Na naukę języków nigdy nie jest za późno! Przekonuje o tym najnowsza świąteczna reklama Allegro, opowiadająca historię starszego pana, który aby móc porozumieć się z wnuczką mówiącą w obcym języku, sam zaczyna się go uczyć. Spot przeczy tym samym utartemu myśleniu, że efektywnie języków jesteśmy w stanie nauczyć się wyłącznie za młodu.

Czego szukasz w Święta? | English for beginners

Emil Krebs miał ciekawe życie. Wypełniały je misje dyplomatyczne, bardzo częste wyjazdy za granicę oraz spotkania z ludźmi. W każdej z tych sytuacji umiał się znaleźć i jest to dość eufemistyczne określenie. „Znaleźć się” oznaczało w jego przypadku znajomość ponad 60 języków obcych. Jak tego dokonał? Czy urodził się z naturalnymi  predyspozycjami, czy to ciężka praca dała oczekiwane efekty? Prawda w tym przypadku leży pośrodku. 

Lingwistyka choć bezradna w kwestii pochodzenia języka w ogóle (nie sposób dowieść, jak i kiedy człowiek zaczął mówić, choć naukowcy niestrudzenie wciąż zajmują się tą kwestią), od długiego czasu spiera się, w jaki sposób uczymy się języków i czy czasem rozpropagowana w latach 60. ubiegłego wieku przez Noama Chomsky’ego teoria nie jest najbliższa prawdy. Chomsky, do czego właśnie skłaniają się ostatnie wyniki badań, twierdził, że rodzimy się z naturalną predyspozycją do nauki języków, niejako daną nam w posagu w DNA. Słynne zdanie przez niego ułożone: „Bezbarwne zielone idee wściekle śpią” miało dowieść, że pomimo jego całkowitej bezsensowności jesteśmy w stanie je zrozumieć pod względem gramatycznym, a zatem musimy przychodzić na świat niejako zaprogramowani na naukę języka. Naukę, dodajmy, odbywającą się w sposób naturalny. A zatem świadczyłoby to o tym, że absolutnie każdy człowiek jest w stanie przyswoić sobie język obcy. Dlaczego w takim razie jedni mają to „w małym palcu”, a innym nauka idzie opornie?

Kadr z najnowszej, świątecznej reklamy Allegro Czego szukasz | Angielski

Naukowcy są zgodni: tajemnica efektywnej nauki języków tkwi w naszym mózgu. A konkretnie w dwóch ośrodkach: Wernickiego, odpowiadającego za formułowanie wypowiedzi, i Broki, który sprawia, że rozumiemy słyszane wyrazy. Chodzi o to, aby poprzez systematyczną i umiejętną ich stymulację „ulepić je” w dobrze działający mechanizm, dzięki któremu nie posiądziemy znajomości danego języka wyłącznie na chwilę.

Według Katarzyny Hylińskiej, certyfikowanej coach językowej akredytowanej przez International Coach Federation, dyrektor Efficient Language Coaching Poland, rozwijającej w Polsce koncepcję profesjonalnego coachingu językowego Neurolanguage Coaching®*, to klucz do sukcesu. Przy czym obala ona mit, że najskuteczniej i najbardziej efektywnie uczymy się za młodu – tak naprawę każdy moment jest na to dobry. – Jako dzieci obserwujemy otaczający nas świat i na pewnym etapie rozwoju zaczynamy posługiwać się językiem, kopiując zachowania osób z naszego otoczenia. Zgodnie z teorią neuronów lustrzanych powtarzamy najpierw pojedyncze sylaby, następnie łączymy je w proste słowa, z czasem zaczynamy budować zdania. Uczymy się więc języka w sposób naturalny i spontaniczny, a przede wszystkim zupełnie nieświadomy. Bardzo ważna jest również kolejność rozwijania przez dziecko konkretnych umiejętności językowych. Naturalnie pierwszą z nich jest umiejętność słuchania. Słuchania i obserwowania. Dzięki uważnym obserwacjom dzieci zaczynają dostrzegać związki i analogie, a także coraz więcej rozumieją z kontekstu. Na tej podstawie budują mapy związków i skojarzeń, które stanowią ich zasób, do którego sięgają przez całe swoje życie. Małe dzieci nie mają zdolności analitycznych – nie dostrzegają więc związków przyczynowo-skutkowych, niepojęta jest dla nich linia argumentacji tworzona przez dorosłą osobę uczącą się – tłumaczy.

Niewątpliwie silną argumentację w tym zakresie miał Jan Miś, polski dyplomata i naukowiec, który tuż po II wojnie światowej wyemigrował do USA. Jak wyznał w jednym z wywiadów, po prostu uwielbiał uczyć się języków. Znał ich dokładnie 36. Wspomniany już Emil Krebs, który biegle opanował ich 68 i uznawany jest za największego poliglotę wszech czasów, codziennie ćwiczył swoje umiejętności, zestawiając poszczególne słowa w danych językach i na tej podstawie wyciągając wnioski co do dalszych kroków i postępów w nauce. Jego metoda nawet na dzisiejsze czasy jest bardzo nowatorska. A co z osobami, które bardzo chcą, ale nie do końca wiedzą jak?

