji poglądów. Jest odrażający, a jednak dalej się go ogląda. Dlaczego?