Kadr z filmu "Jaga" z serii Legendy Polskie

Kadr z filmu "Jaga" z serii Legendy Polskie

Sergiusz Pinkwart: Rozmawiamy przed południem. I Pan, i ja, odprowadziliśmy dzieci do przedszkola i mamy moment oddechu. Jak na aktora, który gra szefa wszystkich polskich diabłów, jest Pan bardzo rodzinny…

Tomasz Drabek: Boruta jest polskim diabłem, a u nas wartości rodzinne są w cenie. Zresztą to mnie z nim łączy. Też bym swoje poglądy określił jako bardziej „umiarkowanie konserwatywne”.

Konserwatywne? Czyli to nieprawda, że dostał Pan rolę w „Legendach Polskich”, bo reżyser i scenarzysta widzieli Pana w… burdelu?

To akurat chyba prawda. Żeby być precyzyjnym: widzieli, jak przejąłem władzę w burdelu i to im się spodobało. Ale wyjaśnijmy od razu, o co chodzi. Jestem aktorem warszawskiego kabaretu „Pożar w Burdelu” i to tam mnie zobaczyli. Tylko, że ja, idąc na casting do „Legend Polskich”, nie miałem o tym pojęcia. Dowiedziałem się o tym dopiero później, gdy już wspólnie pracowaliśmy nad moją rolą.

Wspólnie?

No tak, w polskim kinie to rzeczywiście zaskakujące. Ale ekipa „Legend Polskich”, z reżyserem Tomkiem Bagińskim na czele, to grupa naprawdę, na polskiej scenie filmowej, wyjątkowa. Właściwie od pierwszego zetknięcia, na castingu, panowała atmosfera twórczej współpracy. Potem to się potwierdziło. Na planie jest poczucie wolności i życzliwości, a także otwartości na pomysły aktorów. Nie ma „zamordyzmu”, tylko poczucie, że gramy w jednej drużynie.

Dużo Pan pozmieniał w scenariuszu?

Jeśli chodzi o dialogi, to chyba nie, bo są naprawdę dobrze napisane. Mój wkład to jak największe „spolszczenie” Boruty. Stąd te kiszone ogórki na stole obok komputera. Proszę zresztą zwrócić uwagę na gadżety, które ma diabeł na swoim biurku. Jeden rzut oka potwierdzi, że to dość mocno konserwatywny Polak.

Kadr z filmu "Jaga" z serii Legendy Polskie Allegro

Kadr z filmu "Jaga" z serii Legendy Polskie Allegro

Grany przez Pana Boruta to konserwatywny Polak? Tak go sobie Pan wyobraża?

Oglądał pan „Adwokata diabła” z popisową rolą Ala Pacino? Chyba wszyscy widzieli ten film. Tam diabeł jest demoniczny, wszechpotężny, doskonale wpasowujący się w nowoczesny świat bezdusznych korporacji. A teraz proszę wyobrazić sobie, że nasz Boruta też uwielbia ten film. I chce, tu nad Wisłą, być taki jak Al Pacino. Taki władczy i inteligentny. Tylko że jest naznaczony naszymi wszystkimi słowiańskimi wadami…

Wychodzi komedia.

W każdym razie jest bardziej śmieszne niż straszne. Niby jest wszechpotężny, otoczony diabelskimi zabawkami, ma luksusowy gabinet, ale jest bardziej fajtłapą niż bezlitosnym gangsterem. A jego „luksusy” to tak naprawdę nasza polska prowizorka. Zresztą podczas kręcenia scen do filmu „Twardowsky 2.0”, gdy w statku kosmicznym pojawia się hologram gabinetu Boruty, część dekoracji nam się rozleciała. To było zabawne podsumowanie tego całego diabelskiego blichtru.

Jak Pan godzi swoje „umiarkowanie konserwatywne” poglądy z pracą w najbardziej „hipsterskim” kabarecie Warszawy? Czy idąc do pracy, aktor zostawia poglądy w domu?

Kiedyś tak mi się wydawało. Praca to praca, a swoje przemyślenia na tematy polityczne czy jakiekolwiek inne, niezwiązane bezpośrednio z aktorstwem, to mogę wypowiadać przy rodzinnym stole. Jednak im jestem starszy, tym trudniej mi oddzielać sferę przekonań zawodowych i prywatnych. Wciąż jednak irytują mnie celebryci, którzy znają się „na wszystkim” i dzielą z prasą swoimi refleksjami na każdy temat. Ale może nie mam racji? Może rola aktora się zmieniła i powinien występować w charakterze autorytetu? Nie wiem.

Zapytam wprost: czy granie w kabarecie, który jest postrzegany przez władze jako opozycyjny, może zrujnować aktorowi karierę?