„Bez znajomości języków obcych człowiek czuje się gorzej niż bez paszportu” – mawiał Czechow. Choć wizja niemożności wyjazdu za granicę szczęśliwie minęła, a zdobycie dokumentu nie jest dziś tak wielkim problemem jak za czasów pisarza, tak uczenie się języków obcych już tak. Ich znajomość deklaruje 43 proc. Polaków (dane Randstad na podstawie badań Millward Brown). Oznacza to, że ponad połowa z nas nie mówi w żadnym języku obcym. Można za ten stan rzeczy obwiniać system, który na długie lata odciął Polskę od reszty świata, można edukację. Problem jest złożony. Faktem jest też, że coraz więcej z nas deklaruje chęć nauki języka, gdyż jest to dziś po prostu konieczność. Konieczność nie tylko zawodowa, ale także towarzyska.

Kadr z najnowszej, świątecznej reklamy Allegro Czego szukasz | Angielski

Jak mówi Michał Grześkowiak, certyfikowany coach językowy, właśnie te dwie przesłanki są najsilniejszą motywacją do nauki języków. – Realne korzyści z nauki języków można ułożyć w co najmniej cztery kategorie: osobiste, np. w przypadku zakochania się w osobie z innego kraju; zawodowe – lepsza praca i zarobki; kulturowe – pomagają funkcjonować i zrozumieć sytuację; czy wynikające z pasji – hobby w czystym wydaniu, a więc cel sam w sobie – mówi. I na nic tłumaczenia, że nie jesteśmy w stanie przyswoić sobie żadnego języka. Według Katarzyny Hylińskiej każdy z nas jest w stanie się go nauczyć. – Jakże często klienci przychodzą na pierwszą sesję coachingu językowego z mantrą, którą karmią się od wielu wielu lat, a która brzmi: „bo ja to jestem totalny antytalent językowy”. Nasza reakcja na powyższe hasło jest krótka i konkretna: skoro nauczyłeś się języka ojczystego, oznacza, że jesteś w stanie nauczyć się kolejnych. Kto nie chce, szuka powodów, kto chce, szuka sposobów – opowiada.

Ich na pewno szukają ci, którym się po prostu chce. Uniwersytety Trzeciego Wieku pomyślane jako próba zadośćuczynienia ludziom starszym, których młodość, a często i życie złamała wojna, na trwale już wpisały się w koloryt ośrodków uniwersyteckich. Trud podjęty w latach 70. we Francji przyniósł wymierne rezultaty także w Polsce – dziś praktycznie każda wyższa uczelnia prowadzi zajęcia dla seniorów, w tym lektoraty. Jak opowiada dr inż. Bohdan Utrysko, kierownik UTW Politechniki Warszawskiej, to właśnie one cieszą się największym zainteresowaniem wśród studentów. – Lektoraty pełnią przede wszystkim rolę terapeutyczną i są traktowane jako zajęcia zmuszające umysł do aktywności. Uznawane są powszechnie za bardzo skuteczną (a w sumie najskuteczniejszą) metodę ochrony przed rozleniwieniem umysłu. Ponadto niebagatelna jest tu rola społeczna – grupy się zżywają i jest to forma (w przeciwieństwie np. do kursów komputerowych), gdzie możliwa jest wieloletnia ciągłość zespołu – opowiada.

Obecnie na Politechnice Warszawskiej w ramach Uniwersytetu Trzeciego Wieku prowadzonych jest 36 grup językowych (19 z nich to te z językiem angielskim, 6 z francuskim, 4 z hiszpańskim, 3 z niemieckim, 1 z rosyjskim, 3 z włoskim), na które uczęszcza 556 osób. Każda z nich spotyka się raz w tygodniu na dwugodzinne zajęcia, co daje w sumie 12 spotkań na semestr. Wśród słuchaczy przeważają kobiety – tylko 22 proc. uczniów stanowią mężczyźni. Kluczem do powodzenia programu jest też jego cena – semestr nauki kosztuje zaledwie 120 zł.

Kadr z najnowszej, świątecznej reklamy Allegro Czego szukasz | Angielski

Czy seniorzy są w stanie efektywnie nauczyć się języków? Wątpliwości co do tego nie ma Katarzyna Hylińska. – Mój najstarszy klient ma obecnie 75 lat. Rozwija konkretne umiejętności językowe potrzebne mu do realizowania jego celów, które precyzyjnie omówiliśmy na początku procesu coachingowego. Nie uczy się elementów języka, które nie znajdują odzwierciedlenia w autentycznym kontekście, w którym funkcjonuje. Wyniki badań z dziedziny neuronauki dowodzą, że ludzki mózg pozostaje plastyczny do końca naszego życia. W praktyce oznacza to, że nawet w późnej starości nadal jesteśmy zdolni nabyć konkretne umiejętności, nie tylko językowe. Sukces zależy przede wszystkim od jakości otrzymywanych przez osobę uczącą się bodźców oraz od środowiska, w jakim się ona uczy. Różnica polega na tym, że z wiekiem inne obszary mózgu wykazują się plastycznością. Wiemy również, że mózgi osób starszych nie filtrują informacji równie sprawnie, jak mózgi osób młodszych, co skutkuje faktem, że mogą zapamiętywać zbyt wiele i mieć problem z określeniem użyteczności danej informacji – konkluduje.

*NEUROLANGUAGE COACHING® jest zastrzeżonym znakiem towarowym Rachel M. Paling

Joanna Jasikowska

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły