Jej internetowe alter ego nazywa się Red Lipstick Monster i Ewa nie ukrywa, że chodziło jej o to, by pseudonim był mocny jak ona sama. Bo najpopularniejsza polska youtuberka to nie eteryczna szafiarka, tylko wytatuowana, zakolczykowana dziewczyna z krwi i kości, z kolorowymi włosami i przebojowym charakterem. To tę osobowość polubiło ponad osiemset czterdzieści tysięcy osób, które subskrybują jej kanał z urodowymi poradami. Ewa jest specjalistką od kosmetycznego DIY (dlaczego DIY , czyli Do It Yourself, Ewa wyjaśnia na końcu rozmowy). Dzieli się ze swoimi widzami pomysłami na samodzielne zrobienie perfum, kremów, pomadek albo tłumaczy, jak zrobić spektakularny makijaż kompletnie zmieniający nam osobowość. Widzowie uwielbiają ją za szczerość, cenią charyzmę i profesjonalizm. Wydała właśnie swoją drugą książkę „Tajniki DIY z Red Lipstick Monster” (pierwsza – „Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu” rozeszła się w rekordowym nakładzie. Tylko na Allegro sprzedano jej ponad 5,5 tys.). Na spotkaniach autorskich w największych centrach handlowych Ewie zdarza się przez kilka godzin rozdawać autografy, a kolejka chętnych nie maleje. Red Lipstick Monster to nie tylko popularny kanał na YT, ale i medialny fenomen. Rozmawiamy z nią o recepcie na sukces i trudnych początkach.

preview_Ewa-Grzelakowska_Kostoglu2.jpg

Sergiusz Pinkwart: Sądząc po zawartości Twoich szuflad i szaf, lubisz dobre, markowe produkty. A jednocześnie wydajesz książkę o tym, jak ominąć wielkie koncerny i samemu sobie zrobić kosmetyki. Czy to nie sprzeczność?

Ewa Grzelakowska-Kostoglu: Nie wszystko da się zrobić samemu, ale wychodzę z założenia, że jeśli można zrobić dla siebie produkt dobrej jakości, to warto przynajmniej spróbować.

Nie każdy ma w domu laboratorium.

Ja też nie mam. Ale nie dajmy sobie wmówić, że potrzebujemy skomplikowanego, specjalistycznego sprzętu, żeby zrobić krem czy skuteczny płyn do demakijażu. Nie lubię skomplikowanych rozwiązań i sama idę najprostszą drogą, bez kluczenia i zakrętów. To, czego nie odpuszczam, to jakość. To się naprawdę liczy.

Wszystkie przepisy, które znajdziemy w książce „Tajniki DIY z Red Lipstick Monster”, przetestowałaś na sobie?

To oczywiste. Ale proszę pamiętać, że nie robię niczego po omacku. To nie jest tak, że coś tam zmieszałam, użyłam i nie zginęłam, więc w sumie jest OK i mogę to wam polecić. To by było nieodpowiedzialne. Jestem z wykształcenia kosmetologiem. Wiem, co robię, potrafię łączyć różne substancje dla uzyskania określonego efektu. To, co mnie wyróżnia, to używanie sprzętu i składników, które praktycznie są w każdej kuchni albo można je kupić w sklepie pod domem.

Na zdjęciu: kule do kąpieli. Ilustracja z książki „Tajniki DIY z Red Lipstick Monster”

Na zdjęciu: kule do kąpieli. Ilustracja z książki „Tajniki DIY z Red Lipstick Monster”

Co Twoi widzowie cenią sobie najbardziej? To, że mogą dzięki Tobie zaoszczędzić, czy fakt, że to, co proponujesz, jest zdrowe i ekologiczne?

Moi widzowie nie stanowią jakiejś jednolitej grupy. Na pewno są wśród nich dziewczyny, które dzięki moim poradom mogą mieć skuteczne kosmetyki za ułamek tej ceny, którą musiałyby wydać w sklepie. Jest też, choć pewno mniejsza, grupa proekologiczna. Ale wydaje mi się, że większość czerpie satysfakcję z tego, że może zrobić coś samodzielnie w świecie, w którym praktycznie wszystko można już kupić za pieniądze. Nie chodzi więc o to, że nie stać ich na markowe kosmetyki, tylko czują się wspaniale z tym, że potrafią same zrobić coś dobrego.

Też byłaś taką nastolatką?

Szczerze? Kosmetyki mnie nie interesowały. Mogłyby dla mnie nie istnieć. Do drugiego roku studiów w ogóle się nie malowałam. Może dwa razy do roku, na jakieś wielkie wyjścia, maznęłam powieki niebieskim cieniem i pociągnęłam rzęsy tuszem. To wszystko. Dopiero jako dorosła kobieta zaczęłam odkrywać make-up. Chociaż zawsze lubiłam metamorfozy. Pasjonowało mnie samodzielne przerabianie ubrań. Do dziś zresztą to cenię. I moi widzowie wiedzą, że lubię też dawać drugie życie kosmetykom, na przykład prostym sposobem „naprawić” pokruszony puder.

Osiągnęłaś ogromny sukces, a jakie były Twoje początki na YouTubie?

Na pierwszym filmie, który wrzuciłam do sieci, przedstawiłam się i powiedziałam, co chcę tutaj robić. Nie pamiętam, ile osób to obejrzało, ale nie były to oszałamiające liczby. Początki zawsze są trudne.

preview_Ewa-Grzelakowska_Kostoglu3.jpg

Ludzie Ci ufają, bo jesteś kosmetologiem?

Nie sądzę, żeby miało jakieś znaczenie to, że studiowałam kosmetologię i pedagogikę. Na uczelni mieliśmy bodaj jedne zajęcia z makijażu. W Internecie dużo bardziej liczy się osobowość. To, w jaki sposób przedstawiam swoje pomysły. Muszę być wiarygodna. Kamera wychwyci każdy fałsz.

Czujesz ciężar odpowiedzialności?

Od pierwszego filmu. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła przekonywać kogokolwiek do stosowania kosmetyków, co do których nie mam stu procent pewności, że są zdrowe i pożyteczne. Wiem, że ludzie mi ufają, a ja nie mogę ich zawieść.

Nie lubisz gdy mówi się o Tobie „gwiazda”.

Bo się nią nie czuję.

Na zdjęciu: woda różana. Ilustracja z książki „Tajniki DIY z Red Lipstick Monster” 

Na zdjęciu: woda różana. Ilustracja z książki „Tajniki DIY z Red Lipstick Monster” 

Ale czujesz ciężar sławy. Twój każdy film to tysiące komentarzy. Dziennie dostajesz na pewno mnóstwo listów, pytań. Ciągle ktoś czegoś od Ciebie chce.

Red Lipstick Monster to moja praca, a pracę traktuję poważnie. Są dni, gdy jestem „w pracy” od otwarcia oczu rano, aż do nocy. Ale żeby cokolwiek zrobić, często muszę odciąć się od bodźców: odłożyć telefon, zamknąć maila. Potem jednak wracam, odpowiadam na maile, zajmuję się mediami społecznościowymi. Czuję się zobowiązana wobec ludzi, którzy chcą oglądać mój kanał na YouTubie.

Gdzie stawiasz granicę?

Nie ukrywam, że mam męża i koty, a nie mam dzieci. Ale wbrew pozorom moje życie nie jest tematem filmów. W książkach też nie znajdziesz opowieści o mnie, tylko konkretne porady. Nie odsłaniam się i moja prywatność jest moją sprawą. Nie wypowiadam się na ten temat ani na inne „gorące” tematy, które do białości rozpalają Internet. Zajmuję się tym, na czym się znam i co mnie pasjonuje.

Odkąd Red Lipstick Monster stało się Twoją jedyną pracą?

Gdy rok temu przeprowadziłam się do Warszawy. Wcześniej mieszkałam we Wrocławiu i miałam „normalną” pracę. Ale teraz naprawdę nie byłabym w stanie pogodzić jej z prowadzeniem kanału na YouTubie i pisaniem książek.

Na zdjęciu: maseczka przywracająca włosom blask. Ilustracja z książki „Tajniki DIY z Red Lipstick Monster” 

Na zdjęciu: maseczka przywracająca włosom blask. Ilustracja z książki „Tajniki DIY z Red Lipstick Monster” 

Nie kusiło Cię, by tak jak kilku innych czołowych blogerów, wydać książkę samemu? Po co związałaś się z wydawnictwem?