Jak do tej pory nie mam poczucia braku wolności, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to może w pewnym momencie prowadzić do trudnych życiowych decyzji. Zwłaszcza gdy, tak jak ja, ma się rodzinę, którą trzeba utrzymać. Na razie szukam w życiu balansu i zdrowego rozsądku. Nie chciałbym stanąć przed moralnymi dylematami, które w przypadku mojego zawodu sprowadzają się do alternatywy: albo się idzie na kompromisy i ma pracę, albo nie.

Fot. Bogdan Dziadzia

Fot. Bogdan Dziadzia

Rodzina jest najważniejsza?

Tak. Już wspominałem, że poglądy mam konserwatywne.

Co poświęciłby Pan dla rodziny?

Już poświęciłem. Swoje dawne życie. Pięć lat temu do teatru w Bielsku Białej przyjechała na gościnne występy aktorka Anna Iberszer. Zakochaliśmy się w sobie i dla niej przeniosłem się do Warszawy, zaczynając wszystko od nowa. Warszawa była całkiem nowym miejscem. Wcześniej byłem związany z Krakowem i Bielsko-Białą.

Jak Pan trafił na deski teatru?

Jeszcze podczas studiów polonistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim grywałem amatorsko. Po powrocie do rodzinnego miasta dostałem propozycję etatu w teatrze.

Koledzy korzystają z Pana polonistycznego wykształcenia, żeby wygładzić koślawe dialogi?

W krajach anglosaskich literaturę angielską studiują ci, którzy marzą o pisaniu. W Polsce to bywa różnie. Ja na polonistykę poszedłem z miłości do czytania. Sam nie miałem ambicji literackich. Czasem tylko robię drobne korekty scenariusza.

Dziś, oboje z Anną, jesteście aktorami u szczytu kariery. Na co nie macie czasu?

Na naszą największą pasję – podróże. Istotna jest też codzienna logistyka. Zwłaszcza przy dziecku jest to trudne.

I co Pan myśli, gdy wyjeżdżacie za granicę? Że cieszę się, że jestem Polakiem.

Mam pełną świadomość naszych narodowych wad. Wkurza mnie zakompleksienie, brak umiejętności okazywania żywiołowej radości czy spontanicznych reakcji. Nasze malkontenctwo. Ale z drugiej strony zachwyca mnie zaradność. To słynne „Polak potrafi”. Pomysłowość.

Fot. Bogdan Dziadzia

Fot. Bogdan Dziadzia

Czyta Pan jeszcze książki?

Z żalem stwierdzam, że chyba bezpowrotnie minął już czas pochłaniania opasłych tomów na akord, analizowania literackich subtelności. Teraz, kiedy wygrzebałem się z podręczników w stylu „Pierwszy rok życia dziecka”, „Język dwulatka” czy „Jak wychować chłopca”, próbuję chociaż częściowo nadrabiać zaległości.

Co Pan poleci na długie zimowe wieczory w Polsce 2017 roku?

To pewnie wstyd, ale dopiero co wciągnąłem się w „Moją walkę” Knausgarda i sprawia mi sporo przyjemności. Zawsze też z rozkoszą wracam książek Stanisława Lema.

Fot. Bogdan Dziadzia

Sergiusz Pinkwart

magazyn@allegro.pl
Podaruj Misia i razem z Allegro pomagaj dzieciom
Początek grudnia to magiczny czas. To właśnie teraz zaczynamy rozglądać się za prezentami, myśleć o choince i świętach. Akcja Podaruj Misia to okazja do sprawienia radości w dwójnasób: osobie, która misia dostanie, a także dzieciom z Fundacji TVN „Nie jesteś sam”, bo to na ten cel zostanie przekazany cały dochód ze sprzedaży misiów. W tym roku uszczęśliwiają Emma, Tymek, Asia i Lui. Którego wybierasz?
Allegro i WOŚP razem od 18 lat! I będzie więcej!
Na 6 tygodni przed 26. Finałem Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy już gra w Internecie. Allegro właśnie uruchomiło stronę aukcje.wosp.org.pl,  promującą licytacje platformę rzeczyodserca.pl oraz Wirtualną Puszkę w swojej aplikacji mobilnej. Tegoroczny cel to pozyskanie środków dla wyrównania szans w leczeniu noworodków.
Wystawianie przedmiotów na Allegro staje się jeszcze prostsze
Allegro wprowadza zmiany, które ułatwią kupującym zapoznanie się z ofertą, a sprzedającym wystawianie i edycję. Od 28 listopada br. osoby posiadające konto zwykłe, przy tworzeniu oferty, korzystają z nowego edytora opisu, bez szablonów HTML. Dzięki temu na każdym urządzeniu pojawia się ten sam opis, a przeglądanie ofert staje się łatwiejsze.
Mixx Awards 2017 – Allegro ze statuetkami za Legendy Polskie i English for beginners
Allegro, ubiegłoroczny laureat BEST IN SHOW Mixx Awards, w tym roku dostało aż cztery statuetki za kampanie, które wzruszają, bawią i zachwycają.