Metallica zaskoczyła wszystkich! Już teraz jej najnowszy album dostępny jest za darmo w Internecie. Fani i antyfani mogą przekonać się, czy Metallica wciąż jest w stanie wyznaczać nowe trendy w muzyce czy też jej członkowie dołączyli już do grona muzycznych „dinozaurów”, których słucha się głównie z przyzwyczajenia.

Wielki powrót? 

Ostatnia płyta Metalliki jest najdłużej nagrywanym krążkiem w historii zespołu. Już w 2011 roku basista Robert Trujillo informował, że grupa wchodzi do studia, by pracować nad albumem. Jednak pierwszy utwór z nowej płyty zatytułowany „Lords of Summer” zaprezentowano dopiero w 2014 roku. W ciągu kolejnych dwóch lat kilkakrotnie zmieniano datę premiery krążka, ostatecznie ustalając ją na 18 listopada 2016 roku.

Metallica: Lords of Summer (MetOnTour - Bogotá, Colombia - 2014)

Pierwszy singiel promujący album zatytułowany „Hardwired” ukazał się 18 sierpnia. Kolejne noszące tytuły „Moth Into Flame” oraz „Atlas, Rise!” miały swoje premiery kolejno 26 września i 31 października. Wszystkie zostały ciepło przyjęte przez fanów i krytyków skutecznie rozbudzając apetyt na danie główne, jakim będzie płyta. Jej sukces potrzebny jest grupie jak powietrze. Ostatni album grupy nagrany wspólnie z Lou Reedem „Lulu” okazał się katastrofą. Porażka płyty w połączeniu z nietrafionymi inwestycjami sprawiły, że dziś Metallica jest w prawdziwym tarapatach zarówno artystycznych, jak i finansowych. Od przyjęcia i sprzedaży „Hardwired... to Self-Destruct” zależeć może nawet i przyszłość zespołu.

preview_20160818_193928_7549_939483.jpeg

– Nie wierzę już w Metallikę – mówi pesymistycznie dziennikarz Paweł Kostrzewa zapytany o to, jakie nadzieje wiąże z nową płytą zespołu. – Wyczerpało się źródło ich talentu. I nawet nie mogę mieć specjalnie wielkich pretensji, bo pokażcie mi zespół, który nagrał tyle świetnych płyt! Fani bezwarunkowo ukochają album, wybronią przed każdym atakiem, wytłumaczą każde potknięcie, wyróżnią coś co skrytykowaliby u innych i masowo pójdą na koncerty w nowej trasie. Utwory zapowiadające album mnie nie przekonują. Nawet czasem zdumiewają, że jest tak marnie. Metallica ugrzęzła we własnych muzycznych sidłach wiele lat temu i dobrze jej tam i jej wyznawcom – dodaje Kostrzewa. 

Czy ta ponura przepowiednia się sprawdzi? Teraz możemy przekonać się sami.

Metalowe getto 

Grupa założona przez Jamesa Hetfielda i Larsa Ulricha jest obok Anthrax, Megadeth i Slayera jednym z najważniejszych zespołów grających muzykę thrashmetalową. W latach 80. ich albumy tworzyły historię. Utwór „Whiplash” z debiutanckiej płyty „Kill’Em All”, w którym Lars Ulrich gra na perkusji w tempie 200 uderzeń na minutę, uznawany jest przez krytyków za pierwszy znaczący utwór thrash metalowy. Na wydanym w 1984 roku krążku „Ride the Lightining” znalazła się pierwsza w historii tego gatunku ballada „Fade to Black”. Kolejnym albumem, opublikowanym w 1986 roku „Master of Puppets” Metallica zachwyciła krytyków technicznie skomplikowanymi i fantastycznie zagranymi utworami oraz zaangażowanymi tekstami. Płyta w przeciągu zaledwie trzech tygodni od premiery rozeszła się w nakładzie 300 000 egzemplarzy (dla porównania pierwszy nakład „Ride the Lightining” wynosił tylko 75 000 sztuk), a przez 72 tygodnie była notowana na liście Billboard 200. To głównie dzięki „Master of Puppets” thrash metal stał się muzyką znaną już nie tylko wąskiemu gronu wielbicieli.

Metallica: Whiplash (Live at The Metro - 1983)

– Pamiętam, że byłem autentycznie wstrząśnięty, kiedy usłyszałem ich debiut. To było tak inne od wszystkiego, co słyszałem wcześniej, jakby monstrualny buldożer przeorał wrażliwość dość zaprawionego w muzycznych bojach fana rocka. „The Four Horsemen”, „Metal Militia”, „No Remorse”, do dziś pamiętam te tytuły i emocje, które wtedy mi towarzyszyły – wspomina Paweł Kostrzewa. 

Pasmo sukcesów zespołu przerwała tragiczna śmierć basisty Cliffa Burtona w wypadku podczas tournée w Szwecji. Pozostali członkowie poważnie rozważali wtedy rozwiązanie zespołu. Jednak po namowach, również rodziny zmarłego muzyka, zdecydowali się kontynuować karierę. Miejsce Burtona w zespole zajął Jason Newsted, rozpoczynając w ten sposób nowy rozdział w historii Metalliki.

Sukces i upadek 

Już z Newstedem „na pokładzie” zespół nagrał najpierw minialbum „The $5.98 E.P.: Garage Days Re-Revisited”, a w 1988 roku wydał płytę „...And Justice for All” zawierającą 9 rozbudowanych, technicznie skomplikowanych utworów z tekstami poruszającymi takie tematy jak społeczna niesprawiedliwość, cenzura, wojna czy nuklearna zagłada. Premierze krążka towarzyszyło powstanie pierwszego w historii zespołu wideoklipu do utworu „One”.

W 1991 roku grupa nagrała najpopularniejszą w swojej karierze płytę zatytułowaną „Metallica”, powszechnie znaną jako „Czarny album”. To właśnie na niej znalazły się najbardziej znane utwory formacji takie jak „Enter Sandman”, „Wherever I May Roam”, „Sad but True” oraz ballady „The Unforgiven” i „Nothing Else Matters”. Dzięki sukcesowi na listach przebojów Metallica wyrosła na gwiazdę światowego formatu, na zawsze porzucając metalowe „getto”. Wtedy też pojawiły się pierwsze głosy, że zespół się skończył, skomercjalizował a jego członkowie porzucili dawnych, długowłosych fanów. 

– Metallica jest pierwszym i zarazem ostatnim zespołem grającym dość ekstremalną odmianę metalu, który osiągnął tak gigantyczny sukces komercyjny. Inna sprawa, że sukces ów przyszedł nie za sprawą świetnych, zdrowych, thrashowych numerów, w których Metallica specjalizowała się na początku kariery, ale dopiero po złagodzeniu brzmienia i głównie za sprawą ckliwych, rozwlekłych, radiowych ballad, z „Nothing Else Matters” na czele. Metallica jest więc najbardziej popularnym zespołem metalowym naszych czasów i pewnie wszech czasów, a przez nazwę uważana jest wręcz za synonim i wzorzec z Sèvres gatunku. Co oczywiście nie jest prawdą: jest wiele lepszych zespołów metalowych – mówi dziennikarz Jarek Szubrycht.

preview_Metallica_Credit-Herring-Herring.jpeg

„Czarny album” to, jak do tej pory, ostatni wielki sukces Metalliki. Kolejne płyty grupy „Load” i „Reload” trafiły co prawda na listę Billboard 200, ale nie wzbudziły zachwytu krytyków. Tworzony w bólach „St. Anger”, podczas pracy nad którym zespół opuścił Jason Newsted, rozczarował praktycznie wszystkich. Artystyczna klęska albumu połączona z konfliktami pomiędzy członkami grupy sprawiły, że niektórzy przewidywali wręcz, iż Metallica zakończy działalność.

– Nie będę odkrywczy, „Czarny Album” jest szczytem ich kariery, bo wszystko tam jest perfekcyjne jak nigdy wcześniej ani później. Udało mi się zachować ten brzmieniowy cios, ale po raz pierwszy utwory nabrały charakteru piosenek, bardzo dobrych piosenek. To z tego powodu zespół odniósł tak niebywały komercyjny sukces. A potem już poszło z górki, wielka sława, pieniądze, należne zaszczyty i coraz gorsze płyty, dużo słabsze od wszystkich wydanych wcześniej. I co mnie dziwi najbardziej, zespół nigdy nie przebudził się artystycznie przez ćwierć wieku, by nagrać jeszcze raz coś wielkiego. Jednak w niczym mu to nie przeszkodziło. Są jedną z największych koncertowych atrakcji w historii, a fanów może zazdrościć im każdy zespół. Są najwięksi w swojej kategorii i jedni z największych w historii rocka. Bardzo podobnie do U2, tylko ich kryzys twórczy trwa kilka lat krócej – dodaje Paweł Kostrzewa.

Słowa krytyków potwierdzają wyniki sprzedaży płyt zespołu na Allegro. Jak wyjawia Jacek Weichert, menedżer kategorii Kultura i rozrywka, na pierwszym miejscu od lat jest „Czarny album”. Kolejne pozycje zajmują tylko albumy nagrane przed nim: „Master of Puppets”, „Ride the Lightining”, „...And Justice for All” oraz „Kill’Em All”.

Odrodzenie?

Tak się jednak nie stało. Zespół powrócił w 2008 roku udanym krążkiem „Death Magnetic” nagranym z nowym basistą Robertem Trujillo. W ciągu zaledwie trzech dni od premiery album został sprzedany w liczbie prawie pół miliona egzemplarzy, czemu towarzyszyły entuzjastyczne recenzje krytyków zachwyconych powrotem muzyków do formy. Czy jednak udało im się ją utrzymać?

preview_060116-2728.jpg

Wydany w 2013 roku krążek „Lulu” nagrany wspólnie z Lou Reedem pokazał, że niekoniecznie. Album został zmiażdżony przez fanów i niewiele lepiej oceniony przez krytyków. Tym bardziej więc wszyscy czekają na premierę „Hardwired... to Self-Destruct” chcąc się przekonać, czy „Death Magnetic” nie był tylko jednorazowym sukcesem.

– Metallica samodzielnie nigdy nie zmieniała świata, była po prostu częścią całości, większego nurtu, który faktycznie przez chwilę był w muzyce gitarowej rewolucyjny. Ale dzisiaj, jak się zdaje, Metallica nie jest w stanie zmienić nawet siebie. Eksperymenty nie wypaliły, a próby powrotu do starego, kochanego przez fanów, thrashowego brzmienia są jak na razie tylko częściowo udane. Nie powiem, że Metallica się skończyła, bo dopóki grają, wszystko się może zdarzyć, ale ostatnia naprawdę ważna płyta to „Load”. A zarabianie pieniędzy nie musi oznaczać artystycznego dołowania, choć tu niestety to się chyba zbiegło – mówi Szubrycht.

Pieniądze i kontrowersje 

Metallica dużo uwagi poświęca swoim finansom. W 2000 roku zespół wytoczył proces Napsterowi, serwisowi umożliwiającym bezpłatne pobieranie muzyki w modelu P2P. Grupa domagała się 10 milionów dolarów odszkodowania za nielegalną dystrybucję swoich utworów, doprowadziła również do zablokowania kont ponad 300 000 użytkowników Nasptera pobierających i udostępniających piosenki Metalliki. Zaangażowanie się zespołu w walkę z serwisem P2P nie przez wszystkich zostało przyjęte ze zrozumieniem, a zespół spotkała fala krytyki.

Po sukcesie „Death Magnetic” grupa złapała wiatr w żagle i zaczęła mocno inwestować. W 2012 roku zespół powołał własna firmę produkcyjną Blackened Recordings, która sfinansowała dwie edycje objazdowej imprezy Orion Festival oraz wydała 32 miliony dolarów na produkcję koncertowego filmu „Metallica Through the Never”. Wszystkie te inwestycje okazały się finansowymi katastrofami. Nieoficjalne źródła donoszą, że zespół od kilku lat więcej wydaje niż zarabia, a jego głównym źródłem dochodu stały się koncerty. Zdaniem niektórych, to właśnie intensywna aktywność koncertowa grupy sprawiła, że na nagranie nowej płyty Metallica potrzebowała aż 8 lat.

Fot. Materiały prasowe Metallica/DB Factory

Marcin Kamiński

magazyn@allegro.pl
Całe życie grałem o najwyższą stawkę – Tony Halik, człowiek, który zwiedził prawie cały świat
Wydana niedawno biografia podróżnika „Tu byłem, Tony Halik” Mirosława Wlekłego jest okazją do poznania życia człowieka, którego przygody mogłyby zawstydzić samego Indianę Jonesa. To też okazja, aby przedstawić ranking najpopularniejszych książek autorstwa podróżnika na Allegro.
Nie tylko Wonder Woman. 5 kobiecych superbohaterek
Superman, Spiderman, Batman, Kapitan Ameryka... Wydawać by się mogło, że światem superbohaterów rządzą wyłącznie mężczyźni. Nic bardziej mylnego. Do kin wchodzi właśnie film o przygodach Wonder Woman.
„Ch…owa Pani Domu” zdradza nam, jak naprawdę wygląda jej życie          
Pół miliona wiernych fanów na Facebooku to marzenie każdej szefowej firmy PR. Ale choć Magdalena Kostyszyn ma i taką firmę, i imponującą liczbę fanów, to jej ambicje sięgają znacznie dalej. Napisała książkę „Ch…owa Pani Domu” i wciąż się rozkręca.
„House of Cards” – prawdziwa historia Franka Underwooda
To mit, że „House of Cards” jest serialem oglądanym dosłownie przez wszystkich. Kreują ten mit widzowie, dla których serial jest naprawdę interesujący: politycy, dziennikarze, ludzie świata kultury. Prawda jest taka, że przeciętnego i Kowalskiego, i Smitha polityka po prostu nudzi, a w najlepszym razie denerwuje. Jednak obok „House of Cards” nie sposób przejść obojętnie. Fascynuje, przeraża, tumani. Zmusza do przemyśleń, a czasem rewizji poglądów. Jest odrażający, a jednak dalej się go ogląda. Dlaczego?