To była przemyślana decyzja. Mam po prostu inne cele. Nie chcę ograniczać się do sprzedawania książki jedynie tym, którzy mnie znają. Dzięki temu, że książka jest szeroko dostępna, mogą się o mnie dowiedzieć ludzie, którzy zwyczajnie nie lubią lub nie mają Internetu. Ta strategia chyba nie jest taka zła, skoro moja pierwsza książka „Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu” jeszcze przed oficjalną premierą musiała mieć dodruk i była najlepiej sprzedającym się poradnikiem 2015 roku. „Tajniki DIY z Red Lipstick Monster” też cieszą się sporym zainteresowaniem. Na spotkaniach autorskich w centrach handlowych trzeba przesuwać godziny zamknięcia, żeby każdy, kto chce, mógł otrzymać autograf.

Kiedy odpoczywasz?

Na wakacjach. Ale nie pod palmą, w hotelu all inclusive, tylko w drodze, z plecakiem. Fascynują mnie wielkie miasta. Ostatnio zachwyciło mnie Los Angeles. Lubię czuć pulsującą energię w takich miejscach.

Planujesz swoją przyszłość?

Oczywiście! Wiem, co chcę zrobić w najbliższych latach, ale nie jestem na tyle szalona, by o tym opowiadać. Mogę jedynie zdradzić, że moje przedsięwzięcie musi się powiększyć. Zaczynałam sama. Teraz pomaga mi mąż, ale jeśli chcemy rozwinąć skrzydła, to nie obejdzie się bez zatrudnienia dodatkowych osób. Moja doba ma jedynie dwadzieścia cztery godziny, a to co najmniej o połowę za mało. Jeśli znajdę odpowiednich ludzi, to ruszymy mocno do przodu.

preview_RedLMon_2.jpg

Czyżby własna marka kosmetyków?

A czemu nie? To całkiem naturalna kolej rzeczy. Ale najpierw muszę przetrwać rewolucję w moim życiu spowodowaną książką „Tajniki DIY z Red Lipstick Monster”. Potem trochę odpocznę i będę mogła wziąć się za kolejne wyzwania.

A właściwie dlaczego używasz angielskiego terminu DIY (Do It Yourself) zamiast polskiego „zrób to sam”?

Bo po angielsku jest krócej. A dla mnie liczy się każda sekunda…

Sergiusz Pinkwart

magazyn@allegro.pl
Całe życie grałem o najwyższą stawkę – Tony Halik, człowiek, który zwiedził prawie cały świat
Wydana niedawno biografia podróżnika „Tu byłem, Tony Halik” Mirosława Wlekłego jest okazją do poznania życia człowieka, którego przygody mogłyby zawstydzić samego Indianę Jonesa. To też okazja, aby przedstawić ranking najpopularniejszych książek autorstwa podróżnika na Allegro.
Skąd się wziął Harry Potter?
„Harry Potter i przeklęte dziecko” to najbardziej wyczekiwana lektura drugiej połowy roku. Od dnia premiery sprzedaje się doskonale. Będzie zapewne jednym z najpopularniejszych prezentów mikołajkowych i gwiazdkowych. Czym ta książka różni się od podobnych książek o magicznym świecie?
Biblia e-biznesu. Druga odsłona
 Najlepsi profesjonaliści branży stworzyli kolejną książkę o e-biznesie. Ich nowa "Biblia e-biznesu 2. Nowy Testament” ma szansę raz jeszcze stać się bestsellerem. Oto dlaczego.
Nike. Nagroda, która sprzedaje książki
Jej zdobycie to dla autora sława i uznanie oraz lawinowy wzrost popularności. W Polsce nagroda Nike powoduje, że nakłady rosną nawet o kilka tysięcy procent, a wyróżnione książki osiągają na Allegro wygórowane ceny. W tym roku laureatem najważniejszej nagrody literackiej została debiutantka Bronka Nowicka za poetycki tomik „Nakarmić kamień”. Poznajcie zwyciężczynię i wszystkich finalistów.